fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Łukaszczyk: To ostatni moment na dotacje dla górnictwa

PAP/Andrzej Grygiel
To ostatnia szansa na wsparcie branży z budżetu państwa – mówi prezes KHW Zygmunt Łukaszczyk.

Ile Katowickiemu Holdingowi Węglowemu zostało jeszcze czasu?

Gdybyśmy mieli nie wdrożyć programu naprawczego, to niewiele. Spółka ma zobowiązania sięgające już 2,5 mld zł. Na przełomie lutego i marca powinniśmy porozumieć się z bankami w sprawie przedłużenia terminu wykupu obligacji i spłaty kredytów. Aby przekonać do tego instytucje finansowe, musimy przedstawić im realny plan naprawy firmy. Jeśli to się nie uda, będziemy musieli spłacić obligacje i już na początku kwietnia KHW stanie się niewypłacalny. Robimy wszystko, by do tego nie dopuścić.

Program naprawczy był gotowy od dawna, ale brakowało zgody związków zawodowych. Jak udało się je przekonać, unikając większych protestów?

Przez dwa miesiące prowadziliśmy wielogodzinne rozmowy, konsultacje i udało się dojść do kompromisu. Zwyciężyły argumenty, a nie emocje, za co dziękuję stronie społecznej. Porozumienie zostało podpisane przez związki reprezentujące 77 proc. załogi. Dwa, które nie podpisały, w moim odczuciu wstrzymały się od podjęcia decyzji. Jeden z tych związków, duży, wstrzymał prowadzone przez siebie akcje protestacyjne.

Czyli nie poszedł pan na noże ze związkowcami, jak prezesi innych spółek węglowych?

Jestem zwolennikiem metody koncyliacyjnej, nieustannego prowadzenia rozmów, uzgodnień, bo to się sprawdza. W listopadzie ubiegłego roku rozmowy doprowadziły do porozumienia ze stroną społeczną, na mocy którego na innych zasadach wyliczamy nagrodę barbórkową i czternastkę. Osiągnęliśmy kompromis. Jednak, żeby do niego doszło, potrzebna jest zawsze dobra wola obu stron i wzajemny szacunek. Przyszedłem do KHW w najgorszym momencie, jaki można sobie wyobrazić. Najpierw kłopoty finansowe kopalni Kazimierz – Juliusz, która ostatecznie została przekazana Spółce Restrukturyzacji Kopalń (SRK) w celu likwidacji, następnie katastrofa w kopalni Mysłowice - Wesoła.

Te dwa wydarzenia mocno zaciążyły na wynikach spółki?

Tak. Sytuacja spółki nadal jest bardzo trudna i nie ma co pudrować rzeczywistości. Jednak po kilku miesiącach od tych wydarzeń sytuacja w całej grupie wygląda znacznie lepiej. Ruch Wesoła już się odbudował, kopalnia Wieczorek wyszła na plus. Natomiast w kopalni Wujek dzięki zmianie metody wydobycia zaoszczędzimy do 100 zł na jednej tonie węgla. Jednak to wciąż za mało, żeby zbilansować spadające w zaskakująco szybkim tempie ceny węgla. Stąd program naprawczy.

Zakłada on, że już w tym roku wyjdziecie na lekki plus, jeśli tylko zamkniecie nierentowną część kopalni Murcki – Staszic - ruch Boże Dary. To już przesądzone?

Przede wszystkim to nie jest tak, że przekazanie tego ruchu do SRK rozwiąże wszystkie nasze problemy. Temat Bożych Darów stanowi jeden z wielu elementów układanki, tworzącej razem program naprawczy. Najpierw mieliśmy zgodę strony społecznej na przekazanie do SRK części ruchu Mysłowice. Odwadnianie tamtejszych wyrobisk kosztuje spółkę przeszło 30 mln zł rocznie. Na Bożych Darach w 2014 r. ponieśliśmy stratę na sprzedaży węgla sięgającą prawie 213 mln zł. Dla porównania, cały KHW miał w tym czasie 222 mln zł straty na węglu. To był mocny argument za tym, by ten ruch przenieść do SRK. Jego utrzymanie, dalsze prowadzenie wydobycia tylko do 1 tys. metrów, co wynika z obecnej koncesji, nie ma ekonomicznego sensu. Tam możemy wydobywać węgiel z pokładów stosunkowo niskich, kiepskiej jakości, bo z przerostami kamienia i przy zagrożeniu metanowym.

Związkowcy przekonują, że są tam bogate zasoby węgla.

Węgiel dobrej jakości jest, ale znajduje się na głębokości poniżej 1 tys. metrów. Będziemy występować o koncesję na jego wydobycie oraz szukać partnera strategiczno - finansowego dla tego projektu. Wymaga to bowiem zainwestowania co najmniej 2 mld zł i praktycznie wybudowania nowej kopalni. Obecnie nie stać nas na to. Pamiętajmy też, że w najlepszym wypadku realizacja inwestycji może potrwać 6 - 8 lat. W wyniku dyskusji ze związkami uzupełniliśmy program naprawczy o kwestie dotyczące zasobów węgla, ważnych dla przyszłości KHW.

Plan naprawczy przewiduje też redukcję zatrudnienia o 4 tys. osób do 2020 r. Kto zapłaci im odprawy – spółka czy państwo?

Te 4 tys. osób to przede wszystkim pracownicy, którzy odejdą w tym czasie na emerytury. Ze względu na planowane wygaszenie wydobycia w Bożych Darach chcemy dać szansę na odejście z dobrym pakietem socjalnym tym osobom, które same się na to zdecydują. Znowelizowana ustawa o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego daje możliwość sfinansowania kosztów odpraw czy urlopów górniczych z budżetu państwa. Szacuję, że może chcieć z tego skorzystać jakieś 1,2 – 1,7 tys. naszych pracowników.

Znajdzie się aż tylu chętnych?

Może ich być nawet zbyt wielu. Zgodnie z ustawą z pakietu socjalnego skorzystać mogą ci, którzy będą zatrudnieni w części zakładu górniczego przejmowanej przez SRK.  Musi też być zgoda pracodawcy, który nie może sobie pozwolić na utratę pewnej ilości pracowników, którzy są najważniejsi dla firmy.

Ale jeśli Komisja Europejska nie zgodzi się na taką formę pomocy publicznej spółkom węglowym, to zarówno Kompania Węglowa, jak i KHW znajdą się w kłopocie.

To zadanie dla rządu, by przekonać unijnych urzędników do naszych racji. W mojej ocenie jest teraz ostatni moment, by przeprowadzić restrukturyzację polskiego górnictwa przy udziale publicznych pieniędzy. Tym bardziej, że dziś nie ma już żadnego alternatywnego pomysłu na uzdrowienie sytuacji w sektorze węglowym. Chcemy skorzystać z dobrodziejstw nowej ustawy, bo drugiej takiej szansy i drugiego tak dużego programu pomocowego dla tej branży może już nie być.

Historia pokazuje, że to związkowcy dyktują warunki w spółkach węglowych. W KHW jest inaczej?

Wracam do tematu zasadniczego -  udało się nam dojść do porozumienia. Jako zarząd chcemy być wiarygodni, dlatego mimo fatalnej sytuacji finansowej i pogarszającej się od ponad roku koniunktury na rynku węgla, spółka wypłaci pracownikom czternaste pensje w terminie uzgodnionym, czyli 4 marca. To jest jeden z naszych priorytetów, bo nie chcemy stracić zaufania załogi. Mam nadzieję, że związki zawodowe, czując powagę sytuacji nadal będą postępowały ze zrozumieniem dla działań zarządu. Bo zawarcie porozumienia, przyjęcie programu naprawczego to rzecz bardzo ważna dla całej firmy. A teraz trzeba ten program konsekwentnie wdrażać.

CV

Zygmunt Łukaszczyk pełni funkcję prezesa Katowickiego Holdingu Węglowego od 24 października 2014 r. Wcześniej krótko zasiadał w zarządzie JSW Koks. Od 2007 do marca 2014 r. jako doświadczony samorządowiec piastował stanowisko wojewody śląskiego. W poprzednich latach był związany z JSW.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA