Biznes

Wojna tytoniowa

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Wpływy z akcyzy na papierosy mogą być niższe niż zakłada rząd. Firmy tytoniowe obniżają ceny i walczą o nową minimalną stawkę podatkową
Gorącą dyskusję wśród firm tytoniowych wywołało rozporządzenie w sprawie minimalnej stawki akcyzy na papierosy na 2008 r., które Ministerstwo Finansów opublikowało kilka dni temu. Zgodnie z nim ma ona wynieść 181,72 zł na 1000 sztuk papierosów. Oznacza to, że akcyza płacona przez producentów nie może być niższa od tej kwoty. Minimum akcyzowe jest mechanizmem, który służy do zabezpieczenia założonych w budżecie wpływów z tytułu podatku akcyzowego na papierosy. W tym roku mają one wynieść 15,8 mld zł. Zdaniem firm tytoniowych to jedynie teoria.
Minimalna stawka nie jest w stanie zapobiec wojnom cenowym między producentami. Świadczy to o jej ograniczonej skuteczności – mówi Jerzy Szul, dyrektor w Scandinavian Tobacco. Największe wątpliwości firm budzi sposób naliczania minimalnej stawki akcyzy. Jest to 90 procent podatku, który przypada na papierosy z tzw. najpopularniejszej kategorii cenowej (NKC). Jest to cena, po której w roku ubiegłym firmy sprzedały największą liczbą papierosów. W 2007 r. wynosiła ona 5,85 zł za 20 sztuk. Mechanizm jest prosty: im producenci toczą bardziej zaciętą wojnę cenową, tym poziom najpopularniejszej kategorii cenowej jest niższy, a w ślad za nim w dół idzie minimalna akcyza.
Resort finansów w uzasadnieniu do rozporządzenia przyznaje, że mechanizm najniższego podatku akcyzowego na papierosy nie gwarantuje ani dodatkowych wpływów budżetowych, ani nie chroni branży przed wojną cenową. Zdaniem Piotra Szafrańskiego, dyrektora Polskiego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego, winny jest sposób wyznaczania najpopularniejszej kategorii cenowej: – Oparcie systemu podatkowego na tej kategorii wypacza konkurencję cenową, umożliwiając dominującym producentom przesuwanie cen swoich marek w taki sposób, aby wykreować określony poziom NKC. Jego zdaniem rynek można uregulować, m.in. ograniczając tworzenie przez producentów zapasów przed wprowadzeniem kolejnej podwyżki akcyzy oraz skuteczniej walcząc z przemytem. Lider rynku Philip Morris Polska twierdzi natomiast – powołując się na dyrektywę unijną z 2002 r. – że można uzdrowić istniejący mechanizm. Aby tego dokonać, trzeba podnieść minimalną stawkę akcyzy na papierosy do poziomu 100 proc. opodatkowania NKC. Propozycja ta budzi wiele kontrowersji w branży. – Gdyby do tego doszło, zbyt wysoko zostałyby opodatkowane papierosy z tańszych segmentów rynku. Uderzyłoby to w konsumentów i producentów – mówi Przemysław Filipowicz, dyrektor ds. prawnych i korporacyjnych Gallaher Polska. Podobnego zdania jest także Imperial Tobacco Polska. Konkurenci nie zgadzają się także z kolejnym pomysłem Philip Morris Polska na uzdrowienie sytuacji na rynku. Wraz z British American Tobacco twierdzi on, że najpopularniejsza kategoria cenowa (a wraz z nią minimalna stawka akcyz) nie będzie spadać, jeżeli Ministerstwo Finansów zdecyduje się na zmianę struktury podatku akcyzowego na wyroby tytoniowe. Według nich trzeba wprowadzić stałą stawkę procentową (stanowiłaby ona 25 proc. maksymalnej ceny detalicznej papierosów) oraz zmieniającą się stawkę kwotową. Zapis ten znalazł się w projekcie ustawy akcyzowej przygotowanej przez poprzednie kierownictwo Ministerstwa Finansów. Mariola Krzyżaniak, rzecznik Imperial Tobacco, przypomina, że stawka 25-proc. obowiązywała w latach 2000 – 2003 i wpływy do budżetu z tytułu podatku akcyzowego były wówczas o 1,4 mld zł niższe od zakładanych. To, jaką strukturę akcyzy na papierosy zaproponuje resort finansów, ma się okazać w najbliższych dniach. Być może już na początku kwietnia kierownictwo ministerstwa otrzyma nowy projekt ustawy o podatku akcyzowym.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL