fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Jacek Kędzierski: Zabójstwo na autostradzie

Prawo karne zajmuje się takimi czynami jak rzut kamieniem do celu, przy czym bardzo wiele zależy od wykonania "celnego rzutu" - pisze łódzki adwokat Jacek Kędzierski
Kto rzuca kamieniami lub innymi przedmiotami w pojazd mechaniczny będący w ruchu, ten na podstawie art. 76 kw podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. A kto trafi "ciałem obcym" w samochód i spowoduje kraksę, w wyniku której kierujący lub pasażer poniesie śmierć albo dozna obrażeń ciała? Z pewnością osiągnięcie celu nie pociągnie odpowiedzialności na podstawie prawa wykroczeń. Do takiego zdarzenia, ze skutkiem śmiertelnym, a konkretnie do zrzucenia z wiaduktu bryły lodu na jadący TIR doszło na jednej z autostrad i prokuratura zapowiedziała postawienie sprawcy zarzutu zabójstwa. Tak wiele zależy od celności rzutu, ale czy słusznie?
Pisząc wzorem amerykańskiego "amicus curiae", a zatem kierując się pozytywnymi intencjami, podejmę próbę oceny przyjętej przez prokuraturę  kwalifikacji prawnej tamtego zdarzenia.
Z podobną sprawą zetknie się ten, kto dogłębnie studiuje angielskie prawo karne. W czasach rządów Żelaznej Damy, angielscy górnicy mieli tak wielkie obiekcje wobec kierunków jej polityki, że uciekali się do strajków i nie tylko do strajków. Rzecz działa się w 1984r. i strajkujący górnicy podejmowali działania daleko wykraczające poza teren kopalni, bo działali także na drogach  publicznych. Jedną z nich taksówką do pracy w tej samej kopalni zmierzał górnik, prawdopodobnie łamistrajk. Jeden z wiaduktów przecinających szosę obrali sobie za bazę działań dwaj górnicy biorący udział w strajku. W pewnym momencie z wiaduktu zsunęli dwa potężne odłamki betonu, które spadając uderzyły w jadącą taksówkę. Kierowca taksówki poniósł śmierć na miejscu. Sprawcy zostali oskarżeni o morderstwo, a przed sądem ich linia obrony zmierzała do wykazania, że nie mieli zamiaru nikogo zabić, nawet owego górnika jadącego taksówką do pracy, pomimo ogłoszenia strajku, którego nie darzyli sympatią, a jedynie spowodować zablokowanie szosy tak, aby nikt nie mógł dojechać do kopalni.
W Crown Court w sprawie Hancocka & Shanklanda zapadł wyrok skazujący na karę dożywotniego więzienia, który jednak nie obronił się w II instancji i stanowisko Court of Appeal podtrzymała Izba Lordów.  W uzasadnieniu stwierdzono, że ława przysięgłych nienależycie uwzględniła stopień prawdopodobieństwa osiągnięcia skutku, przewidywany przy powzięciu przez sprawcę zamiaru zabójstwa lub spowodowania ciężkich obrażeń ciała. Lord Scarman stwierdził, że istnienie po stronie sprawcy zamiaru zabójstwa ocenia się po stopniu prawdopodobieństwa nastąpienia skutku śmiertelnego przy zastosowaniu przez sprawcę konkretnych działań. Wyższe obiektywne prawdopodobieństwo nastąpienia skutku podwyższa prawdopodobieństwo jego przewidywania przez sprawcę, a jeżeli konsekwencje te były przez sprawcę przewidywane oznacza, że zamierzał on dokonać czynu.
W sprawie Hancocka & Shanklanda uznano najwyraźniej, że spowodowanie śmierci  skutkiem zrzucenia na jadący samochód kawałków betonu nie charakteryzuje się wysokim prawdopodobieństwem, co oznaczało niemożność przypisania sprawcom morderstwa. Niuansem angielskiego prawa karnego jest bowiem, że morderstwo wymaga po stronie sprawcy zamiaru bezpośredniego pozbawienia życia człowieka.  Skoro go nie stwierdzono Hancock & Shankland ponieśli odpowiedzialność nie za dokonanie morderstwa, ale np. za nieumyślne spowodowanie śmierci.
Innym niuansem angielskiego prawa karnego jest to, że nie jest mu znane przestępstwo spowodowania katastrofy w ruchu drogowym ze skutkiem śmiertelnym. W grupie przestępstw komunikacyjnych figuruje jedynie przestępstwo spowodowania śmierci przez niebezpieczne prowadzenie pojazdu. Brak przestępstwa spowodowania katastrofy komunikacyjnej ze skutkiem śmiertelnym pociągnął za sobą konieczność rozważania, czy doprowadzeni do ostateczności przez politykę Żelaznej Damy oraz przez górnika-łamistrajka  Hancock & Shankland byli sprawcami morderstwa, czy też innego typu "fatal offences".
Z takimi niuansami w polskim prawie karnym się nie spotykamy. W opisanej na wstępie i analogicznej do przypadku Hancock & Shankland sprawie kwalifikacja z w art. 173 § 1 i 3 kk - przestępstwo  sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym zagrożone karą pozbawienia wolności  do lat 12 - jest właściwa i jedynie możliwa.
W poprzednio obowiązujących w Polsce kodeksach karnych, zarówno w tym z 1932 r. jaki i z 1969 r. przestępstwo sprowadzenia katastrofy komunikacyjnej zawsze konsumowało spowodowanie skutku śmiertelnego lub w postaci ciężkiego uszkodzenia ciała, aczkolwiek typu kwalifikowanego przez te następstwa kodeksy te nie zawierały.  Obowiązujący kodeks karny taki typ sprowadzenia katastrofy ze skutkiem śmiertelnym zawiera, co powoduje, że nikt nie powinien mieć najmniejszych zastrzeżeń co do kwalifikacji czynu sprawcy spowodowania katastrofy komunikacyjnej przez zrzucenie na auto ciężkiego przedmiotu i spowodowanie śmierci człowieka z art.  173 § 1 i  3 kk.  Niewątpliwie sprawca zrzucając z wiaduktu na jadący pod nim autostradą samochód jakiś przedmiot, obojętnie, czy to głaz, kawałek betonu, czy bryłę lodu sprowadza katastrofę w ruchu lądowym, której następstwem może być śmierć człowieka. I o ile ten skutek nastąpi, sprawca nie dokonuje tym samym zabójstwa ani też nieumyślnego spowodowania śmierci.
Powie ktoś, co to za katastrofa, w której zniszczeniu uległ jeden TIR i śmierć poniosła jedna osoba. Otóż, zdarzenie to jest katastrofą, albowiem doszło do niego na autostradzie, co pociągało poważne zagrożenie powszechne, dla kolejnych uczestników ruchu, jako że nie wygasło wraz ze zniszczeniem auta i śmiercią człowieka. Zdarzenie to w dalszej kolejności mogło skutkować zaistnieniem karambolu autostradowego, powodującego znaczne straty w mieniu oraz zdrowiu lub nawet życiu ludzi.
Sprawca sprowadzenia katastrofy przez zrzucenie na jadący samochód przedmiotu działa umyślnie, w zamiarze bezpośrednim, tj. chce ten czyn popełnić. Taką postać zamiaru należy przypisać sprawcy katastrofy, który nie był uczestnikiem ruchu drogowego na autostradzie, jako że przebywał na wiadukcie ponad nią. Gdyby był uczestnikiem ruchu powodującym katastrofę, jego działanie byłoby nieumyślne (art. 173 § 1, 2 i 4 kk). Okoliczność, że sprawca nie był uczestnikiem ruchu drogowego, a pomimo to doprowadził do katastrofy w tym ruchu jest niewątpliwie okolicznością obciążającą prtzy wymiarze kary.
Na pozór umyślne spowodowanie katastrofy ze skutkiem śmiertelnym przypomina "zabójstwo" lub nieumyślne spowodowanie śmierci, ale to tylko pozór i nic nie nakazuje przywołania jako podstawy skazania art. 155 kk, ani tym bardziej art. 148 § 1 kk. jako że doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci, ale tylko pozornie. Konkurencja przepisów jest tu pozorna. Nie ma zbiegu przepisów art. 148 § 1 czy też 155 i art.  173 § 1 i  3 kk.
Nie ma też możliwości uznania katastrofy ze skutkiem śmiertelnym jako samego tylko zabójstwa w zamiarze ewentualnym.
Czy zatem dokonanie zabójstwa na autostradzie nie jest możliwe? Z pewnością jest to możliwe, ale to temat na inną okazję.
Jacek Kędzierski jest adwokatem w Łodzi
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA