fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

O czym rozmawiali Iwaszkiewicz z Wajdą

materiały prasowe
W 1971 roku liczący 77 lat, pisarz kreśli pierwszy list do młodszego o pokolenie (45 lat) reżysera. Powodem nie jest bynajmniej ekranizacja jego utworów, Jarosław Iwaszkiewicz chwali Andrzeja Wajdę za zaznaczenie polskiej obecno­ści w Europie, a to dzięki felietonowi Mauriaca komentującego paryską premier filmu „Wszystko na sprzedaż".
Tak zawiązuje się znajomość, którą przypomina teraz publikacja korespondencji między tymi artystami.
To niewielka objętościowo książeczka, na 146 stronach znalazła się i wymiana listów, i bogate przypisy, i in­deks, i nota wydawcy, i wreszcie niemały aneks z tekstami obu autorów. Ale to książka jakże gęsta, obfita, niełatwa w lekturze. Iwaszkiewicz jest znacznie hojniejszy, pisze częściej, obficiej, dywaguje też sze­rzej niż reżyser, ale z drugiej strony – bardziej jest skoncentrowany na sobie, Wajda – mimo nieprzychylnych opinii (ale może one dopiero później się pojawiły?) – potrafi wyjść poza zawodowe obowiązki, mówi o wła­snych reakcjach, nie obawia się ujawnienia opinii żony czy współpracowników.
To w jakiś sposób zrozumiałe. Wajda zaczyna wędrówkę na szczyty kariery, Iwaszkiewicz powoli ją kończy. Nie całkiem to prawda, pisarz wciąż jest znany, ceniony i zdolny stworzyć coś znaczącego (np. wiersz „Urania" czy szkic „Aleja Przyjaciół"), ale ten stary kokiet domaga się potwierdzeń swego talentu. I dostaje je, co oczywiste i uzasadnione („To takie optymistyczne, że można chwycić czas za gardło i zapanować nad tym chaosem, któ­ry nas otacza", chwali Wajda świeżo napisane przez Iwaszkiewicza wspomnienia o Krakowie). Trwająca do końca 1979 roku korespondencja dotyczy tylko po części relacji twórczej. Na umownych sze­rokich marginesach znajdziemy wiele komentarzy dotyczących twórczości, rodzinnych powikłań, podróży, hi­storycznych odniesień, wspominków, polityki, użalań i skarg. Poeta był człowiekiem mimo wszystko otwar­tym, zawsze spragnionym ciekawej rozmowy, a reżyser potrafił taką z nim prowadzić. Nie zawsze były to jednak dys­puty szczere, o czym przekonują zawarte w aneksie zapiski Iwaszkiewicza. „Brzeziną" sfilmowaną przez Wajdę się zachwycał, choć w li­stach był bardziej powściągliwy, za to o „Pannach z Wilka" pisał bez ogródek, że „film mu się nie podobał", co bynajmniej z listów tak jednoznacznie nie wynika... Dodanie do książki rozbudowanego aneksu doskonale ją uzupełnia. Dzięki niemu poznajemy „kuchnię" tej korespondencji, zarówno wątpliwości pisarza, jego odczucia wobec ekranizacji, wyznaczających niejako ramy tej korespondencji, jak i przemyślenia Wajdy, rozważania na temat pracy filmowca, dziś brzmiące nieco archaicznie. Jest ponadto długi, wnikliwy i mądry tekst o filmowaniu Iwaszkiewiczowej prozy, który Wajda wygłosił na poświęconej twórczo­ści pisarza sesji. „Z pewnością wielu reżyserów weźmie się jeszcze za te opowiadania, raczej takich, którzy nie boją się o swoją indywidualność", mówił. Nie było ich tak wielu w ciągu tych niemal czterech dekad, doli­czyłem się ośmiu – z samym Wajdą, sięgającym jeszcze dwukrotnie po prozę starego pisarza. Grzegorz Sowula Jarosław Iwaszkiewicz, Andrzej Wajda Korespondencja oprac. Jan Strzałka Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa 2014 s. 146, il., ISBN 978-83-60046-46-3
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA