fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jak zarządzać wydatkami

Świetne obligacje to przeszłość

Bloomberg
Przez wiele miesięcy na rynku obligacji mieliśmy hossę, ale i tak w ciągu ostatniego roku więcej można było zarobić na akcjach. Teraz na papiery dłużne nie ma co już stawiać. A sytuacja na giełdzie jest bardzo niepewna.
Od wakacji ubiegłego roku najczęściej mówiło się o hossie na rynku obligacji. Właśnie na ten rynek płynęły pieniądze inwestorów zagranicznych oraz klientów TFI. Wydawałoby się więc, że przez ostatnie 12 miesięcy najwięcej zarobili ci, którzy postawili na papiery dłużne.  A wcale tak nie było. Najlepsze okazały się inwestycje w akcje.
Indeks całego rynku, WIG, zyskał w tym czasie nieco ponad 13 proc., czyli prawie dwukrotnie więcej, niż wyniosła średnia stopa zwrotu z obligacji skarbowych. Jeszcze lepiej wypadły akcje małych i średnich spółek. Przeciętny zysk przekroczył 25 proc.
W ciągu ostatniego roku najwięcej zdrożały papiery odzieżowej spółki Monnari, prawie 380 proc. Trzycyfrowe stopy zwrotu osiągnęli również ci, którzy zainwestowali w akcje dystrybutorów farmaceutyków, takich jak Pelion i Farmacol. We wszystkich tych przypadkach wzrost kursów korespondował z poprawą wyników finansowych firm.

Najsłabsze blue chipy

Od ubiegłego lata na warszawskiej giełdzie pojawiło się 18 nowych spółek. Większość z nich przyniosła inwestorom zyski. Prawdziwym hitem okazał się zakup akcji firmy chemicznej PCC Exol. Kurs jej akcji wzrósł aż o 295 proc. Pokaźne zyski przyniosła też inwestycja w papiery Alior Banku (57,2 proc.) oraz Czerwonej Torebki (50 proc.).
Zdecydowanie najsłabiej wypadły giełdowe blue chipy. WIG20 wzrósł tylko o 1,7 proc. Wynik ten byłby lepszy, gdybyśmy uwzględnili dywidendy wypłacone przez spółki (ale nie ma takiej możliwości).
W ostatnich tygodniach WIG20 stracił na wartości aż 11 proc. Było to związane z zamieszaniem wokół OFE. Poza tym ostro zostały przecenione akcje KGHM i PGE, ponieważ oba koncerny rozczarowały inwestorów wysokością dywidendy.
Wpływ na naszą giełdę miała też sytuacja na rynkach światowych. Biorąc pod uwagę spadek wartości złotego, można stwierdzić, że nasz rynek opuszczali przede wszystkim inwestorzy zagraniczni.

Nie najlepsze prognozy

Niestety, w kolejnych miesiącach giełda nadal będzie pod presją decyzji rządu w sprawie OFE. Z trzech zaprezentowanych wariantów tylko jeden (ten związany z umorzeniem obligacji) mógłby być korzystny dla naszego parkietu, ale takie rozwiązanie z pewnością przyczyniłoby się do zwiększenia zmienności notowań (fundusze emerytalne musiałyby przeorganizować portfele). Inna sprawa,  fundusz emerytalny, który nie mógłby różnicować ryzyka, inwestując w obligacje skarbowe, nie pełniłby tej funkcji, do jakiej został powołany.
Nie wiadomo, jaki kształt przybiorą ostatecznie propozycje rządowe. Niestety,  wszystkie prowadzą do wyraźnego zmniejszenia roli OFE na polskim rynku kapitałowym. A to będzie dla giełdy bardzo niekorzystne.
Ciągłe spekulacje i niepewność powodują, że choć ekonomiści spodziewają się lekkiej poprawy koniunktury gospodarczej w Polsce (może temu sprzyjać osłabienie złotego), raczej nie należy oczekiwać szybkiego powrotu hossy na giełdę.
Tymczasem na zagranicznych rynkach trwa tendencja wzrostowa. Zachęca to do inwestowania w fundusze operujące za granicą. W ostatnim roku osiągały one wysokie stopy zwrotu.
Fundusze lokujące na rozwiniętych rynkach zagranicznych zarobiły średnio prawie 15 proc. ING Japonia może pochwalić się zyskiem w wysokości 43 proc. Jest to najlepszy wynik wypracowany przez fundusz, niezależnie od rodzaju inwestycji.
Pod względem przeciętnych stóp zwrotu lepsze od funduszy zagranicznych operujących na rynkach rozwiniętych były tylko fundusze akcji małych i średnich przedsiębiorstw (średni wynik przekroczył 22 proc.).  W czołówce w tej grupie znalazły się: Investor Top 25 Małych Spółek, Pioneer Dynamicznych Spółek oraz Noble Fund Akcji Małych i Średnich Spółek.
Fundusze akcji polskich uniwersalnych zarobiły średnio 11 proc. Bardzo dobrze wypadły te, które działają relatywnie krótko: Alior Stabilnych Spółek, Quercus Agresywny, Eques Akcji. Wypracowały stopy zwrotu powyżej 21 proc.
Niestety, nie wszystkie fundusze poradziły sobie tak dobrze. Wyniki funduszy zarządzanych przez Opera TFI czy Allianz TFI, mimo niezłej koniunktury na warszawskiej giełdzie, są niższe niż odsetki z lokaty bankowej, jakie można było w tym czasie uzyskać.
Słabo wypadły fundusze inwestujące na rynkach wschodzących. Ich przeciętny zysk wyniósł tylko 3,7 proc. To efekt strat odnotowanych przede wszystkim przez fundusze obecne w krajach BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny).
Dużo lepiej powiodło się funduszom inwestującym w krajach Europy Środkowo- Wschodniej. Po zamieszkach w Turcji mocno stopniały zyski funduszy operujących na tamtym rynku (ale stopy zwrotu wciąż są dodatnie). Pojawiły się opinie, że korekta na giełdzie w Turcji to dobra okazja do powrotu na tamten rynek. Ceny akcji tureckich, biorąc pod uwagę wskaźniki rynkowe, są na bardzo atrakcyjnym poziomie. Wskaźnik: cena do zysku oscyluje wokół 10, a na koniec roku ma wynosić poniżej 9. To sugeruje, że analitycy oczekują poprawy wyników tureckich firm.

Bezpiecznie nie znaczy zyskownie

Na rynku obligacji, ulubionym w ostatnich miesiącach przez klientów TFI, średnia stopa zwrotu wyniosła 5,3 proc. Od kilku tygodni na rynku tym trwa korekta. Najlepsze wyniki, ponad 9 proc., wypracowały KBC Delta i Opera Tutus-plus. Ale wiele funduszy nie wykorzystało hossy. Spośród 44, które poddaliśmy analizie, aż jedna trzecia zarobiła mniej, niż wyniósł przeciętny zysk z lokaty bankowej.
Również najbezpieczniejsze fundusze pieniężne miały problemy ze skutecznym konkurowaniem z lokatami bankowymi. Zarobiły średnio 4,2 proc., podczas gdy w banku dostaliśmy ok. 4,9 proc. Zaledwie jedna czwarta funduszy pieniężnych zapewniła wyższe zyski. Najlepsze okazały się: Opera Pecunia.pl (6,69 proc.) oraz Novo Gotówkowy (6,12 proc.). Stawkę zamykają: Millennium Depozytowy i Aviva Investors Depozyt Plus. Ich stopa zwrotu wyniosła zaledwie ok. 3 proc.

Czas na zmiany

Spodziewany koniec cyklu obniżek stóp procentowych NBP powoli skłania inwestorów zagranicznych do wycofywania pieniędzy z naszego rynku obligacji. Klienci funduszy na razie nie podejmują takich decyzji. Na koniec maja nadwyżka zakupów jednostek nad umorzeniami wyniosła 0,9 mld zł. Ale wkrótce może się to zmienić.
Klienci funduszy wybierający obligacje to z reguły ludzie, którzy cenią sobie przede wszystkim bezpieczeństwo. Można więc zakładać, że pojawienie się ujemnych stóp zwrotu, a z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia, może skłonić ich do kończenia inwestycji.
Niestety, z powodu zamieszania związanego z OFE, co rzutuje na sytuację na naszej giełdzie, pieniądze te raczej nie trafią na razie na rynek akcji.

Jak liczyliśmy opłacalność

Wszystkie inwestycje rozpoczęliśmy 25 czerwca ubiegłego roku, a efekty podsumowaliśmy 25 czerwca 2013 r.
Obligacje skarbowe
Na wykresie przedstawiamy najlepsze serie poszczególnych typów obligacji, zarówno notowanych na giełdzie, jak i oszczędnościowych. W przypadku obligacji notowanych na giełdzie uwzględniliśmy prowizje maklerskie.
Akcje
Podsumowaliśmy wyniki inwestycji w akcje wszystkich spółek giełdowych. Założyliśmy, że kupując i sprzedając papiery, płacimy prowizję maklerską (1 proc. wartości transakcji). Na wykresie prezentujemy spółki z WIG20.
Fundusze inwestycyjne
Jednostki uczestnictwa kupowaliśmy, a potem ich wartość rozliczaliśmy według wartości aktywów netto przypadających na jednostkę.
Lokaty złotowe
Przyjęliśmy, że zakładamy w banku lokatę roczną, której oprocentowanie określiliśmy na podstawie średnich stawek w 20 największych instytucjach na naszym rynku.
Waluty
Euro i dolary kupowaliśmy, a potem sprzedawaliśmy po średniej krajowej cenie kantorowej. Oprocentowanie depozytu rocznego ustaliliśmy na podstawie średnich stawek w 20 największych bankach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA