Historia

Muzułmanie i chrześcijanie

Najazd Saladyna na Królestwo Jerozolimskie
Rzeczpospolita
„Boże, przyjmij tę duszę i otwórz dla niej wrota raju, to ostatnie bowiem zwycięstwo, jakiego się spodziewa” – taka inskrypcja widnieje na damasceńskim sarkofagu Salah al Dina, zwanego w Europie Saladynem, Kurda, który zatrząsł posadami łacińskich państw na Bliskim Wschodzie.
Palestyna to szczególny obszar na mapie świata. Od wieków stanowi pomost między trzema kontynentami: Europą, Azją i Afryką. Swoje ślady zostawili tu Żydzi, Hetyci, Egipcjanie, Asyryjczycy, Babilończycy, Rzymianie, Persowie. Jest także miejscem, w którym rozwijały się i ścierały trzy wielkie monoteistyczne religie: judaizm, chrześcijaństwo i islam.
Wyznawcy Chrystusa tłumnie zjeżdżali do Jerozolimy, by zobaczyć miejsca, w których Syn Boży żył, nauczał, a wreszcie umarł na krzyżu, aby odkupić ludzkość i zmartwychwstać. Trudno ustalić, kiedy odbyła się pierwsza chrześcijańska pielgrzymka do Ziemi Świętej. Zapiski z takich wypraw pozostawili Anonim z Bordeaux (334 rok) oraz pirenejska pątniczka Egeria podróżująca do Jerozolimy pod koniec IV wieku. W pierwszej połowie VII wieku w wyniku ekspansji arabskiej chrześcijańskie miejsca kultu przeszły w posiadanie władców muzułmańskich. Arabskie dynastie Umajjadów i Abbasydów prowadziły tolerancyjną politykę religijną, pozwalając „niewiernym” na pielgrzymowanie domiejsc świętych. Sytuacja pogorszyła się pod rządami dynastii Fatymidów, którzy uniezależnili się od władzy abbasydzkiego kalifa Bagdadu, przejmując samodzielne rządy w Afryce Północnej i Palestynie. W 1009 roku, za panowania kalifa Al Hakima, zburzono Bazylikę Grobu i prześladowano chrześcijan.
Po śmierci kalifa kolejni władcy fatymidzcy odbudowali dobre kontakty z cesarzami bizantyńskimi sprawującymi pieczę nad chrześcijańskimi miejscami kultu. W XI wieku nastąpił rozkwit stosunków handlowych. Bizantyńskie i włoskie statki licznie zawijały do portów Lewantu, a na nich oprócz towarów przybywały tysiące pielgrzymów. Miasta Palestyny i Syrii przeżywały ponownie lata swojej świetności, a Konstantynopol stał się finansową stolicą ówczesnego świata. Ten błogi spokój mógłby trwać, gdyby na drodze połączonych wspólnymi interesami mocarstw nie stanęła nowa, trzecia siła. Z Azji Środkowej napłynęły hordy Turków seldżuckich. Prowadzący koczowniczy tryb życia, świetnie posługujący się łukiem jeźdźcy szybko podbijali kolejne prowincje Bizancjum. Klęska zadana cesarzowi Romanowi Diogenesowi pod Manzikertem w sierpniu 1071 roku naruszyła autorytet spadkobierców imperium rzymskiego – na zachodzie Europy coraz częściej powątpiewano w skuteczność obrony grobu chrystusowego przez władców Konstantynopola. Rok później w ręce Turków wpadła Jerozolima. Przez dziesięć lat Seldżucy podbili niemal cały Bliski Wschód. Ich imperium rozciągało się teraz od Bagdadu po Morze Śródziemne i rogatki Konstantynopola. Lata świetności tureckiego giganta nie trwały jednak długo. Po śmierci sułtana Malikszacha seldżuccy książęta rozpętali wojnę domową, dzieląc swe posiadłości na kilka mniejszych sułtanatów. Nieokrzesani Turkmeni nie wykazywali się taką tolerancją wobec „niewiernych” jak dotychczasowi panowie Palestyny. Powracający do Europy pielgrzymi opowiadali o licznych trudnościach i prześladowaniach, jakich doznali od dzikich Turków.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL