fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Lider francuskich muzułmanów: Zabrakło odpowiedzialności za słowo

AFP
Szydząc z islamu, „Charlie Hebdo” dostarczył argumentu do działania radykałom – uważa przewodniczący Francuskiej Rady Religii Muzułmańskiej (CFCM).

Rz: Zabójcy twierdzą, że pomścili prowokacje pod adresem proroka Mahometa. Francuscy muzułmanie też tak to widzą?

Dalil Boubakeur: Absolutnie nie! Przeciwnie, muzułmanie znów padają ofiarą prowokacji, czeka ich teraz godzina próby. Będą musieli to znosić cierpliwie, cierpieć z powodu tych, którzy chcą występować w ich imieniu. Te zamachy nie mają przecież nic wspólnego z islamem. Zabójstwo nie jest dogmatem islamu, jest przez naszą religię całkowicie odrzucane. Jest czymś niedopuszczalnym rozwiązywać problemy mediów, prasy, swobody wypowiedzi przez zabójstwo. To w żadnym wypadku nie jest zgodne z islamem.

Pojęcie dżihadu jednak istnieje.

Jest wiele rodzajów dżihadu. Ale najważniejszy, jaki zalecał prorok, wcale nie polega na zabijaniu. To jest dżihad wobec samego siebie, dążenie do bycia lepszym. Dżihad z bronią w ręku, a tym bardziej zabijanie w sposób zdradziecki jest odrzucane przez islam. Islam zaleca obronę tylko wtedy, gdy jest się samemu atakowanym z bronią w ręku. A tu przecież nie zaatakowano muzułmanów w taki sposób.

„Charlie Hebdo" nie poszedł za daleko w szyderstwie wobec islamu?

Ależ sam prorok był atakowany, gdy żył na Ziemi, obrażany. Ale nie wywołał przez to wojny religijnej. Choć był ścigany, zraniony, prześladowany, w Mekce wybaczył swoim ciemiężycielom. Oczywiście, kiedy sytuacja w społeczeństwie jest tak napięta, nie należy dolewać oliwy do ognia, bo w ten sposób dostarcza się nowe argumenty radykałom, powoduje, że chorzy psychicznie przechodzą do działania. To są elementarne zasady terapii.

Zamach zbiegł się z publikacją nowej książki Michela Houellebecqa, w której szydzi on z islamu. To był powód zamachu?

Wydanie tej książki nie jest zbyt przemyślane z jego strony.

Władze powinny wstrzymać jej publikację?

Nie, mamy wolność słowa. Ale jednocześnie każdy powinien być odpowiedzialny za to, co mówi, wiedząc, że świat, w którym żyjemy, nie jest światem ludzi zbyt zrównoważonych, że są szaleńcy, którzy to mogą wykorzystać. Trzeba teraz być bardzo ostrożnym, aby nie podnosić jeszcze bardziej napięcia, propagować przesłanie pokoju, a nie zemsty.

Około tysiąca francuskich obywateli walczy u boku islamistów w Syrii i Iraku. To z ich szeregów mogą wywodzić się zamachowcy?

Śledztwo wykaże, kim są ci ludzie. Ale możliwe, że ślad prowadzi do takich organizacji terrorystycznych, jak Państwo Islamskie albo Al-Kaida. We Francji nie byłby to zresztą precedens: falę terroryzmu mieliśmy już w latach 90.

Obawia się pan teraz reakcji francuskiego społeczeństwa przeciwko muzułmanom?

Zrobimy wszystko, aby przekonać Francuzów, że nasza społeczność nie ma nic wspólnego z tym, co się stało. Ale jeśli ludzie nie będą chcieli w to uwierzyć, co mamy zrobić? Front Narodowy tylko czeka, aż sytuacja wymknie się spod kontroli. Po tym, co się stało, może osiągnąć jeszcze lepszy wynik wyborczy. Obawiam się tego, co się potem stanie.

We Francji mieszka siedem milionów muzułmanów. Ten zamach nie jest pochodną problemów z integracją tej społeczności?

Należy powstrzymać dalszą masową imigrację muzułmanów, przyjmować tylko osoby, które chcą żyć godnie we Francji. Ale Francja też zrobiła błędy. Ściągnęła miliony Algierczyków, przekonując ich, że są Francuzami, a kiedy przyszedł kryzys, pierwsi stracili pracę, zostali zepchnięci na przedmieścia, gdzie nie ma dobrych szkół, szans na awans socjalny. To powoduje, że młodzież nie ma perspektyw, radykalizuje się, jest poddana presji ekstremistów poprzez media społecznościowe. W takich warunkach powrót do religii daje poczucie tożsamości, siły, ale w niektórych przypadkach sięga tak daleko, że prowadzi do tragedii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA