fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Coraz więcej osób musi pożegnać się z ogródkiem działkowym

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Zanim Sejm uchwali nową ustawę, wiele ogródków działkowych zniknie z polskich miast.
Coraz więcej osób musi pożegnać się z ogródkiem działkowym. Dosięgają je roszczenia reprywatyzacyjne.
Kilka dni temu Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził, że do wywłaszczonych właścicieli wróci 57 z 200 ogródków działkowych Rodzinnego Ogrodu Działkowego (ROD) Elana w Toruniu.
– Mamy je zwrócić, a to sam środek ogrodu  założonego pod strefę ochronną zakładu chemicznego. Jego prowadzenie wymagało dużych nakładów – żalą się Roman Jędrzejewski i Bolesław Cieszyński.
W Poznaniu 140 osób utraciło część ROD na rzecz Beaty N. W Rzeszowie 18 działek w ROD Nasz Gaj założono na gruncie Józefa P. Ten  sądownie zażądał ich wydania.
– Deweloperzy też zabiegają o te tereny – mówi Eugeniusz Kondracki, prezes Polskiego Związku Działkowców (PZD). PZD prowadzi   ok. 800 postępowań sądowych i administracyjnych w sprawie ogrodów działkowych. Roszczenia dotyczą 1370 ha, z tego w Warszawie i na Mazowszu to blisko 20 tys. działek. – Nie są to liczby, które zachwiałyby pozycją ogrodów działkowych, ale nie jest to mało – mówi Kondracki.
Z roszczeniami występują również miasta. Warszawa domaga się zwrotu ok. 750 ha ogrodów: w sądach toczy się 170 procesów o ich wydanie.
– Działkowcy obrywają  m.in. za dekret Bieruta, za inne ustawy i wywłaszczenia, których celu nie zrealizowano – mówi Bartłomiej Piech, radca prawny Polskiego Związku Działkowców. – Wystarczy byle pretekst. Staramy się ich bronić, ale bywamy bezradni.
W PRL nikt nie zadbał o to, żeby ogrody działkowe miały tytuł prawny do terenów, które należą w większości do gmin. – Zwykle powstawały tam, gdzie nie wiadomo było, co robić z gruntem wywłaszczonym na cel publiczny – mówi Maciej Gawroński, radca prawny z Kancelarii Bird & Bird. – Celu nie zrealizowano, ale czy tych 50-60 lat daje działkowcom prawo, by tam już pozostać?
Jego zdaniem działkowcy nie są celem publicznym, tylko grupą ludzi: - Rozumiem ich, ale jako prawnik uważam, że prawo powinno chronić tych, których skrzywdziło. To trudny proces. Może się jednak okazać społecznie korzystny, jeżeli będzie mu towarzyszyć odpowiedzialność planistyczna. Bo to plany zagospodarowania określają przeznaczenie terenu na cele najbardziej mieszkańcom potrzebne.
Wiele osób boi się, że miejsce ogrodów zajmą blokowiska. Na pytanie o losy 5 tys. rodzinnych działek odpowie dopiero nowa ustawa. Sejm pracuje obecnie nad czterema projektami.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA