Świat

Nawalny skazany na pięć lat więzienia

Nawalny na sali sądowej, po ogłoszeniu wyroku
AFP
Rosyjski bloger i opozycjonista Alieksiej Nawalny został skazany na pięć lat więzienia przez sąd w Kirowie. Według sądu - Nawalny spowodował straty w kontrolowanej przez państwo spółce Kirowles. Prokuratura domagała się dla niego sześciu lat więzienia.
Sędzia Siergiej Blinow uzasadnił wymiar kary "powagą przestępstwa" i "zagrożeniem, jakie stwarza ono dla społeczeństwa". Zebrani przed sądem w Kirowie zwolennicy opozycji wykrzykiwali: "Wstyd! Hańba!".
Domniemany wspólnik Nawalnego, Piotr Oficerow, został skazany na cztery lata więzienia. Prokuratura zażądała dla pierwszego z oskarżonych sześciu lat więzienia, a dla Oficerowa - pięciu. Żaden z nich nie przyznał się do winy. 37-letni Nawalny został na sali sądowej skuty w kajdanki i aresztowany. W swoim ostatnim wpisie na Twitterze zaapelował do zwolenników by "nie pozostawali bezczynni".
Nawalny to znany bloger i jeden z przywódców protestów z 2011 i 2012 roku przeciwko fałszerstwom przy urnach wyborczych i powrotowi Władimira Putina na Kreml. W środę, na dzień przed ogłoszeniem wyroku, został oficjalnie zarejestrowany jako kandydat we wrześniowych wyborach mera Moskwy. Po ogłoszeniu wyroku Nawalny zaapelował o bojkot głosowania - powiedział szef jego kampanii Leonid Wołkow. Wyjaśnił, że jeszcze przed wyrokiem zapadła wstępna decyzja o wycofaniu kandydatury w razie skazania. Ale o wycofaniu nie można mówić, dopóki do komisji wyborczej nie wpłynie pisemne oświadczenie w tej sprawie - zastrzegł Wołkow. Wskazał, że "kandydat ma wolną wolę i takiego oświadczenia może nie napisać". Rzeczniczka prasowa opozycjonisty Anna Wieduta wyjaśniła na Twitterze, że wycofanie kandydatury Nawalnego z wyborów nie oznacza wstrzymania kampanii wyborczej jego sztabu. W czasie procesu Nawalny twierdził, że nie ma żadnych wątpliwości, iż prezydent Władimir Putin "osobiście instruował śledczych" w jego sprawie. Według Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej w 2009 roku Nawalny, będąc doradcą wywodzącego się z demokratycznej opozycji gubernatora obwodu kirowskiego Nikity Biełycha, nakłonił dyrekcję przedsiębiorstwa przemysłu drzewnego Kirowles do podpisania niekorzystnego kontraktu, czym spowodował straty materialne w tej kontrolowanej przez państwo spółce na kwotę 16 mln rubli (około 518 tys. dolarów). Jak pisze agencja Reutera, jego proces jest największym w Moskwie od uwięzienia byłego właściciela koncernu naftowego Jukos Michaiła Chodorkowskiego w 2005 roku. Nawalny to jeden z przywódców protestów z 2011 i 2012 roku przeciwko fałszerstwom przy urnach wyborczych i powrotowi Putina na Kreml.

Gorbaczow: w Rosji nie ma niezależnych sądów

Były prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow powiedział, że sprawa Aleksieja Nawalnego potwierdza, niestety, że w Rosji sądy nie są niezawisłe. Za "nie do przyjęcia" uznał wykorzystywanie wymiaru sprawiedliwości przeciwko politycznym adwersarzom. Wyrażając ubolewanie z powodu wyroku skazującego czołowego rosyjskiego opozycjonistę Aleksieja Nawalnego na 5 lat kolonii karnej za spowodowanie strat w kontrolowanej przez państwo spółce Kirowles, Gorbaczow wyraził przekonanie, że to nie jest ostatnie słowo w sprawie Nawalnego. - Nie wdając się w szczegóły chcę powiedzieć, że ta historia zrobiła bardzo przykre wrażenie. Jestem przekonany, że wykorzystywanie sądu w celu walki z przeciwnikami politycznymi jest nie do przyjęcia - podkreślił. Wyraził nadzieję, że sprawa nie jest zakończona, bo adwokaci Nawalnego zapowiedzieli apelację. – Sposób, w jaki władza potraktowała Nawalnego, jest kontynuacją słynnych procesów stalinowskich z końca lat 30. ubiegłego stulecia – tłumaczy „Rz" Aleksander Pumpiański, autor dostępnej od niedawna w polskich księgarniach książki o procesie Michaiła Chodorkowskiego.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL