Cywilizacja

Wspaniały pałac na wyspie Afrodyty

Pierwszy raz Polacy przeprowadzili wykopaliska na Cyprze w 1965 roku. Od tamtej pory ich badania zmieniły obraz tej starożytnej metropolii. Okazało się, że był to ważny port wojenny. Cała wyspa też miała strategiczne znaczenie, dostarczała drewna do budowy okrętów, słynęła z najwyższej jakości cedrów.
Rzeczpospolita
Na Cyprze Polacy badają portowe miasto Nea Pafos. Odkopują wspaniały pałac z mozaikami
Polscy naukowcy prowadzą wykopaliska w reprezentacyjnej części starożytnego miasta. Najbardziej spektakularnym obiektem, jaki odkrywają, jest tak zwana Willa Tezeusza. Nazwa pochodzi od znalezionej tam pięknej mozaiki przedstawiającej tego mitycznego herosa zabijającego Minotaura w labiryncie.
   
Jednak ta wspaniała budowla została wzniesiona, gdy miasto było już w rozkwicie. Nea Pafos leży kilkanaście kilometrów od Palai Pafos, gdzie znajdowała się słynna świątynia Afrodyty. Jednak Palai Pafos straciło znaczenie gospodarcze i administracyjne, było bowiem oddalone od morza. Wyspa przeżywająca rozkwit w okresie ptolemejskim – od IV wieku p.n.e. – potrzebowała prężnego ośrodka administracyjnego (stolicy) oraz portu dla floty wojennej. Warunki te spełniło Nea Pafos. Wykopaliska ujawniły, że powstało miasto otoczone murami, które zajmowało obszar około dwóch kilometrów kwadratowych. Badania misji polskiej wykazały, że wytyczono je wedle najnowszego stylu urbanistycznego z prostokątną siecią ulic. Biegły nimi kamienne ścieki, do dziś przetrwały ich fragmenty. Port w Pafos był drugim co do ważności (po egipskiej Aleksandrii) we władaniu dynastii, którą założył w Egipcie jeden z wodzów Aleksandra Wielkiego, Ptolemeusz. Jego potomkinią była m.in. egipska królowa Kleopatra. Falochron portu w Pafos jest nadal widoczny. Cypr miał znaczenie strategiczne. Dostarczał drewna do budowy statków. Leżał na szlaku handlowym, każdy, kto płynął na Bliski Wschód, musiał mijać wyspę Afrodyty. Wejście do portu wskazywała latarnia morska (jej ruiny przykryła po wiekach turecka forteca). Niedaleko portu powstała wówczas rezydencja o charakterze pałacowym.     Nie przetrwała jednak trzęsienia ziemi w 126 roku. Jest to zapewne jeden z budynków odkrytych przez misję polską. Gdy Rzymianie opanowali wszystkie wybrzeża Morza Śródziemnego, Cypr utracił znaczenie strategiczne, ale nie przestał być bogaty. Właśnie wtedy apogeum osiągnęła produkcja miedzi na wyspie (nazwa wyspy Cypr ma prawdopodobnie związek z łacińską nazwą miedzi: cuprum). Nic dziwnego, że w takich okolicznościach na miejscu dawnego pałacu powstaje jeszcze wspanialszy, na miarę stolicy Cypru. Ściany zachowały się miejscami do wysokości 150 cm. Budowla wzniesiona była na planie prostokąta (120 i 80 metrów). Zajął on kilka kwartałów siatki rozplanowania miasta. Powstawał w kilku fazach. Najpierw wzniesiono jedno skrzydło, potem powstał obiekt z dziedzińcem. Badacze wyróżnili w obrębie tej budowli dwie części o odmiennych funkcjach: jedną o charakterze publicznym, drugą – prywatnym. Każdej z tych części towarzyszył ogród. Wiele rzeźb odkopanych w obrębie Willi Tezeusza zdobiło te właśnie ogrody. Oprócz rzeźb do najbardziej spektakularnych zabytków należą mozaiki.     Niezwykłym znaleziskiem jest rzeźba Afrodyty z mieczem. Równie dziwna jest Afrodyta na jednej z mozaik – z włócznią. Miecz i włócznia raczej nie powinny być atrybutami bogini miłości. Jest to ślad bardzo starych wierzeń sięgających jeszcze epoki brązu. W tamtej epoce na Cyprze czczono właśnie uzbrojoną boginię, jest to specyfika tej wyspy zapamiętana jeszcze w późnej starożytności w tekstach leksykografów. Chodzi tu o jakiś aspekt boskiej Afrodyty. Tak czy inaczej, w odległym o kilkanaście kilometrów Starym Pafos istniała świątynia jej poświęcona. Odwiedzali ją pielgrzymi z całego śródziemnomorskiego świata. Przypływali statkami do portu w Nea Pafos, a stąd specjalną drogą wędrowali kilkanaście kilometrów do słynnej świątyni, czyniąc po drodze przystanki przy pomniejszych kapliczkach i odprawiając obrzędy. Ta adoracja trwała do końca starożytności, kres położyło jej chrześcijaństwo. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: k.kowalski@rp.pl     Archeolog prowadzący badania na Cyprze jest w szczególnej sytuacji, musi bowiem pamiętać o swego rodzaju dwoistości, jaka cechuje jego duchową, ideologiczną przeszłość.Legenda głosi, że św. Paweł w trakcie pobytu na Cyprze został uwięziony, przywiązany do słupa i biczowany. Gdy jednak wyszło na jaw, że jest obywatelem rzymskim, odesłano go do Wiecznego Miasta i tam oddano rzymskiej jurysdykcji. Słup uznano oczywiście za relikwię. Przełożyło się to w korzystny sposób na rozwój chrześcijaństwa na Cyprze, Pafos było nawet siedzibą biskupa. Ale nim do tego doszło, w pierwszych wiekach naszej ery, gdy chrześcijaństwo miało tam już mocno ugruntowaną pozycję, pogaństwo jeszcze nie ustępowało. Wskazują na to ślady archeologiczne, zdaje się o tym świadczyć odkopywany przez nas tak zwany dom Aiona obok pałacu, czyli Willi Tezeusza, być może siedziby osoby zarządzającej wyspą – rzymskiego namiestnika czy gubernatora. Znalezione w nim zabytki, mozaiki i rzeźby wskazują, że była to siedziba jakiegoś stowarzyszenia czczącego pogańskich bogów, na przykład Dionizosa czy Apollina. Ówczesnym mieszkańcom Pafos, przynajmniej niektórym, chyba nieobca była myśl, że zbawienie można osiągać także w pogaństwie. Oczywiście bardzo trudno wysnuwać daleko idące wnioski dotyczące światopoglądu na podstawie nawet najwspanialszych zabytków sztuki, jednak te odkopywane przez nas na Cyprze są bardzo bogate w treści. Dlatego ich analiza, mimo że bardzo trudna, skłania jednak badacza również do takich interpretacji. Na przykład w Willi Tezeusza znaleźliśmy mozaikę z wyobrażeniem mitycznego herosa Achillesa, co sugeruje, że siedziba ta miała związek z władzą o charakterze militarnym. Dlaczego? Ponieważ ta postać opisana przez Homera wiąże się z ideologią wojsk rzymskich, jest to wzorcowy bohater. Zresztą wojska rzymskie, konkretnie legion XV, stacjonowały na wyspie. Pozostała po nich gemma ze znakiem legionu, którą odnaleźliśmy.       Od 2008 roku pracami polskiej misji wykopaliskowej na Cyprze kieruje dr Henryk Meyza z Zakładu Archeologii Śródziemnomorskiej PAN w Warszawie. Przed nim od 1966 roku kierownikiem misji był prof. Wiktor Andrzej Daszewski związany z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego im. prof. Kazimierza Michałowskiego. W uznaniu swojej 40-letniej pracy prof. Daszewski otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Pafos.Wszystko zaś zaczęło się od pomysłu i starań prof. Kazimierza Michałowskiego (Uniwersytet Warszawski), który zdołał doprowadzić do rozpoczęcia polskich wykopalisk na wyspie Afrodyty. Wstępne wykopaliska przeprowadzone w czerwcu 1965 roku przez prof. Michałowskiego obfitowały wprawdzie we fragmenty marmurowych antycznych rzeźb, ale nie zapowiadały wagi późniejszych odkryć. Z czasem okazało się, że dzięki polskim badaniom uchwycono początki miasta sięgające V wieku p.n.e. (o stulecie wcześniej, niż przyjmowano). Polskie wykopaliska przyczyniły się również do ustalenia dalszego rozwoju opartego na modnych wówczas w świecie greckim, a nieznanych na Cyprze zasadach regularnej siatki prostopadłych ulic i stojących przy nich jednakowych blokach mieszkalnych. Udało się wyodrębnić funkcje poszczególnych dzielnic. Kolejne kampanie archeologiczne przyniosą nowe informacje. Jednak już teraz wiadomo, że dzięki polskim badaniom historia starożytnej stolicy Cypru jest pełniejsza i bardziej klarowna, mieszkańcy mniej anonimowi, a wspaniałe dzieła sztuki cieszą oczy zwiedzających.  
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL