fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Eurowybory 2014

Kandydat PO kupił spot disco polo za 200 zł

Kadr z klipu, na zdjęciu Jacek Kozłowski
YouTube
W sieci ponownie pojawiła się piosenka disco polo wychwalająca kandydata PO do europarlamentu Jacka Kozłowskiego. Sztab wojewody przekonuje, że odkupił od autora prawa do klipu.
Jak już informowała wczoraj "Rz", internet podbiła nagrana w stylu disco polo piosenka, wychwalająca Jacka Kozłowskiego. Urzędującym wojewoda mazowiecki, startuje z Mazowsza z list PO. Pięć lat temu nie dostał się do Parlamentu Europejskiego z pierwszego miejsca (przeskoczyła go dwójka - Jolanta Hibner). Teraz liderką listy została posłanka Julia Pitera, a Kozłowski jest tuż za nią.
"Jacek Kozłowski - europoseł polski. Mazowsze głosuje, gdy Jacek startuje" - śpiewał anonimowy artysta. W klipie zawarto także zdjęcie wojewody, stojącego na tle urzędowej tablicy.
W rozmowie z "Rz" odpowiadająca za kontakty z mediami w sztabie Kozłowskiego Aldona Toczek przekonywała, że ani wojewoda, ani osoby oficjalnie zaangażowane w jego kampanię nie mają z piosenką nic wspólnego. - Miłośnik mojego szefa postanowił mu taki prezent zrobić i jest nam z tego powodu bardzo miło - tłumaczyła, a wojewoda na swoim facebookowym profilu zapewniał, że nie znał wcześniej autora klipu. "Autora parę razy spotkałem przy oficjalnych okazjach, ale naszą znajomość trudno nazwać nawet znajomością, raczej "znamy się tylko z widzenia" - napisał Kozłowski.
Miłośnikiem, o czym poinformowała Gazeta.pl, okazał się radny powiatu grójeckiego z PO Witold Wójcik. - Piosenkę nagrałem z sympatii dla pana wojewody. Osobiście się nie znamy, ale znam jego koleje losu. Jestem samorządowcem od siedmiu lat, wiem, ile robi dla województwa - tłumaczył swoje postępowanie autor piosenki.
Piosenka wzbudziła liczne kontrowersje - również w sztabie PO - zwłaszcza, że w klipie nie zawarto informacji o związku materiału z kampanią wyborczą. Po kilku godzinach klip zniknął. "P. Witek Wójcik napisał i nagrał piosenkę na mój temat, chcąc zapewne mnie pochwalić i pomóc w kampanii. Tego, że ją dziś rozpowszechni nie uzgodnił ani ze mną, ani ze sztabem PO" - tłumaczył na Facebooku Kozłowski.
Dziś jednak, klip, w nieco zmienionej formie, powrócił do internetu. Zamiast zdjęcia wojewody wstawiono niebieską tablicę z informacją o autorze klipu oraz adnotacją, że piosenka to materiał wyborczy PO.
- Wczoraj kiedy dotarła do nas informacja, że pan Witold Wojcik zamieścił piosenkę na swoim kanale na YouTube, sztab Jacka Kozłowskiego skontaktował się z nim. Została podpisana umowa o przeniesieniu praw autorskich - mówi "Rz" Toczek.
Okazuje się, że klip nie zbyt mocno obciąży kampanijny budżet Kozłowskiego. - Pan Witold Wójcik zgodził się przekazać je za 200 zł - informuje Toczek.
Dopytywana, czy w związku z nieumieszczeniem informacji o jego związku z kampanią, wobec autora wyciągnięto jakieś konsekwencje prawne, zaprzecza. - Sztab nie rozważał zgłoszenia do prokuratury. Byłoby to aberracją, gdybyśmy chcieli donosić na wszystkich, którzy popierają Jacka Kozłowskiego - wyjaśnia i dodaje, że "piosenka będzie oficjalnie wykorzystywana w kampanii Jacka Kozłowskiego".
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA