Media i internet

Kiedy nasze ekrany będą naprawdę cyfrowe

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Najpóźniej w 2015 roku ma zniknąć analogowa naziemna telewizja, z której korzysta dziś prawie połowa Polaków. Czy zdążymy wprowadzić zmiany?
Nic nie wskazuje na to, żebyśmy w ciągu siedmiu lat uruchomili nowe, cyfrowe nadawanie. Kolejne rządy niewiele w tej sprawie robią. Politycy zrzucają winę na swoich oponentów, a nadawcy opierają się wpuszczeniu na rynek konkurencji.
Jeśli nie zdążymy, to nie będziemy mogli się skarżyć, jeżeli sygnał analogowy zakłóci nam jedno z sąsiednich państw nadających w cyfrze. A prawie połowa z 12,5 mln gospodarstw domowych w naszym kraju nadal odbiera tradycyjną telewizję naziemną. Komisja Europejska zaleca, żeby wszystkie kraje członkowskie zrezygnowały z analogowego sygnału już w 2012 roku. Data ta pokrywa się z organizowanymi w Polsce i na Ukrainie piłkarskimi mistrzostwami Euro 2012. – To będzie świetna zachęta do przechodzenia na cyfrę, bo każdy widz będzie chciał obejrzeć mecze w dobrej jakości – uważa Andrzej Panasiuk, wiceminister infrastruktury, który odpowiada za proces cyfryzacji.
Jednak niewielu Polaków zdaje sobie sprawę, że już niedługo telewizja będzie nadawana wyłącznie cyfrowo. Według sondażu PBS DGA słyszało o tym tylko 23 proc. ankietowanych. Inne kraje rozpoczęły kampanie informacyjne na długo przed wdrożeniem nowej technologii – u nas na ten temat panuje zupełna cisza. Zasadnicza zaleta techniki cyfrowej w porównaniu z tradycyjną analogową polega na zastosowaniu kompresji cyfrowej. Dzięki temu na częstotliwości zajmowanej dotąd przez jeden kanał można będzie nadawać – w najpopularniejszym obecnie systemie MPEG 4 – aż do siedmiu kanałów cyfrowych. Po wyłączeniu sygnału analogowego znajdzie się w naszym eterze sześć – osiem wolnych częstotliwości (tzw. multipleksów). To oznacza możliwość nadawania kolejnych 30 – 40 kanałów cyfrowych. A to nie koniec zalet. Cyfrowo można bowiem przesyłać równolegle z przekazem telewizyjnym także inne informacje elektroniczne, na przykład przewodnik po programach czy napisy, oraz wprowadzić telewizję interaktywną lub funkcję kontroli rodzicielskiej. Jednak zanim dojdzie do zagospodarowania wszystkich sześciu multipleksów (z dostępnych ośmiu jeden zajmuje nadal wojsko, a jeden ma być przeznaczony do nadawania cyfrowego radia), w okresie przejściowym obecni nadawcy naziemni muszą się „pomieścić” na dwóch platformach. Na razie tylko jeden multipleks pokrywa sygnałem teren całego kraju. Nie byłoby jednak problemu, bo na jednym zmieszczą się wszystkie nadawane dziś naziemnie programy (TVP 1, TVP 2, TVP Info, Polsat, TVN, TV Puls, TV 4). Sęk w tym, że trwa już walka między nadawcami o podział obu multipleksów i przejęcie ich jako operatorzy. W takim wypadku np. TVP mogłaby nadawać cyfrowo TVP 1, TVP 2 i TV Info i mieć jeszcze cztery miejsca np. na kolejne programy. Powstaje też problem, czy nadawcy dogadają się co do operowania jednym multipleksem. – Może trzeba będzie narzucić TVP obowiązek administrowania (tzw. must-carry) i „goszczenia” nadawców prywatnych do uwolnienia innych multipleksów – mówi Anna Streżyńska, prezes UKE. Nie wszystkich będzie stać na nowy sprzęt cyfrowy. Sfinansować go muszą nadawcy albo budżet państwa W okresie przejściowym (tzw. simulcast) nadawcy będą płacić podwójnie za nadawanie w systemie analogowym i cyfrowym, więc powinno im zależeć na jak najszybszej zmianie. Stacje komercyjne wyłączą analogowy sygnał, kiedy sygnał cyfrowy będzie docierać do 95 proc. społeczeństwa. TVP jako nadawca publiczny będzie musiała udowodnić, że 90 proc. społeczeństwa ma sprzęt pozwalający odbierać telewizję w tym standardzie. Telewizja cyfrowa może być nadawana w formacie standardowym o jakości tradycyjnej telewizji analogowej lub w dużo lepszej jakościowo telewizji wysokiej rozdzielczości (High Defition Television – HDTV). W obecnie używanych systemach HDTV jeden kanał zajmuje trzy razy więcej miejsca, więc mieszczą się na multipleksie tylko dwa. Dlatego trzeba będzie również rozstrzygnąć, czy zaproponować więcej normalnych kanałów czy mniej, za to lepszej jakości. – Oferta naziemnej telewizji cyfrowej będzie skierowana do tych z małych miasteczek i wsi, którzy nie mają satelity i dostępu do kablówki. Oni niekoniecznie będą chcieli kupować sprzęt HD – uważa Marcin Bochenek z zarządu Telewizji Polskiej. – Nie rozmawiajmy ideowo, ale co jest realne i najlepsze dla widza. Pojawia się także pomysł, by na jednym z dwóch multipleksow dostępnych w okresie przejściowym umieścić wspólny dla nadawcy publicznego i prywatnych kanał z transmisjami z Euro 2012 w wysokiej rozdzielczości. – Zachęciłoby to Polaków do kupna dekoderów cyfrowych – zachwala Wiesław Walendziak, szef Polskiego Operatora Telewizyjnego, w skład którego wchodzą Polsat i TVN. Ale Telewizja Polska raczej się na to nie zgodzi. – To myślenie życzeniowe. Kto miałby te mecze nadawać, ktoś będzie miał prawa do emisji. Kanał Euro 2012 ma nadawać przez trzy tygodnie, wcześniej nie będziemy nic nadawać, a potem go wyłączymy? – pyta Marcin Bochenek z TVP. Przejście z telewizji analogowej na cyfrową wiąże się z koniecznością wymiany urządzeń nadawczych i odbiorników. Widz będzie musiał mieć telewizor cyfrowy lub dodatkową przystawkę (STB) do odbiornika starego typu. STB kosztuje ok. 200 zł, a konkurencja i rozmiar rynku jeszcze tę cenę obniżą. Już teraz jednak wiadomo, że nie wszyscy będą mogli sobie na taki sprzęt pozwolić. Administracja planuje, że dotychczasowi nadawcy telewizyjni mogą sami sfinansować przystawki STB. Miałoby to działać na tej samej zasadzie, na jakiej dziś operatorzy platform satelitarnych przekazują za darmo dekodery klientom. – Nadawcy zgodzą się na takie rozwiązanie tylko wówczas, jeśli wstrzyma się wejście nowych graczy na rynek – komentuje Anna Streżyńska. Tymczasem cyfryzacja będzie doskonałym momentem dla nowych nieposiadających ogólnokrajowej koncesji. Taki apetyt ma także TV Puls, spółka zależna News Corp., której dotychczasowe wyniki na polskim rynku nie są powalające. UKE proponuje, aby wolne częstotliwości sprzedać w drodze przetargów i z tego sfinansować sprzęt dla najuboższych klientów. Minister Panasiuk widzi inną alternatywę: – Rozważamy także – na wzór USA – przekazanie bonów dla określonych grup społecznych. Nadawcy są przygotowani do przejścia na sygnał cyfrowy od strony technicznej. POT prowadzi emisje eksperymentalne MPEG4 w Warszawie i Poznaniu, a TVP na Śląsku i Podkarpaciu. Gorzej jest jednak ze stroną rządową. – Naziemną telewizją cyfrową zajmuję się od 1997 roku i mogę sobie pozwolić na absolutną neutralność polityczną: przez te lata żaden z rządów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej nie zrobił nic konstruktywnego – ironizuje Adam Brodziak z zarządu Polsatu. – Od pana się dowiaduję, że w Ministerstwie Infrastruktury cokolwiek się dzieje – mówi „Rz” Anna Streżyńska. – Jeżeli wszystko idzie dobrze i nie ma żadnej sensacji, to się tego nie pokazuje – odpiera zarzuty UKE Panasiuk. Minister jest optymistą. – 2012 rok jest raczej inspiracją. Mamy czas do 2015 roku. Przy dobrej woli nadawców ten termin jest na pewno możliwy – uważa Panasiuk. Tajemnicą poliszynela jest jednak fakt, że choć TVN, Polsat i TVP zapewniają zgodnie, iż zależy im na jak najszybszych rozwiązaniach, w ich interesie może być opóźnianie tego procesu. – Opór nadawców jest naturalny, bo nikt nie chce konkurencji. Cyfryzacja nieuchronnie oznacza liczną konkurencję – zauważa Streżyńska. – Rolą rządu nie jest słuchanie rad nadawców, jak ten proces ma wyglądać, tylko określenie i realizowanie własnych celów związanych z dobrem użytkowników i rozwojem konkurencji. To tak jakbym słuchała TP SA na rynku telekomunikacyjnym. cyb Możliwe, że już wkrótce będziemy oglądać telewizję w tramwaju czy pociągu na ekranie telefonu komórkowego. Z powodu rozmiarów obrazu na komórkach można oglądać nawet 12 programów w dobrej jakości. Dostępne będą dwa typy treści: na żywo oraz na żądanie, np. wiadomości zapisane na serwerze. UKE spodziewa się, że w tym roku pojawią się pierwsze takie komercyjne usługi. Według Anny Streżyńskiej cena podstawowego pakietu powinna wynosić ok. 10 zł miesięcznie. Już rozpoczęto testy w większych miastach Polski. Do rozwoju tej usługi zachęca Komisja Europejska. – Światowy rynek telewizji komórkowej, którego wielkość szacowana jest na 11,4 miliarda euro w roku 2009, otwiera przed Europą szansę połączenia jej silnej pozycji w zakresie telefonii komórkowej z bogactwem i różnorodnością jej sektora audiowizualnego – stwierdziła Viviane Reding, unijny komisarz ds. mediów. Sceptyczny wobec tych działań jest jednak Andrzej Panasiuk, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za cyfryzację: – To dziwne, że w momencie gdy rząd rozpoczął pracę na strategią cyfryzacji naziemnej, pojawiają się pomysły telewizji mobilnej. Jeszcze ostrzej wypowiada się Elżbieta Kruk (PiS), była szefowa KRRiT. – To gadżet, którym ludzie się pobawią i odstawią. Wiele nowej jakości nie wniesie – uważa. cyb W wielu krajach przechodzenie na nadawanie cyfrowe dobiega końca. Niektórzy mają z tym jednak nadal spore kłopoty Holandia, Belgia czy Szwajcaria już wyłączyły nadawanie analogowe. Te kraje są gęsto pokryte sieciami kablowymi. Problem z transformacją był niewielki, bo minimalny odsetek widzów korzysta z telewizji naziemnej. Przystawki cyfrowe są tam tanie – kosztują ok. 30 euro, i dostępne nawet w supermarketach. W Danii dostęp do telewizji cyfrowej zapewniają kablówki i satelity. Wzorcem dla większości krajów europejskich jest Wielka Brytania, w której 85 proc. gospodarstw domowych odbiera telewizję cyfrową. Działania rządu dotyczące cyfryzacji zostały szczegółowo zaplanowane i na bieżąco są aktualizowane w dokumencie Digital Action Plan. Na Wyspach ten proces koordynuje specjalna agenda Digital UK działająca na podstawie umowy o partnerstwie publiczno-prywatnym. Tworzą ją nadawcy (BBC, ITV, Channel 4, Five, S4C) oraz operator infrastruktury nadawczej – National Grid Wireless. Digital UK na promocję telewizji cyfrowej tylko w zeszłym roku wydała ponad 8 mln funtów. 8 mln funtów na promocję telewizji cyfrowej wydała w ubiegłym roku brytyjska administracja Anglicy zaczęli nadawać cyfrowo w 1998 roku. Władze zapowiadają, że mieszkańcy stolicy będą mogli oglądać igrzyska olimpijskie w 2012 r. w jakości HD. W niemieckich gospodarstwach domowych jest łącznie 8 mln odbiorników telewizji naziemnej. W zeszłym roku sprzedano 3 mln i przewiduje się, że do końca 2008 roku liczba ta wyniesie 9 mln. Niemcy stosują tzw. metodę wyspową. W Berlinie i Brandenburgii wszystkie częstotliwości należą do telewizji cyfrowej. Reszta kraju ma telewizję analogową. Zmiana na cyfrową odbywa się stopniowo, po kolei w poszczególnych landach. We Francji pojawiły się problemy. Użyto tam dwóch systemów: w darmowej telewizji postawiono początkowo na MPEG2, który jest najtańszy, a w płatnej – na MPEG4. Posiadacze tańszego wariantu nie mogą więc odbierać kanałów w nowszym systemie. Spore kłopoty mają nasi południowi sąsiedzi. W Czechach administracja państwowa nie uzgadniała swoich pomysłów z nadawcami. Ci stwierdzili, że proponowane rozwiązania są niesatysfakcjonujące, i zignorowali pomysły rządu. Wciąż nadają analogowo, bo koncesje na częstotliwości jeszcze nie wygasły. Na Słowacji jest problem z nadawcą komercyjnym, którego koncesja nie wygasa w 2012 roku, a nie chce się on zgodzić na wcześniejsze jej zakończenie. Kontrowersje wywołują także niektóre pomysły dofinansowywania odbiorników cyfrowych dla najuboższych. W USA biedne rodziny dostały bon o wartości 40 dolarów i każda mogła sama zdecydować, czy przeznaczyć to na telewizję kablową, satelitarną czy naziemną. We Włoszech, gdy postanowiono dofinansować odbiorniki telewizji naziemnej, inni operatorzy się zbuntowali i rząd musiał zrobić to samo w odniesieniu do platform cyfrowych i telewizji kablowej. cyb Elżbieta Kindler-Jaworska, ekspert w zakresie telewizji cyfrowej RZ: Jak ocenia pani dotychczasowe działania w sprawie cyfryzacji telewizji w Polsce? Elżbieta Kindler-Jaworska: Jesteśmy jednym z największych rynków audiowizualnych w Europie, a jako jedyni nie mamy gotowej strategii cyfryzacji. Miałki dokument z 2005 r. już się zdezaktualizował. Przez dwa lata nie było żadnych informacji o spotkaniach czy postanowieniach zespołu międzyresortowego, który powstał przy premierze Kazimierzu Marcinkiewiczu. Dopiero w lutym 2007 r. powstał pięciostronicowy, kompromitujący dokument, który przedstawiał niewykonalny harmonogram. Ciągle przesuwa się terminy, trwają spory polityczne. Jeśli byłaby jakaś stała strategia, to nawet zmiany ekip nie wykluczałyby kontynuacji prac. Dlaczego powinniśmy zdążyć z cyfryzacją telewizji do 2012 roku? Gdy dyskutujemy o Euro 2012, mówi się o drogach, lotniskach i stadionach. Tymczasem miliony ludzi będą śledzić mecze przed telewizorami. Nie martwię się o obcokrajowców, bo polscy nadawcy mają już sprzęt wysokiej rozdzielczości HDTV i będą w tej jakości nadawać za granicę. Natomiast większość Polaków bez odpowiednich odbiorników i infrastruktury może z tego nie skorzystać. Tylko abonenci płatnych telewizji – platform satelitarnych czy kablówek – obejrzą mistrzostwa w dobrej jakości. Ale blisko połowa Polaków ogląda telewizję naziemną. Jeżeli do nich dotrze, że płacą abonament, a telewizja publiczna nie zrobiła nic, żeby przybliżyć im tę możliwość, mogą się zdenerwować. Kto ponosi większą odpowiedzialność za opóźnienia: TVP czy rząd? W każdym kraju program cyfryzacji nadzoruje rząd. To sprawa strategii państwowej. Cyfryzacja to proces przemian rynkowych. Ale tam, gdzie pozostawiono ją w gestii wolnego rynku, zmiany idą wolno. Nie możemy sobie na to pozwolić, jeśli za cztery lata mamy wyłączyć telewizję analogową. Tymczasem TVP zapowiada, że na platformie cyfrowej kanał TVP Sport będzie nadawany w HDTV. To jest wyrzucanie pieniędzy w błoto, jeżeli nie ma odbiorników na rynku. Telewizja publiczna powinna myśleć o zwykłym widzu płacącym abonament. W bogatych Niemczech platforma satelitarna Premiere ograniczyła właśnie liczbę programów HDTV, bo stwierdziła, że zbyt mało widzów ma odpowiedni sprzęt. Nadawcy także narzekają. Trzeba im przedstawić docelowy podział rynku. Kto zainwestuje pieniądze na te przejściowe trzy lata, jeśli później nie będzie nawet pewien, jak zostaną rozdzielone nowe koncesje? Gra idzie o wielkie pieniądze i trzeba myśleć w odpowiedniej perspektywie. A jak ocenia pani postępowanie obecnej ekipy rządzącej? Do lipca ma powstać projekt nowej ustawy. Mamy koniec marca, a nie słyszałam, by jakiś zespół zajmował się tą sprawą. rozmawiał Łukasz Cybiński David Wood - Europejska Unia Nadawców RZ: Czy telewizja w całej Europie może być w pełni cyfrowa do 2012 roku? David Wood: Wszystko idzie w dobrym kierunku. Rada Europy przeprowadziła ostatnio badanie, z którego wynika, że wszystkie duże kraje i większość mniejszych zdąży ze zmianami systemu w tym terminie. Są jednak państwa, które będą miały z tym problem. Rząd nie może na przykład zmusić do zmiany nadawcy, który ma analogową koncesję na kilka kolejnych lat. Kto powinien być pionierem w procesie cyfryzacji? Najlepiej pokazuje to przykład Wielkiej Brytanii. Jeśli chodzi o telewizję satelitarną, ścieżki przecierali nadawcy komercyjni, którzy mieli odpowiednie fundusze na inwestycje. Tymczasem z nadawaniem naziemnym było odwrotnie. Publiczna BBC pierwsza zrezygnowała z analogowego systemu. Jeśli nikt nie pali się do rozwijania takiej działalności, to właśnie na telewizji publicznej spoczywa obowiązek, aby to rozpocząć. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nadawca publiczny to tylko jeden z graczy rynkowych i nie może być odpowiedzialny za cały proces cyfryzacji. Jak zachęcić widzów do przechodzenia na telewizję nadawaną sygnałem cyfrowym? Cyfrowe przystawki, dzięki którym można taki sygnał odbierać, są stosunkowo tanie i proste w obsłudze. Koszt produkcji podstawowych urządzeń wynosi ok. 10 euro. Widzowie muszą mieć jakąś konkretną korzyść, aby je kupić. W Europie najczęściej jest to większy wybór oferowanych programów (zwiększenie liczby do ok. 30). W telewizji cyfrowej łatwiej nastroić kanały. Dostępne stają się dodatkowe usługi informacyjne, np. elektroniczny program telewizyjny. We Włoszech czy Austrii zdecydowano się dofinansować przystawki lepszej jakości wprowadzające telewizję interaktywną – to spowodowało, że urządzenia zaczęto masowo kupować. Czy częstotliwości, które zostaną zwolnione po zmianie sygnału nadawania, powinny być użyte na potrzeby telewizji, czy także innych usług? Wszystkie rządy w Europie zastanawiają się, co zrobić z dostępnym zakresem częstotliwości po wyłączeniu analogowego nadawania. Czy wszystkie powinny być przeznaczone na telewizję, a jeśli tak, to na jaką?Komisja Europejska uważa, że telewizja komórkowa powinna być traktowana poważnie w tych rozważaniach. Dzięki niej europejski przemysł może się rozwinąć. Pytanie tylko, czy społeczeństwo rzeczywiście tego potrzebuje i doceni taką usługę. Próby pokazały, że cieszy się to sporym zainteresowaniem, ale dość daleko tutaj do entuzjazmu. Moim zdaniem lepiej pójść w kierunku telewizji wysokiej rozdzielczości – czyli standardu HDTV. Są też inne pomysły. Na przykład w Wielkiej Brytanii czy Szwecji uważa się, że lepiej wykorzystać uwolnione pasmo na dostarczanie bezprzewodowego szerokopasmowego Internetu. Ten rodzaj dostępu do globalnej sieci mógłby być wykorzystywany zwłaszcza na terenach wiejskich.Osobiście uważam jednak, że ta przepustowość – biorąc pod uwagę rozwój Internetu– szybko stanie się niewystarczająca. Trzeba zatem wyważyć wszystkie racje przy podejmowaniu tej trudnej decyzji. rozmawiał Łukasz Cybiński
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL