fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Armenia pod opieką Rosji

Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew, prezydent Rosji Władymir Putin i prezydent Armenii Serż Sarkisjan
AFP
Władze w Erewaniu zapowiadają, że w najbliższym czasie Ormianie dołączą do grona Unii Euroazjatyckiej.
Prezydent Armenii Serż Sarkisjan, który w zamian za tanie rosyjskie surowce (m.in. gaz) zrezygnował z umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, dziś zapowiada szybkie parafowanie umowy z utworzoną przez Moskwę Unią Euroazjatycką.
- Myślę, że podpiszemy porozumienie jeszcze w tym roku, i zakładam, że odbędzie się to jeszcze przed jesienią – oświadczył Sarkisjan podczas ostatniego spotkania z Władimirem Putinem w Soczi.
Spotkanie zostało zorganizowane przez administrację Kremla z powodu narastającego napięcia wokół Górskiego Karabachu, gdzie kilka tygodni temu doszło do strzelaniny między azerbejdżańską i ormiańską armią. Wtedy po obu stronach zginęło kilkudziesięciu wojskowych.
Ormiańsko-azerski konflikt o Górski Karabach toczy się od ponad dwudziestu lat, gdy Karabach, znajdujący się wówczas pod kontrolą Baku, ogłosił swoją niepodległość. Suwerenności tej enklawy nikt nie uznaje, nawet Armenia, która wspiera tam ormiańskich separatystów. Obie strony konfliktu uznają, że ten obszar należy do nich.
Na spotkanie z Putinem do Soczi przyleciał również prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew. Wszystko wskazuje na to, że rosyjski prezydent postanowił zająć miejsce mediatora w tym konflikcie i zaprosił Alijewa do wspólnego oglądania turnieju sambo (rosyjskiej sztuki walki łączącej techniki judo z odmianami zapasów - red.) w towarzystwie Sarkisjana.
Według rosyjskich mediów, strony zgodziły się na pokojowe uregulowanie sporu. – Z zadowoleniem oświadczam, że prezydent Azerbejdżanu poparł pokojowy plan rozwiązania tego konfliktu i zdanie to podziela również prezydent Armenii. Nie ma większej tragedii od tej, gdy giną ludzie – powiedział Putin.
Tymczasem prezydent Armenii miał w Soczi również inne sprawy do załatwienia. Po rozmowie z Putinem pochwalił się dziennikarzom, że doszło do porozumienia w kwestii rosyjskiego kredytu na modernizację ormiańskiej elektrowni atomowej. Porozumienie zostało zawarte również w kwestii współpracy wojskowej, dzięki czemu Armenia chce się zabezpieczyć przed ewentualną wojną z Azerbejdżanem.
Prawdopodobnie podczas tego spotkania zapadła data przyjęcia Armenii do Unii Euroazjatyckiej, która rozpocznie swoje funkcjonowanie od 1 stycznia 2015 roku. Armenia ma być czwartym członkiem tego ugrupowania, do którego należą Rosja, Białoruś i Kazachstan. W najbliższym czasie dokumenty, dotyczące wstąpienia Erewania do unii z Rosją musi ratyfikować ormiański rząd. – Wszystko zależy od tego, jak długo w rządzie będzie trwała dyskusja na ten temat – oświadczył szef aparatu ormiańskiego rządu Dawid Arutiunian.
Wszystko wskazuje na to, że czas trwania rządowej dyskusji będzie zależał od kolejnych przywilejów Moskwy. Gdy jesienią 2013 roku władze Armenii zrezygnowały z podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, Kreml zgodził się na eksport gazu, ropy i diamentów do Armenii po cenach obowiązujących w Rosji. Dziś Armenia płaci za rosyjski gaz ok. 189 dol./1000m3. Taniej płaci tylko Białoruś – 170 dol./1000 m3.
W zamian za „rosyjską hojność" Erewań zgodził się na sprzedaż za 157 mln. dol. pozostałych 20 proc. udziałów w ArmRosgazprom, ormiańskiego gazowego operatora, który dziś jest całkowicie we własności Rosjan.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA