fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Bank nie może szastać wypowiedzeniem kredytu

Samo formalne niedotrzymanie warunków udzielenia kredytu nie uzasadnia jego wypowiedzenia.
www.sxc.hu
Niedotrzymanie warunków kredytu nie zawsze uzasadnia jego wypowiedzenie. Zwłaszcza gdy zaległość jest niewielka.
Kodeks cywilny w art. 5 mówi, że nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny z jego społeczno-gospodarczym przeznaczeniem lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie nie korzysta z ochrony prawnej.

Zerwanie jak automat

Na te zasady powołał się Waldemar R., któremu bank PKO SA wypowiedział umowę kredytu na budowę domu (w sumie na 225 tys. franków szwajcarskich). Powód: zaległości w spłacie rat. Rzecz w tym, że zaległości te dotyczyły zaledwie półtoramiesięcznej raty, od zawarcia umowy mięły już trzy lata, a w ogóle była ona zawarta na 35 lat.
Sąd Okręgowy uznał wypowiedzenie za skuteczne i zasądził na rzecz banku zapłatę całej zaległej kwoty z odsetkami (grubo ponad 200 tys. franków szwajcarskich). Uzasadnienie było proste: kredytobiorca nie dotrzymał umowy, bank może więc kredyt wypowiedzieć.
Innego zdania był natomiast Sąd Apelacyjny w Białymstoku. Zasądził na rzecz banku tylko 1939 CHS, tj. ówczesną zaległość, wskazując dwie podstawy prawne.
Wypowiadając kredyt, bank powinien ważyć własne ryzyko i ryzyko klienta
Po pierwsze, art. 75 ust. 1 prawa bankowego, który mówi, że w przypadku niedotrzymania przez kredytobiorcę warunków udzielenia kredytu albo utraty zdolności kredytowej bank może obniżyć kwotę kredytu albo wypowiedzieć umowę. Dodajmy, że umowa kredytowa Waldemara R. ten przepis zresztą powtarzała. Sąd uznał, że sformułowanie „warunki udzielenia kredytu", których naruszenie uzasadnia wypowiedzenie umowy, odnosić można tylko do wymagań stawianych kredytobiorcy do czasu zawarcia umowy, a nie do jego późniejszego zachowania. Zdaniem sądu skorzystanie przez bank z wypowiedzenia stanowiło nadużycie prawa, o którym mówi art. 5 k.c.

To nadużycie prawa

Rozprawę przed Sądem Najwyższym zdominowały utarczki, która ze stron zawiniła. Mec. Marcin Arasim, pełnomocnik kredytobiorcy, mówił, że to bank wpędził w kłopoty jego klienta, zmuszając do podjęcia drugiej transzy kredytu. Z kolei pełnomocnik banku mec. Marian Smolich mówił, że przyczyną opóźnień w spłatach, które cały czas rosną, były kłopoty pozwanego w prowadzeniu aptek. Te okoliczności miały jednak dla Sądu Najwyższego drugorzędne znaczenie.
– Oceniając zasadność wypowiedzenia, badamy stan sprawy na moment wypowiedzenia – wskazał sędzia SN Grzegorz Misiurek. Dodał, że wtedy pozwany zalegał z niewielką kwotą i na krótko w porównaniu z długim okresem kredytu, i nic nie uzasadniało obawy, że nie będzie w stanie go spłacać. Przed wypowiedzeniem należy zważyć interesy obu stron umowy, a te pozwalają uznać je za nadużycie prawa.
W konsekwencji SN (sygnatura akt: IV CSK 727/12) oddalił kasację banku. Dodał, że wskazane w art. 75 ust. 1 prawa bankowego „warunki udzielenia kredytu" należy rozumieć szeroko. Odnoszą się one też do działań po udzieleniu kredytu, w czasie jego spłacania.  Choć bank może ponowić próbę wypowiedzenia kredytu, nie zmienia to faktu, że to pierwsze było nieskuteczne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA