fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Prawnik Iwona Pruszynska o prawie aborcyjnym: Ostatni konserwatyści z Nowej Południowej Walii

W Polsce próby zaostrzenia prawa aborcyjnego wywołały falę protestów
Fotorzepa, Robert Gardziński
Australia ma bardzo liberalne prawo aborcyjne. Karane jest nawet utrudnianie wejścia kobiecie do kliniki aborcyjnej. Zakazane są też pikiety w pobliżu tych miejsc. Obronił się przed tym tylko jeden stan. Wkrótce może się to jednak zmienić – pisze prawnik Iwona Pruszynska.

W sierpniu tego roku parlament Nowej Południowej Walii (NPW) wznowił debatę o reformie prawa aborcyjnego. Demokraci reprezentowani przez Freda Nila wnieśli o wprowadzenie trzech warunków, które musiałyby spełnić kobiety rozważające przerwanie ciąży: miałyby poddać się konsultacjom przedzabiegowym, obejrzeć obraz płodu na USG, wysłuchać pouczenia lekarza wykonującego zabieg, że może on powodować ból płodu.

Zapowiedź Rady Legislacyjnej, że każda z tych propozycji będzie poddana pod dyskusję, mówi dużo o konserwatyzmie społecznym reprezentowanym przez główne partie polityczne stanu NPW. Pozostałe stany i terytoria australijskie, z wyjątkiem Queensland, dawno już zalegalizowały wolny wybór kobiety do przerwania ciąży. Pierwsza była Australia Południowa, która prawie 50 lat temu, w 1969 r. przyznała kobietom pełne prawo do aborcji. W 1974 r. w jej ślady poszło Terytorium Północne, następnie w 1998 r. Zachodnia Australia, stan Wiktoria w 2008 r. i na końcu aborcję z kodeksu karnego usunęła w 2013 r. Tasmania.

Restrykcyjne zakazy

Niektóre stany nie zatrzymały się na samej dekryminalizacji aborcji i poszły jeszcze dalej. W celu ochrony bezpieczeństwa i prywatności kobiet, które zdecydowały się na zabieg, Wiktoria i Tasmania wprowadziły kary pozbawienia wolności do roku dla tego, kto dopuszcza się napastliwego zachowania, zastraszania, użycia groźby lub w jakikolwiek inny sposób utrudnia kobiecie wejście do kliniki aborcyjnej.

Przeciwnicy aborcji mają zakaz manifestacji, pikiet i dopuszczania się wymienionych zachowań w promieniu 150 m od wejścia na teren kliniki. Ustawa wprowadziła również obszary tzw. ciszy wewnątrz samej placówki medycznej (głównie wokół gabinetów zabiegowych) w celu szeroko pojętej ochrony prywatności pacjenta.

Opisane rozwiązania wskazują, że ustawodawca już dawno przestał się zastanawiać, czy kobieta może legalnie poddać się aborcji. Teraz debata koncentruje się raczej na tym, czy ochrona kobiet może ograniczać prawa oponentów aborcji do protestu na zewnątrz klinik medycznych.

Precedensowe orzeczenie

Dla kontrastu, prawo NPW wprowadzone w XIX w. pozostaje niezmienne w traktowaniu kobiety, która zdecyduje się na zabieg, jako przestępcy. Sekcja 82 kodeksu karnego NPW mówi, że „kobieta z dzieckiem" może zostać skazana na dziesięć lat pozbawienia wolności, jeżeli „bezprawnie przyjmuje leki lub szkodliwe substancje, lub bezprawnie używa przyrządów lub innych środków" mających na celu „spuszczenie" płodu. Karze ograniczenia wolności podlegają również lekarze i inne osoby, które wspierają kobietę w procedurze aborcji.

Zabiegi w NPW są możliwe tylko dlatego, że przepisy kodeksu karnego nigdy nie były w rzeczywistości egzekwowane. Wyraźna intencja ustawodawcy do traktowania każdej aborcji jako przestępstwa została złagodzona poprzez orzeczenie sędziego Levine'a wydane w 1972 r. w sprawie W R v Wald (1972) 3 DCR (NSW) 25, który stwierdził, że aborcja jest dopuszczalna, jeśli istnieją ku temu uzasadnione przyczyny ekonomiczne, społeczne lub zdrowotne, a także gdy zabieg jest konieczny w celu uniknięcia poważnego zagrożenia dla życia kobiety ciężarnej, jej zdrowia fizycznego lub psychicznego.

Orzeczenie to obowiązuje do dziś jako prawo precedensowe doprecyzowujące kwestie legalności aborcji w NPW. Stanowi ono istotną liberalizację kodeksu karnego, ale jego oddziaływanie jest ograniczone i niepewne. Kliniki aborcyjne działają de facto w cieniu prawa, licząc na to, że policja i prokuratura przyjmie szeroką wykładnię precedensu ustalonego przez sędziego Levine'a. Ścigania, to fakt, należą do rzadkości. To nie może jednak i nie stanowi solidnej podstawy, na której kliniki kontroli płodności mogłyby oprzeć swoje funkcjonowanie. Nic zatem dziwnego, że wielu lekarzy jest niechętnych świadczeniu takich usług.

150 metrów ciszy

Wyzwanie zreformowania prawa aborcyjnego w NPW podjęła dr Mehreen Farugi z Partii Zielonych, która pod koniec sierpnia 2016 r. złożyła w parlamencie projekt ustawy całkowicie legalizującej zabiegi usuwania ciąży oraz plan wprowadzenia 150-metrowych stref ciszy wokół klinik aborcyjnych w celu ochrony kobiet przed szykanowaniem, obrażaniem i zastraszaniem przez przeciwników prawa aborcyjnego. Depenalizacja aborcji miałaby dostosować ustawodawstwo NPW do tego obowiązującego już w pozostałych częściach Federacji.

„Całkowita legalizacja aborcji jest niezbędna" – argumentowała dr Farugi. „Kobiety oraz ich partnerzy decydujący się na aborcje, a także ich lekarze nie są przestępcami. Naszym obowiązkiem jest usnunąć z nich piętno i wstyd związany z decyzją o zabiegu. Nowa Południowa Walia oraz Queensland są jedynymi Stanami w Australii, w których taki zabieg jest karalny".

Wniosek o utworzenie bezpiecznych stref dojazdowych do klinik poparła Partia Pracy.

Za projektem nowelizacji opowiedziała się również organizacja zrzeszająca australijskich prawników, Australian Lawyers for Human Rights (ALHR).

Benedykt Coyne, prezydent ALHR, powiedział: „Nieudzielenie bezpiecznej, legalnej i dostępnej usługi aborcyjnej jest naruszeniem podstawowych praw człowieka. ALHR popiera dekryminalizację przerywania ciąży i tworzenie stref ciszy wokół klinik aborcyjnych jako ochronę i promowanie praw człowieka. Ci, którzy decydują się na aborcję, nie powinni być traktowani jak przestępcy i większość Australijczyków podziela ten pogląd" – przekonywał Coyne.

Według Coyne' a „obecne przepisy Nowej Południowej Walii są archaiczne i nie odzwierciedlają wartości Federacji, pozostają również w sprzeczności z podstawowymi prawami i wolnościami człowieka przyjętymi w społeczności międzynarodowej, której Australia jest członkiem".

Liberalne prawo aborcyjne we Francji, Austrii i Holandii było zaskarżane do krajowych Sądów Najwyższych na podstawie domniemanej niezgodności z prawem do życia zawartym w art. 2 europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Sądy wszystkich tych krajów orzekły, że pozwy są bezzasadne. Sądy w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Południowej Afryce również uznały, że płody nie są chronione przez prawo do życia gwarantowane w międzynarodowych instrumentach ochrony praw człowieka, ponieważ brakuje im podmiotowości prawnej. Sądy te, podobnie jak sądy australijskie, utrzymują, że płody nie posiadają praw egzekwowalnych, dopóki nie urodzą się żywe. Przykładowe sprawy to chociażby Burton v Islington Health Authority czy Paton v British Pregnancy Advisory Obsługi Trustees.

Konwencje i komisje

W Paton v British Pregnancy Advisory Obsługi Trustees, Komisja Europejska omówiła definicję pojęcia „wszyscy" oraz „prawo do życia" i stwierdziła, że wszelkie ograniczenia zawarte w art. 2 konwencji „ze swej natury dotyczą osób już urodzonych i nie mogą być stosowane do płodu". Komisja stwierdziła, że usunięcie ciąży do 10. tygodnia jej trwania nie naruszyło prawa do życia, o którym mowa w art. 2 konwencji. W sprawie Vo v France 53924/00 ECHR 326 (8 July 2004), po zapoznaniu się z wcześniejszymi orzeczeniami, Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że nienarodzone dziecko nie jest traktowane jako „osoba" bezpośrednio chroniona art. 2 konwencji, a jeśli nawet nienarodzone dziecko ma „prawo do życia", to jest ono poprzez domniemanie ograniczone prawami i wolnościami matki.

Prawo do ochrony zdrowia, w tym zdrowia prokreacyjnego, ma zasadnicze znaczenie dla ochrony praw człowieka i jego promocji. Pekińska Platforma Współpracy, która powstała jako efekt IV Światowej Konferencji ONZ w sprawie kobiet (1995 r.), zwróciła uwagę, że „zdolność kobiet do kontrolowania własnej płodności stanowi ważną podstawę do korzystania z innych przysługujących im praw i swobód".

Komitet ONZ ds. Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych wydał następnie ogólną dyrektywę nakładającą na państwa członkowskie zobowiązanie do zapewnienia kobietom dostępu do usług w zakresie zdrowia reprodukcyjnego. Aby wypełnić zobowiązania nałożone dyrektywą, usługi kontroli porodów muszą spełniać następujące standardy: być prawnie dopuszczalne, dostępne oraz przystępne finansowo. Komitet sugeruje, że jest mało prawdopodobne, aby prawne lub polityczne działania państwa, mające na celu bezzasadne ograniczenie kobietom dostępu do bezpiecznych usług aborcyjnych były uznane za spełniające te standardy.

„Nowa Południowa Walia i Queensland są ostatnimi członkami federacji, które nie zrewidowały ustawodawstwa antyaborcyjnego. W chwili obecnej w Parlamencie Stanu Queensland trwają prace nad ustawą o depenalizacji aborcji. Każdy inny stan i terytorium przyjęły rozwiązania, które zapewniają kobietom dostęp do legalnych usług przerwania ciąży" – przekonywał Coyne.

Projekt przewiduje:

- usunięcie sekcji 82–84 kodeksu karnego, regulujących kwestie aborcji;

- ustanowienie 150-metrowej strefy bezpiecznego dojazdu/wejścia wokół klinik kontroli płodności oraz gabinetów ginekologicznych świadczących usługi przerywania ciąży, aby zapewnić prawo pacjenta do tzw. prywatności medycznej;

- nałożenie na lekarzy, którzy z powodów etycznych odmawiają wykonania zabiegu, obowiązku poinformowania pacjentki o tym fakcie przy pierwszej konsultacji i skierowania jej do lekarza, który jest gotowy przeprowadzić zabieg lub do lokalnego Centrum Zdrowia Kobiet.

Przedstawiając projekt w Parlamencie, dr Feruqi powiedziała:

„Prawo musi być dostosowane do rzeczywistości i nowoczesnej praktyki medycznej. Państwo musi zapewnić pacjentkom i lekarzom tak szczelną ochronę, żeby obydwoje byli pewni, że znajdują się po właściwej stronie prawa. Naszym obowiązkiem jest upewnić się, że kobieta może sobie pozwolić na zabieg bez względu na jej status finansowy, że ma zapewniony dostęp do najbardziej powszechnych procedur medycznych, a zabieg wykonany jest w otoczeniu, które gwarantuje jej prywatność, bezpieczeństwo i zachowanie godności".

Tacy sami

Niezależne badania opinii publicznej przeprowadzone w NPW wykazały, że respondenci w zdecydowanej większości (87 proc.) opowiadają się za uzyskaniem przez kobiety pełnego prawa do aborcji. Tylko 6 proc. mieszkańców NPW uważa, że aborcja nie powinna być dozwolona w żadnych okolicznościach.

To nie powinno dziwić. W sprawie aborcji, podobnie jak w innych kwestiach społecznych, mieszkańcy NSW nie różnią się znacznie od ogółu narodu. Poglądy od dawna wyrażane w całej Australii, że kobiety powinny mieć prawo wyboru w kwestii przerwania ciąży różnią się jednak znacząco od poglądów parlamentarzystów NPW. W rezultacie wydaje się mało prawdopodobne, żeby prawo aborcyjne stanu NSW uległo w najbliższej przyszłości całkowitej liberalizacji. Interesujące jest natomiast, jak daleko konserwatywni politycy zdecydują się posunąć w proponowanych reformach, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom społecznym oraz utrzymać dotychczasowy elektorat. Kolejne czytanie projektu już pod koniec października.

Autorka jest prawnikiem, partnerem zarządzającym w Kancelarii Radców Prawnych „Concordia". Prowadzi w Sydney australijski oddział kancelarii

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA