Biznes

Walka o lotnicze paliwo

Rzeczpospolita
Przewoźnicy działający w Polsce tankują najczęściej za granicą. Zmuszają ich do tego wysokie ceny paliwa w kraju wynikające z braku konkurencji na lotniskach
Dostawy paliwa dla linii lotniczych korzystających z polskich portów zdominowała związana kapitałowo z PLL LOT firma Petrolot. Na pojawienie się kolejnych dystrybutorów linie czekają z niecierpliwością. I zgodnie narzekają na wysokie ceny sprzedawanego paliwa. – Paliwo lotnicze w Polsce jest za drogie, kupujemy je w innych krajach – potwierdza Arkadiusz Frątczak, rzecznik easyJet.
Na wszystkich lotniskach, w których rocznie jest odprawianych więcej niż 2 mln podróżnych, muszą być co najmniej dwie firmy zajmujące się obsługą pasażerów i tyle samo dostawców paliwa. Teoretycznie. W polskich portach standardem jest działanie jednego operatora. Monopol związanego z narodowym przewoźnikiem dostawcy paliwa został złamany jedynie we Wrocławiu. Sytuacja linii lotniczych powinna się poprawić wraz z pojawieniem się w portach konkurencji, czego domaga się od nas Komisja Europejska. Przygląda się ona bacznie temu, co się dzieje na Okęciu. I upomniała już Polskę, że opóźnianie otwarcia rynku usług lotniskowych narusza przepisy unijne.
Następnym portem, który może się znaleźć pod lupą unijnych urzędników, jest Kraków – w zeszłym roku port obsłużył 3 mln podróżnych. Na razie działa w nim tylko jedna firma obsługująca podróżnych, a paliwo dostarcza tylko Petrolot. To jednak już niedługo ma się zmienić. Od dawna intensywnie zabiegają o to przewoźnicy operujący w Balicach. – Do końca kwietnia przejmiemy infrastrukturę niezbędną do obsługi podróżnych, czyli m.in. stanowiska odprawy i systemy informatyczne – mówi Kamil Kamiński, prezes krakowskiego portu. – W maju ogłosimy konkurs na drugiego agenta.Jak wyjaśnia, port chciałby również, by na jego terenie działała druga firma dostarczająca paliwo. Jest to jednak niemożliwe, dopóki nie zostanie uregulowana z wojskiem kwestia gruntów, na których znajduje się lotnisko. Zbiorniki paliwa położone są bowiem na terenach należących do wojska. Ustawa, która ma pomóc portom lotniczym pozyskać niezbędne nieruchomości obecnie należące do wojska, znajduje się w Sejmie. Port w Gdańsku, który już w tym roku planuje przekroczyć granicę 2 mln odprawionych podróżnych, drugą firmę paliwową mógłby na lotnisko wpuścić choćby dziś. – Mam już wynegocjowane warunki współpracy, umowę mógłbym podpisać nawet dzisiaj – mówi Tomasz Klosowski, wiceprezes lotniska. – Zgodnie z prawem najpierw jednak muszę ogłosić konkurs, rozpatrzyć złożoną ofertę i czekać na wszelkie możliwe zgody Urzędu Lotnictwa Cywilnego. To zajmie kilka miesięcy – podsumowuje. Do przekroczenia granicy dwóch milionów obsłużonych pasażerów, a co za tym idzie zwrócenia na siebie uwagi Brukseli, zbliża się też port w Pyrzowicach. – Na razie jednak nie mamy sygnałów od kolejnych firm, które chciałyby obsługiwać pasażerów czy dostarczać paliwo przewoźnikom – mówi Cezary Orzech, rzecznik portu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL