Świat

Kto weźmie Królewiec

Andrzej Talaga
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Aleksander Łukaszenko ogłosił, że chętnie przejmie Obwód Królewca, Białoruś miałaby go zagospodarować i zaludnić.
Plany te, choć  niejasne, przypomniały o największym, uśpionym problemie geopolitycznym naszej części Europy. Prędzej czy później bowiem trzeba będzie coś z Królewcem zrobić.
Skoro Białoruś ma już plan przejęcia rosyjskiej eksklawy (Obwód Kaliningradzki w przeciwieństwie do enklawy, czyli terytorium obcego w ramach jednego państwa, jest eksklawą) warto, by także Polska wypracowała jakiś scenariusz na przyszłość. Warszawa, choćby z powodów bezpieczeństwa, powinna być w większym stopniu zainteresowana przyszłością obwodu niż Mińsk.

1

Królewiec jest obcym ciałem wciśniętym w Unię Europejską  i NATO rozbijającym ich spójność terytorialną. Dla Polski i Litwy może nawet się stać zagrożeniem militarnym.
Oba nasze kraje łączy korytarz lądowy szeroki na 70 kilometrów ograniczony od północnego zachodu terytorium obwodu, a od południowego wschodu – Białorusi. Przecięcie go to dla dywizji pancernej ledwie kilka godzin natarcia, jeśli natrafi na jakiś opór. Potencjalne zagrożenie nie jest dywagacją czysto hipotetyczną, za czasów ZSRR Królewiec był zamkniętym obwodem zmilitaryzowanym ze stutysięcznym garnizonem wyposażonym w broń nuklearną, obecnie władze rosyjskie wykorzystują zaś jego terytorium do monitorowania radarowego przestrzeni powietrznej wschodnich rubieży Sojuszu Północnoatlantyckiego i Bałtyku. Ponadto straszą od czasu do czasu rozmieszczeniem w rejonie Królewca rakiet balistyczno-manewrujących Iskander, gdyby w Polsce powstała amerykańska lub natowska baza obrony antyrakietowej. Stacjonują tam także wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych S-400 o zasięgu 400 kilometrów, a więc zdolne zestrzeliwać samoloty nad Warszawą. Z sowieckich czasów zaś pozostała baza floty bałtyckiej w Bałtijsku. To, że wokół Królewca nie dzieje się obecnie nic dla Polski niepokojącego, nie znaczy, że tak będzie zawsze. W perspektywie długoterminowej obszar ten jest poważnym problemem, który trzeba rozwiązać.

2

W aktualnej sytuacji międzynarodowej jakiekolwiek zmiany granic nie wchodzą w grę, Królewca nie wchłonie ani Polska czy Litwa, ani Białoruś; deklaracja Łukaszenki dotyczyła raczej zarządzania całością lub częścią eksklawy, nie zaś przejęcia suwerennej władzy nad nią. Na razie pozostaje nam zatem cicha, konsekwentna pacyfikacja obwodu poprzez... współpracę. Im szerszą, tym lepiej. Wielkim osiągnięciem polskiej dyplomacji było uzyskanie zgody Unii Europejskiej na rozszerzenie małego ruchu pogranicznego na całą eksklawę i pociągnięcie go po polskiej stronie aż po Gdańsk. Rosjanie z Królewca nie tylko robią u nas zakupy, ale też są coraz liczniejszymi klientami restauracji, parków rozrywki, a nawet teatrów. Z dnia na dzień Polska staje się im bliższa nie tylko w sensie geograficznym, ale też materialnym i psychologicznym. Jeśli ten proces będzie trwał dekadę lub dłużej, niewiele pozostanie w Królewcu z wielkorosyjskości, już teraz jego mieszkańcy mentalnie różnią się od pobratymców z wielkiej Rosji. Nie są przypadkiem liczne nawiązania, choćby architektoniczne, do kultury niemieckiej czy używanie popularnie nazwy Koenigsberg, zamiast oficjalnej Kaliningrad. Można zaryzykować twierdzenie, że  ludność eksklawy jest  najmniej zainteresowaną konfliktem z Unią i NATO grupą w Rosji, ba – coraz bardziej sama siebie postrzega jako część Zachodu. Sympatia obywateli Królewca to jedno, a rosyjska armia – drugie. Na razie nie jest zbyt liczna, w eksklawie stacjonuje około 16 tysięcy żołnierzy plus okręty floty bałtyckiej. W każdej chwili Moskwa może jednak zwiększyć kontyngent, w interesie Polski leży zatem całkowita demilitaryzacja obwodu, a także objęcie go europejskimi zasadami wolnego handlu, tak by zamiast rosyjskiej eksklawy stał się kiedyś enklawą wewnątrz Unii Europejskiej. Obecnie to niemożliwe, bo Kreml zdecydowanie się sprzeciwia, a i przepisy unijne uniemożliwiają takie rozwiązanie, warto jednak mieć ten kierunek na uwadze i powoli w nim podążać. Demilitaryzacji Królewca powinni w pierwszej kolejności zażądać jego mieszkańcy, dopiero potem mogłaby się włączyć polska i litewska dyplomacja poparta przez inne państwa bałtyckie oraz skandynawskie. Czas zacząć wspierać takie inicjatywy, a jeśli ich nie ma lub są śladowe – pomóc im się narodzić. Kropla drąży skałę.

3

Tak długo, jak Rosja pozostanie w miarę silnym, scentralizowanym państwem, rozmydlanie granic eksklawy niewiele da, zawsze Moskwa może ryknąć gromkim – niet. Jednak w wypadku osłabienia, decentralizacji, konfliktów społecznych na wielką skalę, będziemy już mieli przygotowany grunt do zasadniczych zmian.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL