Opinie

Człowiek z wizją

Osiemdziesiąte urodziny Zbigniewa Brzezińskiego.
W Polsce tytułują go: Pan Profesor. W Ameryce jest znany jako dr Brzeziński albo po prostu Zbig. Były doradca prezydenta Jimmiego Cartera kończy dziś 80 lat.
Należy do pokolenia europejskich emigrantów, które wywarło ogromny wpływ na amerykańską politykę zagraniczną. W tej grupie są też Henry Kissinger, który znalazł w Ameryce schronienie przed Trzecią Rzeszą, i Madeleine Albright, polityczna uchodźczyni z komunistycznej Czechosłowacji. Cała trójka przyczyniła się do tego, że Ameryka stała się częścią politycznej Europy. A Zbigniew Brzeziński zrobił najwięcej, aby w amerykańskiej strategii wobec Europy Polska miała mocne miejsce.Rządowa kariera Brzezińskiego trwała tylko cztery lata. Ale i bez oficjalnego urzędu potrafi wpływać na politykę zagraniczną USA. Jego ubiegłoroczna książka, analizująca politykę zagraniczną USA pod rządami trzech ostatnich prezydentów, była przez kilka tygodni na listach bestsellerów. Powszechnie wiadomo, że opinii Brzezińskiego uważnie słucha Barack Obama, poważny kandydat demokratów na prezydenta. Zbig jest obywatelem USA i amerykańskim patriotą. Ale w jego domu w McLean wszędzie widać ślady polskiej historii, bo jest też – i nie ma w tym sprzeczności – polskim patriotą. To patriotyzm krytyczny i wymagający, tak jak on sam jest wymagający wobec innych, ale najbardziej wobec siebie.
Zbigniew Brzeziński ma własną wizję Polski. Nie obnosi się z nią, uważając nie bez racji, że skoro mieszka nad Potomakiem, nie może urządzać życia ludziom, którzy żyją nad Wisłą. To wizja bardzo mi bliska: Polski czerpiącej z własnej bogatej tradycji, ale równocześnie w niej niezasklepionej i dokonującej racjonalnych wyborów na przyszłość.Rozmowy z Brzezińskim to ważna część mojego ambasadorskiego doświadczenia w Waszyngtonie. Jego uznanie szczególnie się liczyło i nieraz dawało mi siłę. Jego przyjazna rada ma nadal wyjątkową wartość.Panu Profesorowi Brzezińskiemu, Zbigowi, życzę, aby dalej, na przekór kalendarzowi, z młodzieńczą energią i żelazną dyscypliną służył sprawie amerykańskiej. I sprawie polskiej, pomagając wolnej Polsce w trudnej sztuce nawigacji w polityce międzynarodowej. A nam wszystkim, zwłaszcza młodszym Polakom, życzę, aby ta niezwykła historia sukcesu Zbigniewa Brzezińskiego inspirowała nas do własnego wysiłku, wierząc, że dziś nie jest to zachęta do wyjazdu do Ameryki, lecz do pracy tu, w Polsce. Autor jest byłym ambasadorem Polski w Niemczech i w USA
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL