fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ultimatum dla Gowina

Donald Tusk uważa, że jest miejsce dla Jarosława Gowina w PO, jeśli ten chce współpracować.
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Jeśli poseł jeszcze raz przekroczy miarę, to pożegna się z partią – zagroził wczoraj Donald Tusk.
Przepychanki między Jarosławem Gowinem a Donaldem Tuskiem rozpoczęte w kampanii wyborczej trwają w najlepsze.
Premier publicznie wczoraj ostrzegł Gowina: – Albo jest w środku partii, albo na zewnątrz. Jak się stoi w przeciągu, to można zachorować, a innym tarasuje się przejście.
Premier sam przywołał identyczne słowa, które mówił do Janusza Palikota przed jego odejściem z Platformy. W PO sytuacja Gowina coraz częściej porównywana jest właśnie do położenia Palikota, który jesienią 2010 r. prowokował Tuska, planując jednocześnie utworzenie własnej partii, tyle że Palikot odszedł z PO na własne życzenie. A Gowinowi grozi zawieszenie, a nawet wyrzucenie z partii.
Wczoraj wieczorem dyskutował na ten temat zarząd partii. Szef łódzkiej Platformy Andrzej Biernat powtórzył w rozmowie z „Rz", że złoży wniosek o usunięcie Gowina za sposób, w jaki atakował premiera w kampanii na szefa PO. Lojalny wobec premiera Biernat jest twarzą tych przeciwników Gowina, którzy domagają się twardych rozliczeń po wyborach.
Tusk jednak sprawy nie przesądza. – Jeśli chodzi o usunięcie kogoś z takich powodów, jakie daje dzisiaj Jarosław Gowin, to jest to uprawnienie przewodniczącego partii. Więc tak czy inaczej, to będzie moja decyzja – powiedział wczoraj. I zapowiedział: – To jest kwestia sprawdzianu. Jeśli jeszcze raz przekroczy miarę – a uważam, że w ostatnich dniach przekraczał miarę – to na pewno pożegna się z Platformą. Mówię otwarcie: chce współpracować, będzie dla niego miejsce. Nie chce współpracować, niech wyjdzie. A jak nie wyjdzie, to mu pomogę.
W miniony piątek, tuż po ogłoszeniu wyników, Tusk wyciągnął rękę do Gowina. Jednak początkowo Gowin zamierzał kontynuować swą konfrontacyjną linię z kampanii, w której ostro atakował premiera, wypominając mu niezrealizowane zapowiedzi. Taki był ton jego publicznych wystąpień w weekend, tak też mówił w wywiadzie dla „Rz", który ukazał się w poniedziałek.
Ale we wtorek niespodziewanie zmienił ton. – To była trudna kampania, emocje odgrywały zbyt dużą rolę, mówię też o sobie. Niektóre moje ataki były zbyt ostre. Teraz emocje powinniśmy wyciszyć – powiedział w rozmowie z TVP. A wczoraj nie pojawił się w Sejmie i nie skomentował ultimatum premiera.
Skąd ta nagła zmiana politycznej linii? Według naszych rozmówców w PO Gowin ustąpił m.in. pod naciskiem Grzegorza Schetyny, który przekonał go do zawieszenia broni. – Na pewno w interesie Schetyny jest to, aby Gowin pozostał w partii. We dwóch będzie im łatwiej podważać pozycję premiera – mówi nam Biernat, który także z byłym wicepremierem ma na pieńku.
Poseł PO: Tusk do dymisji
Ale widać już kolejne pola konfliktów Gowina z Tuskiem. W rozmowie z „Rz" Gowin zapowiedział: – Jeśli rząd zaproponuje znaczące zmiany w OFE, w oparciu o jeden z przedstawionych już wariantów, to zagłosuję przeciw.
Inny potencjalny konflikt to głosowanie nad referendum w sprawie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Obywatelski projekt w tej sprawie wpłynął do Sejmu, a Gowin – wedle naszych rozmówców wśród konserwatystów PO – rozważa poparcie dla referendum, wbrew stanowisku rządu.
Nielojalność w takich głosowaniach może zostać przez premiera uznana za dobry pretekst do usunięcia Gowina z partii. Nie spotka się to ze znaczącym sprzeciwem, mimo że Gowin zdobył co piąty oddany w wewnętrznych wyborach głos. Po tym jak Platformę opuścił poseł John Godson, Gowin może w klubie parlamentarnym liczyć tylko na swego wyborczego pełnomocnika Jacka Żalka. We władzach partii nie ma żadnej reprezentacji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA