fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Konstanty Bogomołow wygrywa

Stavanger; fot. Ziedonis Safronovs
materiały prasowe
Jan Bończa-Szabłowski
Konstanty Bogomołow z pewnością jeden z najbardziej oryginalnych twórców teatru rosyjskiego po raz kolejny zaskoczył polskich widzów - pisze Jan Bończa-Szabłowski.
Po „Lodzie", mocno politycznym „Królu Learze" tym razem zaprezentował  współczesną opowieść rodem z Witkacego, czy Ionesco. Spektakl „Stravenger i okolice" na podstawie sztuki Mariny Krapiwiny otrzymał drugą nagrodę na zakończonym właśnie Międzynarodowym Festiwalu Kontakt w Toruniu.
Na  spektakle Konstantego Bogomołowa w Rosji bilety wyprzedane są z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Najbardziej pasowałoby do niego określenie twórca „niepokorny", gdyby w Polsce nie było ono skutecznie wyśmiewane.  Bogomołow podkreśla, że to, co robi, jest powrotem do karnawałowej istoty teatru, który pokazywał rzeczywistość w krzywym zwierciadle , by zwrócić uwagę na jej śmieszności i absurdy.  Teatr – jego zdaniem - nie powinien stać się filią cerkwi, w której kapłanami są reżyser i aktorzy , a widzowie uczestnikami oficjalnego rytuału. „Naruszenie go kończy się, jak sprawa Pussy Riot"- przyznał w jednym z wywiadów.
Oprócz granego w warszawskim Teatrze Narodowym „Lodu", w którym mierzy się z wieloma mitami zakorzenionymi w naszej podświadomości, mieliśmy okazję obejrzeć na Festiwalu „Da, Da, Da" jego bardzo niekonwencjonalnego „Króla Leara"ł zrealizowanego przez niego w Petersburgu.
Spektakl ten stał się wyraźnym rozrachunkiem z dyktaturą, a sam Lear, choć zagrany przez kobietę, był mocno inspirowany postacią Stalina. Bogomołow lubi wkładać kij w mrowisko. Niedawno na szacownej scenie moskiewskiego MCHAT-u, kierowanej przez znanego w  Polsce, wiekowego Olega Tabakowa, który nie kryje sympatii dla obecnego prezydenta Rosji, Bogomołow wystawił „Męża idealnego" Oscara Wilde'a. Tytuł wydałby się niewinny, gdyby nie to, że zamiast opowieści o angielskich wyższych sferach mamy zjadliwą satyrę na dzisiejszych liderów Kremla, ludzi o dziwnych powiązaniach, oligarchów o mrocznej przeszłości i niewyjaśnionych tajemnicach. A do tego... o fatalnym guście.
Pokazywane na festiwalu Kontakt w Toruniu „Miasto Stavenger i okolice" przedstawienie Teatru Lepaja z Łotwy to z kolei opowieść zrealizowana w konwencji teatru absurdu. Scena przypomina nowoczesne mieszkanie urządzone jak w tradycyjnej telenoweli. Dodatkiem wyróżniającym jest dość mocno wyeksponowany sedes, na którym większość czasu przesiaduje syn małżeństwa głównych bohaterów. Ma zespół Downa i uzależniony jest od heroiny, którą przed laty przez przypadek roztargniona matka podawała mu zamiast kaszki ma śniadanie.
Bogomołow stworzył poruszającą opowieść o współczesnym świecie, w którym toczy się gra pozorów, nie ma miejsca na prawdziwą miłość. Nie ma też poszanowania dla starości,  a nawet szacunku dla śmierci. O świecie zaludnionym przez istoty pozbawione osobowości. Wyprane z ludzkich cech, które bardziej niż ludzi przypominają bezduszne automaty.
Niekonwencjonalna jest scena erotyczna. Dwoje bohaterów kładzie się w ubraniu do łóżka on – wyciąga wiertarkę i umieszcza ją w okolicy krocza a następnie długim wiertłem wwierca się w deskę trzymaną przez kobietę. Pojawia się też wnuczka, która straciła głowę nie dla miłości, lecz w wypadku. I teraz nosi tę, którą podarowała jej babcia . A rozmowy mieszkańców Stravengera grzeszą infantylnością , a przede wszystkim brakiem jakiejkolwiek logiki.
Kreśląc groteskowy i absurdalny portret dzisiejszego społeczeństwa konsumpcyjnego Bogomołow kończy go elektronicznym napisem: „Naszą opowieść można by oczywiście kontynuować, ale to nie ma sensu". Ale nieprzypadkowo za to, upomina się też o prawa dla Łotwy. Kilkakrotnie w dialogach przeciwstawia się utożsamianiu jej z Rosją. Ten aspekt wydaje się szczególnie ważny zwłaszcza w aspekcie dzisiejszych poczynań Kremla oraz odżywającej ostatnio idei wielkomocarstwowości.
Jan Bończa-Szabłowski
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA