fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Arsenał minionych wieków - Walens pod Adrianopolem

Archiwum „Mówią Wieki
">Michał Mackiewicz
Przemiany w sztuce wojennej i w uzbrojeniu, jakie miały miejsce u schyłku starożytności w świecie rzymskim i germańskim, ukształtowały wizerunek europejskiego wojownika, zarówno konnego, jak i pieszego, aż po kres wczesnego średniowiecza.
Mamy do czynienia z postępującą unifikacją uzbrojenia. Liczne wojny toczone na wielu frontach prowadziły do przenikania się lokalnych tradycji zbrojeniowych i wzajemnego asymilowania najbardziej praktycznych rozwiązań. Ponadto ówczesne armie były wielonarodowe i poszczególne etnosy wchodzące w ich skład posługiwały się rodzimym rynsztunkiem. Z czasem rozpowszechniał się ten oręż, który okazywał się najbardziej efektywny, a przy tym stosunkowo prostej konstrukcji. Olbrzymie znaczenie miała także stale wzrastająca liczebność wojsk, które należało odpowiednio wyposażyć. Specjalistyczny, drogi w produkcji ekwipunek musiał ustąpić miejsca prostszemu i tańszemu, ale za to łatwemu w masowym wytwarzaniu. Widać to chociażby na przykładzie zaniku kosztownej zbroi segmentowej w armii rzymskiej (lorica segmentata) czy rozpowszechnieniu się tanich hełmów żebrowych/segmentowych zarówno u Germanów, jak i Rzymian. Wielki wpływ na europejską (rzymską i germańską) wojskowość i uzbrojenie wywarły ludy Wschodu, zwłaszcza Partowie i Persowie oraz Sarmaci. Uwidoczniło się przede wszystkim w zaadaptowaniu stożkowatego kształtu hełmów oraz zwiększeniu roli konnicy na polu walki, zwłaszcza ciężkozbrojnych formacji catarphracti/clibanarii (różnica pomiędzy nimi wciąż jest przedmiotem dyskusji). Taki opancerzony od stóp do głowy, walczący długą włócznią i siedzący w siodle kawalerzysta niczym prawie nie różnił się od normańskiego rycerza spod Hastings, poza tym, że ten ostatni posługiwał się już strzemionami. Krótki śmiercionośny miecz gladius stracił rację bytu wraz ze zmianą taktyki walki rzymskiej piechoty. Odtąd prym wieść będzie długa, prawie metrowa spatha, do tej pory atrybut wyłącznie kawalerzysty. Dłuższa broń zdecydowanie lepiej sprawdzała się w indywidualnym pojedynku, dawała też teoretycznie większe szanse w starciu z jeźdźcem. Długie rzymskie i germańskie miecze z tego okresu stanowią punkt wyjścia dla słynnego „normana” królującego na polach bitew w Europie aż po XI wiek. Znaczna liczba Gotów dysponowała bronią rzymską, która trafiała do nich jako sprzymierzeńców lub też była przedmiotem zdobyczy. Pewne sposoby walki i uzbrojenie musiało pochodzić od Sarmatów, z którymi Goci sąsiadowali – widać to zwłaszcza na przykładzie kawalerii, która posługiwała się długimi włóczniami. Popularną osłoną głowy (używaną też przez rzymskie oddziały posiłkowe) był hełm żebrowy (spangenhelm). Budowano go z czterech lub sześciu profilowanych blach stalowych łączonych na wysokości skroni obręczą, od której rozchodziły się promieniście i łączyły na szczycie pasy/żebra. Do obręczy mocowano ruchome osłony policzków i nakarczek. Hełm był stosunkowo prostej konstrukcji, wschodniej proweniencji; z terenów Europy znanych jest wiele egzemplarzy wykopaliskowych, wśród nich okazy bogato zdobione. Kolcze i łuskowe pancerze występowały zapewne rzadko, masowo używano oczywiście tarcz. W arsenale broni zaczepnej pierwsze miejsce należy się broni drzewcowej – włóczni i oszczepowi. Ten ostatni nawiązywał do dawnego rzymskiego pilum i miał długie cienkie żeleźce z niewielkim grotem. Miecze był bronią pożądaną, trudno jednak stwierdzić, jaki procent wojowników mógł się nimi posługiwać. Oczywiście walczono rzymskimi spathami, ale wykuwano także własne głownie, które oprawiano w rękojeści nawiązujące m.in. do tradycji sarmackiej. Zarówno jelec, jak i głowica miały formę płaskich masywnych tarcz, jelec był szeroki i wyraźnie wystawał poza głownię. Oprawa rękojeści zaopatrzona była w karby zwiększające pewność chwytu. Jeden z piękniejszych egzemplarzy (chociaż nieco późniejszy niż bitwa pod Adrianopolem) odnaleziono na Półwyspie Tamańskim w rzece Kubań; zachowała się również pochwa i mocowanie do pasa. Oprócz obosiecznego Germanie posługiwali się też mieczem jednosiecznym, saksem. Miał prostą szeroką głownię z ostro ściętym sztychem. Niektórzy uważają, że punktem wyjścia był grecki kopis. Używano łuków, zarówno prostych cisowych czy jesionowych, jak i złożonych zbudowanych z warstw różnych gatunków drewna. Ammian, wspominając o walkach z Gotami, pisze o wykorzystywaniu przez nich strzał wystrzelonych przez Rzymian. Ci ostatni, aby uniknąć powtórnego użycia własnych pocisków przez przeciwnika, nacinali łączenie drzewca z grotem; nie osłabiało to absolutnie siły rażenia, ale po uderzeniu strzała ulegała zniszczeniu (przypomina się pilum z drewnianym nitem). Reformy Dioklecjana i Konstantyna odmieniły oblicze armii, legionista odziany w zbroję segmentową, dzierżący prostokątną wypukłą tarczę, walczący krótkim gladiusem i ciężkim oszczepem pilum, odszedł w przeszłość. Na potrzeby licznej armii pracowało kilkadziesiąt wyspecjalizowanych fabryk zbrojeniowych (fabricae), które wytwarzały masowo tańsze uzbrojenie. Jeden z popularniejszych hełmów piechoty z tego czasu budowano z dwóch półokrągłych połówek wzmacnianych w miejscu łączenia niskim grzebieniem/grzbietem, dodatkowymi osłonami były masywne napoliczki i nakarczek. Pancerz łuskowy, a zwłaszcza kolczuga, po okresie dominacji segmentówki znowu wraca do łask, stając się podstawowym typem osłony, tak jak w czasach republikańskich. Niejednorodna struktura wojska (formacje limitanei, comitatenses) oraz specyfika regionalna powodują zróżnicowanie opancerzenia. Wegecjusz w dziele „Epitoma rei militari libri V” bardzo narzekał na podatność rzymskiej piechoty na rażenie pociskami miotanymi i w tym m.in. się doszukiwał przyczyny porażek z Germanami. Budowa tarczy nie uległa zasadniczym zmianom, przybrała ona natomiast na powrót półokrągły kształt (lub okrągły), zmniejszyła się też znacznie jej wypukłość. Ponownie w uzbrojeniu armii rzymskiej pojawia się długa włócznia z masywnym grotem, poręczna w walce na krótkim dystansie (hasta). Była sposobniejsza do odpierania ataków kawalerii. Standardową bronią była także długa spatha, zarówno w piechocie, jak i kawalerii. Ciężkozbrojni stali się zasadniczą siłą przełamującą. Ich wyróżnikiem było solidne opancerzenie składające się najczęściej z pancerza łuskowego bądź też skompilowanego z kilku rodzajów osłon (kolczej, łuskowej, a nawet segmentowej) oraz głębokiego hełmu ochraniającego także szyję i zaopatrzonego w nosal; pancerzem osłonięty był też wierzchowiec. Ponad trzymetrową trzymaną oburącz włócznią (kontos), stanowiącą zasadnicze uzbrojenie zaczepne można było efektywnie władać dzięki pojawieniu się siodła. Ammianus Marcellinus pisał o walkach z Alanami: „Nawet wprawny barbarzyński wojownik na koniu, kiedy potyka się z naszym ciężkozbrojnym jeźdźcem, nie może wyrządzić szkody zakutemu w pancerz żołnierzowi, zwłaszcza że trzyma lejce i tarczę, a jedną ręką operuje włócznią”. Michał Mackiewicz, pracownik naukowy Muzeum Wojska Polskiego
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA