fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Prawa wyborcze dla królików

Dominik Zdort
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Strasznie mnie martwi, kiedy sprawę uboju rytualnego traktuje się wyłącznie jako kłopot branży mięsnej. Bo zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy uboju sprowadzają poważny problem ograniczania wolności religijnej do kasy dla chłopów i masarzy.
To prawda - w tle jest ta kasa, ale meritum dotyczy tego, czy ludzie będą mogli swobodnie wyznawać swoją wiarę. A to sprawa nieporównanie ważniejsza dla świata, dla naszej cywilizacji (przypomnijmy: judeochrześcijańskiej) niż brednie pięknoduchów o „prawach zwierzęcia i obywatela".
Nie dajmy się więc zastraszyć określeniami typu "bestialskie zarzynanie". Bo gdy na jednej szali mamy prawa człowieka i wolność wyznania, a na drugiej "prawa zwierząt" (pojęcie sztuczne i stworzone na siłę), to nie powinno być wątpliwości, co jest ważniejsze. Warto przy okazji – to tylko dygresja, nikogo nie oskarżam - zwrócić uwagę, że w ostatnich dekadach przeciw „bestialskiemu zarzynaniu zwierząt" najgłośniej protestowali w różnych krajach różnej maści politycy, skrywający pod tym hasłem swój antysemityzm. To obrona „praw zwierząt" doprowadziła Brigitte Bardot w orbitę francuskiego Frontu Narodowego i do wyroku za „podżeganie do nienawiści rasowej".
Warto też pamiętać o nieuchronnej logice, jaka kieruje tego typu rewolucjami. Jeśli dziś damy się zaszantażować obrońcom „praw zwierząt", to jutro w ogóle zakażą nam jeść mięso (w imię  tych samych „praw"). Pojutrze pod pretekstem ustawy o wychowaniu w trzeźwości zakażą używania wina w czasie Mszy Świętej (to nie abstrakcja, posłowie Ruchu Palikota już zgłaszają takie propozycje). A na koniec będziemy musieli przyznać małpom prawa wyborcze. A potem koniom. Kotom. Chomikom i królikom (a propos królików: pozdrowienia dla „Łatka" z Białołęki).
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA