fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

To imigranci utrzymują Brytyjczyków

37 proc. mieszkańców Londynu urodziło się za granicą
AFP
Jędrzej Bielecki
Każdego roku przyjezdni wpłacają do budżetu o dwa miliardy funtów więcej, niż z niego otrzymują. To podważa sens polityki Camerona.
Dane cytowane w środę przez wszystkie brytyjskie media pochodzą z opublikowanego właśnie raportu dwóch naukowców z prestiżowego University College London. Wynika z nich, że między 2000 a 2011 rokiem składki osób, które przyjechały z innych krajów Unii, były aż o 20 mld funtów większe niż świadczenia, które w zamian otrzymały. Trzy czwarte z tej kwoty (15 mld funtów) Londyn zawdzięcza co prawda imigrantom ze starej Unii, jak Francja czy Hiszpania. Ale także imigranci z Europy Środkowej, w tym Polacy, dołożyli „netto" do brytyjskiego budżetu 5 mld funtów.
Tak się stało z kilku powodów. Po pierwsze, imigranci są znacznie młodsi (średnia wieku to zaledwie 26 lat) od rodzimych Brytyjczyków (41 lat). Dlatego mniej chorują i są bardziej chętni do pracy: aż 81 proc. z nich zarabia. Atutem imigrantów jest też doskonałe wykształcenie. Aż 62 proc. z tych, którzy przyjechali z Europy Zachodniej, ma wyższe wykształcenie, wobec 24 proc. wśród Brytyjczyków. Także wśród przyjezdnych z naszego regionu udział absolwentów szkół wyższych (25 proc.) jest minimalnie większy niż lokalnej ludności.
– Wielka Brytania zdołała przyciągnąć najlepiej przygotowanych imigrantów ze wszystkich krajów Unii. Pokonała nawet Niemcy – twierdzi prof. Christian Dustmann, dyrektor UCL.
Zdaniem autorów raportu, aby wykształcić tak dużą grupę specjalistów, Wielka Brytania musiałaby zainwestować aż 6,8 mld funtów.
W efekcie imigranci z Unii są tak dobrze przygotowani do pracy, że raczej nie muszą korzystać z pomocy państwa. Sięgają aż o 43 proc. rzadziej po pomoc socjalną i o 7 proc. rzadziej po mieszkania socjalne niż rodzimi Brytyjczycy. Spośród 2,3 mln europejskich imigrantów zasiłki dla bezrobotnych dostaje margines: 64 tys. osób, z czego 14 tys. Polaków. Gdy zaś idzie o pomoc niezwiązaną bezpośrednio z pracą (np. na wychowanie dzieci), dostaje ją 113 tys. imigrantów z Unii wobec 4,2 mln Brytyjczyków.
Nadwyżka wpłat do budżetu Zjednoczonego Królestwa wypracowana przez przyjezdnych z krajów UE pozostaje w ostrym kontraście z deficytem spowodowanym zabezpieczeniami socjalnymi dla rodzimych mieszkańców. To kluczowy element ogromnego (1,2 bln funtów) długu nagromadzonego przez Wielką Brytanię.
Swój udział w załamaniu finansów publicznych mają jednak także imigranci spoza Europy, w tym Pakistanu czy Indii. W latach 1995–2011 otrzymali oni bowiem z brytyjskiego budżetu aż o 118 mld funtów więcej, niż do niego wpłacili. Jednym z powodów jest duża liczba dzieci, innym relatywnie niewielki udział osób pracujących, przede wszystkim wśród kobiet.
Raport UCL to potężny cios dla Davida Camerona. Premier zapowiedział, że ograniczenie liczby przyjezdnych będzie kluczowym elementem renegocjacji warunków członkostwa w Unii. Jeśli Bruksela nie pójdzie w tej sprawie na ustępstwa, może to doprowadzić do porażki referendum w 2017 r. i wyjścia kraju ze Wspólnoty.
– Cameron przejął retorykę Partii Niepodległościowej Zjednoczonego Królestwa (UKIP) i utwierdził Brytyjczyków w przekonaniu, że imigranci doją brytyjski budżet. W ten sposób wpadł w podwójną pułapkę: zapowiedział reformę, na którą Bruksela się nie zgodzi, oraz oparł swoją politykę na fałszywych przesłankach gospodarczych – mówi „Rz" Stephen Tindale, ekspert londyńskiego Center for European Reform (CER).
Dla przeciętnego Brytyjczyka najbardziej widoczne są jednak nie korzyści gospodarcze, ale niezwykle szybki wzrost ilości imigrantów. Od 2000 roku liczby przyjezdnych z krajów spoza Europy skoczyła z 2,8 do 4,6 mln, a z Unii z 723 tys. do 2,3 mln.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA