fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Sędzia Jan Sobolewski: Balcerowicz między plotką a kompromitacją

O kondycji wymiaru sprawiedliwości pisze sędzia w stanie spoczynku, polemizując jednocześnie z prof. Balcerowiczem (na zdjęciu).
Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Żeby krytykować pracę wymiaru sprawiedliwości, należałoby wcześniej dogłębnie zapoznać się z jego problemami, a nie bezkrytycznie powtarzać zasłyszane, nie zawsze prawdziwe opinie i plotki – pisze sędzia.
Przez wiele lat po zmianie ustroju w naszym kraju większość dziennikarzy piszących na temat wymiaru sprawiedliwości przedstawiała problem tak, jak zrobił to prof. Leszek Balcerowicz w wywiadzie z ?7 lipca 2014 r. („Rz" nr 155).
Choć denerwowała mnie indolencja dziennikarzy, to ich wypowiedzi w tej materii traktowałem jako brak profesjonalizmu lub niedouczenie do ,,szeroko" pojmowanego wymiaru sprawiedliwości, traktowałem jako niechlujstwo i niewłaściwe informowanie społeczeństwa. Inaczej jednak muszę oceniać wypowiedź osoby, która ma najwyższy tytuł naukowy i uchodzi za autorytet, wprawdzie w innej dziedzinie, ale zawsze. Wypowiedź pana prof. L. Balcerowicza: „...dla mnie szeroko pojęty wymiar sprawiedliwości obejmuje całość: od policji poprzez prokuraturę i sądy", oceniam jako kompromitującą, a dla „wymiaru sprawiedliwości" bardzo  szkodliwą. Panie prof. Balcerowicz, proszę zapamiętać, że wymiar sprawiedliwości to wyłącznie sądy. Policja, ABW, CBŚ, CBA i prokuratura nie należą do wymiaru sprawiedliwości. Te instytucje to państwowy aparat ścigania. Błędów i naruszeń prawa przez te organa nie można zaliczać do błędów „wymiaru sprawiedliwości".

Niesprawdzone opinie

Nie twierdzę, że sądy nie popełniają błędów, ale wkładanie ich do jednego worka z błędami lub naruszeniami prawa popełnianymi przez aparat ścigania jest nie tylko nieuprawnione, ale przede wszystkim niesprawiedliwe. Wypowiada się Pan w sprawach oceny pracy wymiaru sprawiedliwości w sposób bardzo autorytatywny, nie mając na poparcie swojego osądu żadnych potwierdzających faktów. Łatwo jest wypowiadać niesprawdzone, ale powszechnie rozgłaszane opinie przez ludzi, którzy sami lub ich bliscy zetknęli się z sądem i efekt dla nich nie był zgodny z ich oczekiwaniem. W takich przypadkach najprościej pomawiać sąd i sędziów o niewłaściwe zachowania, naruszanie prawa, a nawet o łapownictwo. Rozgłaszanie takich opinii to po prostu plotki. Powtarzanie takich osądów-plotek uchodzi przeciętnemu Kowalskiemu, ale człowiekowi z takim autorytetem jak Pan, to nie uchodzi, a to z tej przyczyny, o której pisali na samym początku swojej odpowiedzi na pański wywiad: prezes Sądu Najwyższego pani prof. M. Gersdorf i przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa pan prof. R. Hauser. Odpowiedź tych państwa i przedstawiona przez nich aktualna sytuacja polskiego sądownictwa była dogłębna, pokazująca rzeczywisty stan wymiaru sprawiedliwości, a nie zasłyszany. W pełni zgadzam się też z wypowiedzią pani B. Zawiszy – wiceprezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia – zamieszczoną w „Rz" z 23 lipca 2014 r. Nie można uznać za prawdziwe pańskich twierdzeń, że Forum Obywatelskiego Rozwoju sprawdziło dwa sądy i znalazło 200 spraw, w których niesłusznie ktoś został skazany.
Uważam, że prawdziwie niesłusznych skazań w ilości podanej przez Pana na pewno nie znalazłoby się we wszystkich sądach w Polsce, chyba że objęto by okres kilkuletni. Na pewno w sądownictwie nie wszystko jest tak, jak być powinno, ale sytuacja istniejąca w polskim sądownictwie nie jest zawiniona tylko przez sądy, a jeśli tak, to w minimalnym stopniu. Sądy nigdy przez żadną władzę nie były instytucją lubianą. Każde władze, czy to za PRL, czy już w Rzeczypospolitej,  hołubiły instytucje aparatu ścigania. Dlaczego tak było? Bo na te instytucje władze miały i mają wpływ. Mogą więc od nich żądać odpowiednich zachowań. W stosunku do sądów tego czynić nie mogły i nie mogą, dlatego powszechnie powtarzana opinia, że sądy były i są posłuszne władzy, jest nieprawdą. Praca sądów zależna jest od ludzi, którzy w nich pracują, a jakość tej pracy od decydentów, którzy są odpowiedzialni za organizację pracy i warunków, jakie mają zapewnić sędziom. A z tym nigdy nie było dobrze.
Resort sprawiedliwości nigdy nie miał siły przebicia, a i osoby stojące na czele tego resortu nie miały pomysłów na zapewnienie odpowiednich warunków pracy sądom. Np. były minister  Kwiatkowski przeprowadził „reformę", która doprowadziła do udręki ludzi, którzy szukają pomocy w sądach. Mam na uwadze likwidację wydziałów pracy w niektórych sądach rejonowych i przeniesienie spraw, które do tych sądów wpływały, do dużych sądów, usytuowanych w dużych aglomeracjach. Efekt tej „reformy" jest taki, że ludzie (strony i świadkowie) dawniej mogli przyjść do sądu na piechotę lub w krótkim czasie dojechać z pobliskiego miejsca zamieszkania, a na następny termin rozprawy strony czekały nie dłużej niż miesiąc, a po jej wprowadzeniu ludzie (strony i świadkowie) muszą dojeżdżać od 40 do 100 km, i to różnymi środkami lokomocji. Sądom zaś, do których przeniesiono sprawy ze zlikwidowanych wydziałów, choć i tak miały wpływ, którego nie były w stanie opanować, przybyło co najmniej po kilkadziesiąt spraw miesięcznie.
W wyniku tej „reformy" terminy rozpraw wydłużyły się w tych sprawach o kilka miesięcy, a sędziowie zostali obciążeni nadmierną ilością akt, których nie są w stanie w normalnym czasie pracy przerobić. Następny były minister też przeprowadził „reformę", która przyniosła wiele szkody zarówno niektórym sędziom, jak i całemu wymiarowi sprawiedliwości, ale nie będę o tym pisał, bo na ten temat było głośno we wszystkich środkach przekazu.

Trzeba znać, ?żeby krytykować

Obecnie wprowadzana jest nowa reforma, której, jak wynika z pańskiej wypowiedzi, jest pan zwolennikiem, a która według ogromnej większości sędziów przysporzy im dodatkowych obowiązków. Reforma ta to likwidacja papierowego protokołu i wprowadzenie nagrywania rozpraw. Po wprowadzeniu tej reformy sędziowie, którzy będą pisać uzasadnienie wyroku, zamiast przejrzeć papierowy protokół, by przypomnieć sobie przebieg rozprawy, będą musieli godzinami przesłuchiwać nagrania tych rozpraw. Tak więc, Panie prof. L. Balcerowicz, żeby krytykować pracę wymiaru sprawiedliwości, należałoby dogłębnie zapoznać się z problemami, a nie powtarzać bezkrytycznie zasłyszane, nie zawsze prawdziwe opinie.
I jeszcze jedno, Panie Profesorze, nie wiem, czy wie pan o tym, że wszystkie sądy są bardzo sfeminizowane, bo gros mężczyzn, nawet jeśli rozpocznie pracę w tym zawodzie, to po dwóch, trzech latach  odchodzi do innego, lepiej płatnego zawodu. Co przeczy Pańskiej opinii, że polscy sędziowie są dobrze opłacani. Skutek jest taki, że kobiety, przychodząc do tej pracy, chcą nie tylko pracować, ale też rodzić i wychowywać dzieci, do czego mają pełne prawo. A to łączy się z tym, że nie ma kto ich zastąpić w pracy, bo nie ma wolnych sędziów na zastępstwo. W efekcie jest tak, że już obciążeni ponad wszelkie normy sędziowie pozostający w pracy są jeszcze dodatkowi obciążani. Zgadzam się z Pana opinią odnośnie do jakości legislacji, co niewątpliwie również ma wpływ na pracę sądów, ale to już nie leży w gestii sądów, choć często waży na ich pracy.

CV

Autor jest sędzią sądu okręgowego ?w stanie spoczynku
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA