Robert Biedroń: Obama ze Słupska

6 grudnia. Zaprzysiężenie prezydenta pod znakiem słupskiego herbowego gryfa
PAP/ Piotr Wittman
Słupsk w pewien sposób zaszantażowano. Wmówiono mieszkańcom, iż wybór Roberta Biedronia na prezydenta będzie dowodem, że miasto zdaje egzamin z tolerancji, a słupszczanie są europejscy i postępowi.

Oto jedna z kilku chętnie powtarzanych legend, którymi błyskawicznie obrosła zwycięska kampania Roberta Biedronia, nowego prezydenta Słupska. Mecz jednej z miejscowych drużyn piłkarskich przed II turą wyborów. Do Biedronia podchodzi ks. prałat Jan Giriatowicz, honorowy obywatel Słupska, symboliczna postać dla słupskich katolików, gorący zwolennik Radia Maryja i pomysłodawca ustawienia krzyży na drogach wjazdowych do miasta, bo „będą zaporą, która nie wpuści zła do Słupska, wyproszą bożą opiekę i błogosławieństwo, a dzięki nim ludzie będą dla siebie lepsi".

Duchowny pyta: – Synu, czy będziesz atakował Kościół?

Biedroń na to: – Proszę księdza, nie zamierzam prowadzić żadnej ideologicznej krucjaty, chcę tylko dobrze zarządzać miastem.

– To życzę ci wszystkiego dobrego i cię błogosławię – mówi prałat.

Potem ksiądz łagodzi, dociskany przez dziennikarzy: – Niech Pan Bóg to osądzi. Ale zawsze trzeba bronić natury, bo odejście od...

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL