fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Milion złotych rekompensaty za wadliwe badanie

Lekarz nie poinformował pacjentki o ryzyku zabiegu. Dlatego szpital reprezentowany przez Ministerstwo Zdrowia przegrał proces
To jedno z najwyższych odszkodowań za błąd lekarski.
Zdarzył się przy badaniu kręgosłupa z wykorzystaniem jako kontrastu roztworu błękitu metylenowego. Choć zabieg przeprowadzał znany neurochirurg w szpitalu klinicznym przy ul. Banacha, 43-letnia wtedy kobieta została sparaliżowana od piersi w dół. Przez wiele lat proces koncentrował się na ustaleniu zasady odpowiedzialności szpitala (obecnie odpowiada za niego Ministerstwo Zdrowia). Pełnomocnik powódki mec. Jolanta Budzowska podnosiła, że lekarz nie powinien użyć tego kontrastu, gdyż znane było już wtedy ryzyko z nim związane. Wkrótce zresztą wycofano go z użycia. Chirurg zeznał, że wiedział o ubocznych skutkach, ale biegli uznali, że nie było błędu w sztuce, a specyfik mógł być w tym czasie używany. Sąd okręgowy oddalił pozew, ale apelacyjny nakazał dodatkowe zbadanie, czy pacjentka została prawidłowo poinformowana o ryzyku związanym z zabiegiem. Zgodnie z ustawą o zawodzie lekarza (art. 31) lekarz ma obowiązek udzielać pacjentowi (lub jego przedstawicielowi) informacji m.in. o dających się przewidzieć następstwach zabiegu i rokowaniach.
Lekarz zeznał, że informował o procedurach (ale to nie to samo co ryzyko), powódka i jej mąż mówili, że nie ostrzegł jej, więcej, on i asystujący lekarz byli weseli, co odebrała jako znak, że nie ma ryzyka. Przy drugim podejściu SO zasądził 30 tys. zł odszkodowania, 200 tys. skapitalizowanej renty i 300 tys. zł zadośćuczynienia za cierpienia, a od znacznej jego części odsetki aż od 1993 r. – co w sumie dało 1,5 mln zł (nie licząc renty na przyszłość – ponad 2 tys. zł.). – Czy lekarze mieli się zachowywać jak pracownicy zakładu pogrzebowego? – pytał pełnomocnik MZ mec. Rafał Cieślicki. – Zasądzone kwoty bez odsetek mieszczą się jeszcze w rozsądnych granicach, ale z odsetkami od 1993 r. urastają do zawrotnej kwoty. Tymczasem lekarze ratowali jej życie, na jej prośbę. – To prawda, że nikt powódki do zabiegu nie zmuszał, ale pacjent ma prawo do świadomej decyzji i do informacji o ryzyku zabiegu – powiedziała sędzia Barbara Trębska. Kwoty podstawowe SA utrzymał, zmniejszył tylko odsetki o ok. 450 tys. zł. Nakazał mianowicie liczyć je od ostatecznego sprecyzowania żądań – w 2003 r. Wyrok jest prawomocny, ale służy skarga kasacyjna (sygn. I ACa 846/07).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA