Praca, emerytury, renty

Nad jednym chorym kilku orzeczników

Zanim osoba niepełnosprawna otrzyma wszystkie należne jej świadczenia, często musi stawać przed dwiema komisjami
Do celów rentowych orzekają w Polsce aż cztery instytucje (ZUS, KRUS, MSWiA, MON), a uznawaniem danej osoby za niepełnosprawną zajmują się zespoły ds. orzekania o niepełnosprawności (dalej: zespoły). Każda instytucja przyznaje swoje świadczenia. Podział istnieje od 1997 r. Wtedy uznano, że należy wyodrębnić orzekanie o niezdolności do pracy do celów ubezpieczeniowych. Reforma orzecznictwa poprawiła jego jakość. Zmiany społeczno-ekonomiczne, jakie zaszły w naszym kraju, spowodowały jednak, że jej założenia nie do końca się sprawdziły.
– Ideą systemu orzekania o niepełnosprawności było wydawanie orzeczeń tym, którzy nie ubiegali się o renty. Tak się jednak nie stało i zdarza się, że ta sama osoba musi stawać przed dwoma komisjami, aby dostać wszystkie należne jej świadczenia – twierdzi prof. Anna Wilmowska-Pietruszyńska, współautorka reformy, prezes Polskiego Towarzystwa Orzecznictwa Lekarskiego. Orzeczenia lekarza orzecznika ZUS są traktowane na równi z orzeczeniami o stopniu niepełnosprawności – tak wynika z art. 5 ustawy o rehabilitacji. Niekiedy więc orzeczenie rentowe wystarcza do uznania osoby za niepełnosprawną (np. pracodawca rencisty może się ubiegać o dofinansowanie z tytułu zatrudniania niepełnosprawnego). W drugą stronę to jednak nie działa. – Instytucje rentowe nie uwzględniają orzeczeń o stopniu niepełnosprawności, co jest głównym powodem skarg do rzecznika praw obywatelskich. Sprzeciw budzi też to, że ZUS nie uwzględnia orzeczeń zespołów, gdy ustala datę powstania niezdolności do pracy – zauważa Lesław Nawacki, dyrektor w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Niekiedy jednak orzeczenie rentowe nie zastąpi orzeczenia o niepełnosprawności, co widać na przykładzie renty socjalnej. Przysługuje ona m.in. osobie pełnoletniej, która jest całkowicie niezdolna do pracy z powodu naruszenia sprawności organizmu w dzieciństwie lub w trakcie nauki. Takiej osobie przysługuje też zasiłek pielęgnacyjny (z gminy). Lekarz orzecznik ZUS, zgodnie z art. 5 ustawy o rencie socjalnej, może orzec najwyżej o niezdolności do pracy, co jest równoznaczne z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Nie może dodatkowo orzec o niezdolności do samodzielnej egzystencji (co oznaczałoby znaczny stopień). Nie ma to znaczenia dla tych, których niepełnosprawność powstała przed 21. rokiem życia, bo im wystarczy orzeczenie o umiarkowanym stopniu (art. 16 ust. 3 ustawy o świadczeniach rodzinnych). Gdy powstała ona później (lub orzeczenie ZUS nie określa daty), to do uzyskania zasiłku pielęgnacyjnego konieczny jest znaczny stopień niepełnosprawności (art. 16 ust. 2 pkt 2). Można go uzyskać tylko przed zespołem, a to oznacza zbieranie dokumentacji i poddawanie się kolejnej ocenie lekarskiej. Orzeczenie rentowe nie da też świadczenia pielęgnacyjnego na niepełnosprawne dziecko. Osoby z orzeczeniem KRUS, MON, MSWiA wydanym po 1 grudnia 1998 r., które chciałyby np. dostać dofinansowanie turnusu rehabilitacyjnego ze środków PFRON, również muszą stanąć przed zespołem, aby uzyskać stopień niepełnosprawności. Ponadto osoba z rentą z tytułu niezdolności do pracy bez decyzji zespołu nie weźmie udziału w warsztatach terapii zajęciowej. Większość rencistów może w uproszczonej procedurze ubiegać się przed zespołem o ustalenie stopnia niepełnosprawności i wskazań do uprawnień pozarentowych (art. 5a ustawy o rehabilitacji), to jednak za mało. Panuje przekonanie, że konieczne są zmiany w zasadach uznawalności orzeczeń. – Gdy nie są one nawzajem brane pod uwagę, to oprócz uciążliwości są i rozbieżności – zauważa Sławomir Piechota, przewodniczący Sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Czy powinna więc istnieć tylko jedna instytucja orzekająca? Zdania ekspertów są podzielone. – Orzekanie do celów rentowych ma inny charakter niż ocena niepełnosprawności. Przy tej drugiej dominuje ocena medyczna, a przy tej pierwszej pojawiają się też elementy ekonomiczne. Poza tym byłoby więcej odwołań – wnosiliby je nie tylko ubezpieczeni, ale i instytucja rentowa – zauważa Lesław Nawacki. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: m.januszewska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL