fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Elektronika coraz bardziej prądożerna

AFP
Korzystanie z dobrodziejstw informatyki „kosztuje" nas jedną dziesiątą całej energii elektrycznej produkowanej na Ziemi.
Ile energii zużywa przeciętny smartfon? Według Marka Millsa z Digital Power Group, iPhone rocznie potrzebuje więcej prądu niż... lodówka.
W raporcie poświęconym zależności nowoczesnych usług sieciowych od energii elektrycznej pozyskiwanej z węgla „The Cloud Begins With Coal" wylicza: przeciętna amerykańska lodówka zużywa 322 kilowatogodzin (kWh) rocznie. W Polsce, gdzie popularniejsze są mniejsze urządzenia, to nawet mniej – grubo poniżej 300 kWh.
A iPhone? Według Millsa potrzebuje aż 361 kWh. Jak to możliwe, skoro nawet codzienne ładowanie przeciętnego smartfona to kilka, góra kilkanaście, kilowatogodzin rocznie? Wyliczenie szefa Digital Power Group zakłada bowiem nie tylko ładowanie akumulatora, ale korzystanie z całej infrastruktury sieci operatora oraz Internetu – bo przecież bez nich korzystanie ze smartfona nie ma sensu. Za każdym smartfonem stoją potężne serwery obsługujące aplikacje, przechowujące dane, zapewniające nieprzerwany dostęp do zasobów sieci. Nigdy się nie wyłączają, pracują 24 godziny na dobę. W przeciwieństwie do żarówek, pralek czy klimatyzacji nikt ich nie wyłącza na noc. Podobnie jak niewielu użytkownik wyłącza przed snem swoje smartfony.
Dopiero zsumowanie tych kosztów sprawia, że oszczędne smartfony okazują się pożeraczami prądu. Mills wylicza nawet, że koszty elektryczności niezbędnej do obejrzenia online jednego filmu wysokiej rozdzielczości są wyższe, niż koszt wyprodukowania jednej płyty DVD z tym samym filmem i wysłania jej do odbiorcy.
Wyliczenia dotyczące smartfonów to jednak tylko pretekst do pokazania, w jakim stopniu nowoczesne technologie obciążają energetykę – a co za tym idzie środowisko. Według dokumentu obecnie na teleinformatykę zużywamy 10 proc. energii produkowanej rocznie na naszej planecie. Oznacza to, że komputery, sieci itp. zużywają rocznie 1500 terawatogodzin. To więcej, niż energia wyprodukowana w Japonii i Niemczech łącznie – i tyle, ile wystarczyło światu w 1985 roku. Jedna terawatogodzina wystarczyłaby do zasilania 90 tys. domów przez cały rok.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA