fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Sędziowie: zdrowy rozsądek a sumienie

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Prawo, które stosuje i któremu podlega sąd, nie zawsze jest sprawiedliwe. Wówczas gwarantem słusznego orzeczenia powinno być sumienie – pisze sędzia Aneta Łazarska.
Największy  przymiot  dobrego sędziego to zdolność sprawiedliwego orzekania. Każdy zaś, kto choć raz stanie przed sądem, oczekuje sprawiedliwego wyroku. Sprawiedliwość w swej istocie jest czymś więcej aniżeli ideą wytworzoną w umysłach filozofów czy jakimś mglistym ideałem. To bowiem konkretne zobowiązanie nałożone na sąd. Takie konstytucyjne poręczenie nie tylko rzetelnego przebiegu procesu, ale i sprawiedliwego orzeczenia wyraża art. 45 ust. 1 konstytucji. Problem zasadniczy polega jednak na tym, że prawo, które stosuje i któremu podlega sąd, nie zawsze jest sprawiedliwe. Nie mam wątpliwości, ze wówczas gwarantem sprawiedliwego orzeczenia powinno być sumienie sędziego. To dzięki zawisłości sędziego nie tylko od prawa, ale i głosu sumienia wymiar sprawiedliwości ma ludzki wymiar.
W wywiadzie z 19 czerwca 2014 r. prof. Andrzej Zoll wypowiada się na temat znaczenia sumienia w zawodach prawniczych. Profesor stawia tezę, że w dziedzinie profesji prawniczych sumienie odgrywa istotną rolę, ale nie można popadać w paranoję i do sumienia należy podchodzić rozsądnie i z rozumem. Jako przykład wskazuje  sędziego rodzinnego, który odmawia wydawania wyroków w sprawach rozwodowych, gdyż się to kłóci z jego sumieniem. Dla profesora taka sytuacja jest niewyobrażalna.

Jak uczy historia

Podany przykład to duże uproszczenie. Czy rzeczywiście roli sumienia w profesjach prawniczych nie należy absolutyzować? A może doświadczenia hitleryzmu, stalinizmu czy komunizmu są już zbyt odległe? Może więc warto dziś przytoczyć bardziej obrazowe przykłady sędziów orzekających bez sumienia, stosujących się do martwej litery niesprawiedliwego prawa w okresie II wojny światowej,  stalinizmu czy komunizmu i dopuszczających się zbrodni sądowej? Po to właśnie, aby uzmysłowić wagę sumienia w procesie wymierzania sprawiedliwości.
Choć należę do najmłodszego pokolenia sędziów, wiem i pamiętam o nieodległej przeszłości, nadużyciach władzy sędziowskiej, szafowaniu karą śmierci i dopuszczaniu się zbrodni sądowej w majestacie prawa. Historia  dowodzi, że klauzula sumienia zwłaszcza w zawodach prawniczych jest warunkiem rządów prawa i sprawiedliwości.
Gdyby sumienie było niepotrzebne, to w ogóle można by zastąpić je klauzulą zdrowego rozsądku. Sędzia tymczasem, obejmując urząd, ślubuje uroczyście służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według swego sumienia, dochować tajemnicy państwowej i służbowej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości. Odwołanie do klauzuli sumienia w treści ślubowania nadaje sumieniu aksjologiczny i jurydyczny wymiar. Sędzia ma zatem obowiązek wydania rozstrzygnięcia, które będzie zgodne nie tylko z literą prawa, ale i wedle jego sumienia sprawiedliwe.
Sędzia, prokurator czy adwokat nie jest rzemieślnikiem. Praca w tych profesjach dotyka najwyższych wartości, jako że sam wymiar sprawiedliwości ze swej istoty ma służyć najwyższej cnocie, jaką jest Sprawiedliwość. Sędzia, sprawując wymiar sprawiedliwości, rozstrzyga nie tylko o ludzkich dobrach, ale o tym, co najcenniejsze, czyli życiu człowieka. Rozstrzyganie sporów to niejednokrotnie ważenie różnych wartości, nierzadko najwyższego rzędu. W rękach sędziego spoczywa wielka władza, decyzje o życiu, śmierci, szczęściu czy nieszczęściu człowieka.
Oczywiście sędzia podejmuje decyzje nie według własnego widzimisię, lecz jest związany prawem. Ma obowiązek uzasadnić swoje stanowisko wedle obowiązującego prawa, co nie jest tożsame jedynie z tekstem ustaw. Prawo to znacznie więcej  niż graficzne znaki ustaw i innych aktów normatywnych. Prawo jest nośnikiem określonych wartości. Rolą sądu jest w razie potrzeby odkodowanie tych wartości, niekiedy też ich wyważenie w celu wydania sprawiedliwego orzeczenia. Sędzia nie jest zatem jedynie ślepym wykonawcą prawa, lecz  i jego interpretatorem. Stosowanie prawa nie przybiera postaci automatycznej subsumcji, lecz obejmuje także jego wykładnię i dzięki temu naznaczone jest pierwiastkiem ludzkim.
Odwołanie się do litery prawa najczęściej pozwala na wydanie sprawiedliwego orzeczenia. Zdarza się jednak, że nie jest ona sprawiedliwa. Rolą sądu jest wówczas poszukiwanie sprawiedliwego orzeczenia, odkodowanie wartości, których nośnikami są poszczególne normy. Jeśli sędzia nie jest w stanie rozwiązać konfliktu pomiędzy niesprawiedliwym prawem  narzuconym przez ustawodawcę a sumieniem, to powinien odmówić stosowania prawa, licząc się z konsekwencjami zawodowymi  w skrajnych sytuacjach, tak jak  uczyniło wielu sędziów w poprzednim okresie, nawet  z odejściem ze służby. Dziś sędziowie nie są już poddawani tego rodzaju próbom i nie wymaga się od nich aż takiego heroizmu. Nie zwalnia to ich jednak z kierowania się głosem sumienia, ważenia wartości i poszukiwania rozwiązania konfliktu norm prawnych i moralnych, choćby w tak zwykłych sprawach, o których pisze prof. Zoll, jak sprawy rozwodowe czy postępowanie egzekucyjne.

Jasna granica

Jak to trafnie ujął prof. Adam Strzembosz, sędzia, orzekając, musi znać granicę pomiędzy ius i lex. Lex oznacza prawo pozytywne, a ius wyraża wewnętrzną wartość prawa, utożsamianą ze sprawiedliwością. Ustawa pozbawiona wewnętrznej słuszności nie posiada atrybutów prawa, nie może w sumieniu wiązać obywateli.
Sędzia ma obowiązek  stosowania konstytucji, która wyraża podstawowe prawa człowieka i wartości demokratycznego państwa prawnego, w celu wykładni prawa, jak też zwrócenia się do Trybunału Konstytucyjnego ze swoimi wątpliwościami w sytuacji konfliktu ważonych wartości.
Zastosowanie oczywiście niesprawiedliwego prawa nie rozgrzesza sędziego i nie oczyszcza jego sumienia. I nawet jeśli historia i prawo nie zawsze rozliczy niesprawiedliwych sędziów z popełnionych zbrodni, to istnieje jeszcze odpowiedzialność przed samym sobą. Jestem przekonana, że sędzia musi być człowiekiem wrażliwego sumienia. Sprawiedliwość rozstrzygnięcia nie może być inaczej oceniona niż jako zgodność z prawem oraz właśnie sumieniem.
Możliwe, że to obawa przed zbyt szeroką władzą sędziowską umacnia także dziś znaczenie zasady legalizmu. Upowszechnia się społeczne przekonanie, że w dyskrecjonalnej władzy sędziowskiej tkwi niebezpieczeństwo arbitralności i woluntaryzmu. Doświadczenie okresu hitleryzmu czy stalinizmu wskazuje jednak na zjawisko przeciwne. Okazuje się, że podległość sędziów ustawom jest narzędziem utrzymania sędziów-urzędników, sędziów dyspozycyjnych, czyli sędziów „bez sumienia", jak to określił prezes SN Stanisław Rudnicki, którzy stosują uchwalone prawo  bez względu na jego ocenę sprawiedliwościową.

Ostatnia ?instancja

Nie umniejszałabym zatem znaczenia sumienia w sprawowaniu urzędu przez sędziego. Odwołanie się do niego w treści ślubowania z pewnością ma nie tylko emblematyczny wymiar. Sumienie sędziego to nierzadko ostatnia instancja, do której można się odwołać, aby nie doszło do wydania niesprawiedliwego orzeczenia. To sumienie sędziego  jest gwarancją, że najwyższe prawo nie stanie się najwyższym bezprawiem (summum ius summa iniuria).
Autorka jest sędzią Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA