Sylwetki

Imperium w butelce

afp/getty images
E. Neville Isdell, prezes Coca-coli, odchodzi z firmy. Opuszcza swój fotel po czterech latach kierowania tym światowym liderem napoi. Udało mu się wygrać wojnę o rynek z Pepsico
E. Neville Isdell kierował firmą, do której należy marka symbol – biznesowa świętość nie tylko Amerykanów. Jej wartość szacowana jest na 100 mld dolarów.
Receptura coca-coli to jedna z najbardziej skrywanych receptur na świecie. Lista składników trzymana jest w bankowym depozycie w Atlancie, gdzie mieści się siedziba koncernu. Tak wielki ciężar odpowiedzialności za wizerunek firmy dźwiga niewielu szefów międzynarodowych koncernów.
Coca-Cola produkuje najwięcej napoi bezalkoholowych na świecie. W 2007 roku jej przychody sięgnęły 28,9 mld dolarów. Koncern działa na ponad 200 rynkach, gdzie oferuje ok. 2,8 tys. napoi. Zatrudnia 90,5 tys. osób. 65-letni Irlandczyk nieustannie musiał walczyć o klientów z konkurencyjnym koncernem PepsiCo. Ostatnio rywal kupił największego rosyjskiego producenta soków Lebiedianski. Dzięki tej transakcji będzie chciał odebrać Coca-Coli pozycję lidera w tym kraju. Kierując międzynarodowym koncernem, często bywał na cenzurowanym. Ostatnio jako szef firmy sponsorującej olimpiadę w Pekinie musi odpowiadać, czy jego firma zbojkotuje igrzyska. Jego współpracownicy mówią wyraźnie: biznes nie powinien mieszać się do polityki. Takim stażem w Coca-Coli jak jej dyrektor generalny może pochwalić się niewielu pracowników firmy. Ten absolwent Harwardzkiej Szkoły Biznesu ma doświadczenie w produkcji, dystrybucji i sprzedaży. Do firmy trafił 42 lata temu w Zambii. W 1972 roku został generalnym menedżerem Coca-Cola Bottiling w Johannesburgu, największej fabryce koncernu w Afryce. W kolejnych latach zarządzał spółkami koncernu w Australii i na Filipinach. Był jedną z osób, które w latach 70. podpisywały umowę licencyjną z polskimi browarami na produkcję coca-coli. Bywał w naszym kraju także w kolejnych latach. W 1985 r. został szefem Coca-Coli na Europę Centralną i przeniósł się do Niemiec. Pod koniec lat 90. nadzorował fuzję Coca-Coli z Hellenic Bottiling, tworząc drugą na świecie firmę rozlewającą napoje amerykańskiego koncernu. W 2001 roku odszedł ma emeryturę i pełnił funkcję konsultanta koncernu. Powrócił jednak w 2004 roku jako jego dyrektor generalny. Po czterech latach rezygnuje bez podania przyczyn. Będzie pełnił tę funkcję do końca czerwca 2008 r. Do kwietnia przyszłego roku będzie natomiast szefem rady dyrektorów Coca-Coli. Nie zdradza, co będzie robił na kolejnej emeryturze. Być może poświęci się jeszcze bardziej działalności doradczej i społecznej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL