fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Nie ma zgody na karykaturę rozpraw

Marek Domagalski
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Sąd jest jak teatr (raczej dramatyczny), ma czas prób, ma kulisy, ale ma też spektakl, czyli jawną rozprawę. Okazuje, że są reformatorzy polskiej Temidy, którzy chcieliby nas tego spektaklu pozbawić, chcieliby grać - ale bez widowni. Co więcej znajdują poklask niektórych sędziów.
Sądziłem, że to tylko jacyś ministerialni urzędnicy poszukujący jakiegoś buchalteryjnego sposobu poprawienia słabych od lat wyników sądownictwa, wpadli na pomysł by sędziowie (chodzi głównie o sprawy apelacyjne) mogli rezygnować z tzw. sprawozdania, jeżeli strony procesu się nie stawią na rozprawę lub na taki skrót wyrażą zgodę. Okazuje się, że podchwycili go posłowie PO, w imieniu których Witold Pahl tak tę nowinkę zachwala: - Teraz referaty są wygłaszane za każdym razem, choć nieraz są zbędne, a czas sędziów można wykorzystać z większym pożytkiem.
Nie wiem jakie poseł ma sądowe doświadczenie, odnoszę wrażenie, że mizerne, martwi mnie bardziej opinia Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia", że modyfikacja ta „jest oczywiście trafna i pozwoli na skrócenie czasu trwania rozpraw w wielu sprawach toczących się przed sądem II instancji". Co więcej stowarzyszenie to sugeruje wykreślenie przepisu stosowanego przed sądem I instancji, który nakazuje sędziemu w razie nieobecności strony przedstawić jej stanowisko: wnioski, twierdzenia i dowody.
Po jest ten przepis, po co referat ? Po to, by uczestnicy rozprawy, sędziowie boczni, ale też publiczność,i media - jeśli są, wiedzieli czego rozprawa dotyczy, jak sąd odczytuje jej dotychczasowy przebieg, gdzie widzi sporne kwestie a gdzie nie. Po takim referacie zaczyna się wymiana agrumentów. A nie chodzi o drobne czy proste sprawy (które mogą być rozstrzygane nawet przy drzwiach zamkniętych), ale apelacyjne, a więc takie w których skarżony jest wyrok sądu I instancji, do którego któraś ze stron, a nieraz obie, mają zastrzeżenia.
Rezygnacja z referatu nie da żadnych oszczędności, sprawny sędzia referuje bowiem sprawę w ciągu kilku minut, a i tak następna rozprawa wyznaczona jest o konkretnej godzinie, i nie można jej przyśpieszyć. Nie ma więc żadnego sensownego uzasadnienia dla tej ucieczki od realnej jawności rozprawy, no chyba, że chodzi - jak sugeruje jeden z naszych czytelników - o ukrycie nieprzygotowania sędziego, co wdrażany właśnie system nagrywania rozpraw mógłby wychwycić. Osobiście w to nie wierzę, sędzia sprawozdawca musi się przecież do sprawy jakoś przygotować, za chwilę zresztą, po rozprawie, musi uzasadniać orzeczenie.
Gdzie więc szukać źródła takich niewydarzonych ulepszeń ? Moim zdaniem to postępujący od lat proces zarzucania sprawdzonych zasady prowadzenia procesu dla wątpliwych usprawnień. To, że przyklaskują mu młodzi sędziowie, stawia niestety pod znakiem zapytania ich sędziowskie powołanie i system naboru sędziów.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA