fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Edukacja objazdowa

Rzeczpospolita
Minister Hall wyrusza w tournée po Polsce. Będzie tłumaczyć samorządowcom, dlaczego chce posłać sześciolatki do szkoły – dowiedziała się „Rz”
W trasę po kraju minister edukacji Katarzyna Hall wyruszy w połowie kwietnia. W podróży do każdego województwa będzie jej towarzyszył co najmniej jeden z czterech wiceministrów. W każdym z 16 regionów odbędzie się debata z kilkuset osobami dotycząca zmian, jakie w 2009 roku czekają szkoły. Najważniejsza z nich i już budząca obawy rodziców to posłanie sześciolatków do szkół.
– Chcemy rozwiać niepokoje, że podstawówki nie będą przygotowane na przyjęcie dzieci. Staniemy z otwartą przyłbicą i powiemy, że początek edukacji będzie przypominał przedszkolną, że dzieci będą miały opiekę i że chcemy, by zanim trafią do szkół, jednak chodziły do przedszkoli. Zadbamy też o dobrą diagnozę dojrzałości szkolnej – zapowiada prof. Zbigniew Marciniak, wiceminister edukacji. Dlatego na miejsce pierwszego spotkania wybrano województwo podlaskie. To region, w którym najmniejszy w kraju odsetek wiejskich dzieci chodzi do przedszkoli. Według danych Fundacji Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego tylko 5,1 proc. Resort chce, by już we wrześniu tego roku wszystkie pięciolatki znalazły się w przedszkolach.
W Białymstoku z Hall ma się spotkać 400 osób. – Samorządowcy, dyrektorzy szkół, organizacje pozarządowe. W przygotowanie tej wielkiej konferencji zaangażowali się wojewoda, marszałek, prezydent miasta – wylicza Jolanta Gadek, rzeczniczka wojewody podlaskiego. – Spodziewamy się dużego zainteresowania. Wszyscy czekają na przybliżenie wizji zmian. Irena Dzierzgowska, ekspert w zakresie edukacji, uważa, że spotkania w terenie są koniecznością przed wprowadzaniem tak wielkich zmian w oświacie. – Jednak sens będą miały tylko wtedy, gdy minister będzie umiała odpowiedzieć na prawie wszystkie pytania. Sama miałam ostatnio kilka wyjazdów, na których spotkałam się z dyrektorkami przedszkoli, i widzę, że poziom niepokoju i niejasności jest ogromny. Nauczyciele masę rzeczy nie wiedzą. Gminy też nie potrafią odpowiedzieć, jak ma przebiegać reforma. Ładnie się mówi, że pięciolatki we wrześniu 2008 roku powinny być w przedszkolu, ale wójt małej gminy ma prawo zapytać: co to znaczy, że powinny być? Dzierzgowska dodaje, że trzeba powiedzieć gminom, które nie mają pieniędzy na przygotowanie świetlic dla sześciolatków, czy dostaną na to pieniądze. Marek Olszewski, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP, przyznaje, że konfrontacja szefowej MEN z samorządowcami w terenie może być gorąca: – Pomysły znamy z telewizji i prasy, ale brak konkretów i odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy rząd przewiduje w budżecie wydatki na reformę?Olszewski podkreśla, że o ile w ministerstwie można rzucać hasła, o tyle w gminach trzeba rozstrzygać, czy kupić dodatkowy gimbus dla sześciolatków, które trzeba dowozić do szkół, czy też, jeśli nie ma pieniędzy na autobus, pozwolić, by szkoła pracowała na dwie zmiany, żeby dowieźć dzieci na dwie tury. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ministerialni urzędnicy przygotowują Katarzynę Hall do odpowiedzi na krzyżowy ogień pytań. Wyliczają koszty reformy i sprawdzają, jaką pomoc może zaoferować rząd. Rachunki nie są jednak jeszcze gotowe. Opracowywana jest też broszura adresowana do samorządów, w której resort ma dokładnie wytłumaczyć swoje pomysły. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki r.czeladko@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA