fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Porodówka w Covidzie - lekarze chcą wstrzymania porodów rodzinnych

Koronawirus: porody rodzinne powinny być wstrzymane - apelują lekarze
Adobe Stock
Położnicy apelują o czasowe wstrzymanie porodów rodzinnych.

Gdy część szpitali na Lubelszczyźnie wstrzymuje przyjęcia planowe, by zrobić miejsce dla pacjentów z Covid-19, a resort zdrowia rozluźnia standardy anestezjologiczne, tylko część szpitali wycofuje porody rodzinne. Tymczasem zdaniem położników w okresie tak gwałtownego wzrostu zachorowań nie można ryzykować zakażenia matek, noworodków i personelu.

Chronić wcześniaki

– W tak dynamicznej sytuacji jak obecna nie możemy ryzykować zakażenia na oddziale, które może wyłączyć z pracy całe zmiany czy oddziały. Szczególnie w szpitalach III stopnia referencyjności, gdzie leżą kobiety w ciążach powikłanych i rodzą się wcześniaki, które mają obniżoną odporność – mówi Michał Bulsa z prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej, rezydent ostatniego roku położnictwa i ginekologii. – Nie mamy nic przeciwko obecności na sali porodowej osób towarzyszących, ale w tej sytuacji należy rozważyć czasowe wstrzymanie porodów rodzinnych – dodaje.

Czytaj także:

Zgadza się z nim Michał Gontkiewicz, przewodniczący Zespołu ds. Monitorowania Naruszeń w Ochronie Zdrowia Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie: – Obecność osoby bliskiej zdecydowanie zmniejsza stres pacjentki, ale teraz musimy się skoncentrować na matce i dziecku oraz oszczędzaniu personelu, którego brakowało już przed pandemią. Zaraz może się okazać, że część personelu zostanie przekierowana do szpitali covidowych – zauważa dr Gontkiewicz, na co dzień położnik w szpitalu powiatowym w Płońsku.

Za mało kombinezonów

Porody rodzinne zostały wstrzymane na początku pandemii. Przywrócono w maju, jednak pod pewnymi warunkami. Zgodnie z rekomendacjami konsultantów krajowych położnictwa i ginekologii oraz perinatologii osoba towarzysząca musiała mieć aktualny wynik testu PCR w kierunku Covid wykonany co najmniej pięć dni przed porodem. Wymagano od niej także pełnego zabezpieczenia w środki ochrony osobistej – musiała mieć maskę, rękawiczki lub być przebrana w kombinezon.

W lipcu Narodowy Fundusz Zdrowia, którego prezesem był dzisiejszy minister zdrowia Adam Niedzielski, wydał stanowisko, że żądanie od osób towarzyszących rodzącej wykonanego na co najmniej pięć dni wcześniej testu jest nieuzasadnione i nieracjonalne.

I choć Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników (PTGiP) zaapelowało, by decyzję o porodach rodzinnych zostawić w gestii szpitala, rzecznik praw pacjenta oświadczył, że prawo do obecności bliskich jest podstawowym prawem rodzącej pacjentki. Porody rodzinne wróciły więc w większości szpitali.

W ostatnich dniach wiele placówek skłania się jednak ku interpretacji PTGiP. – Porody rodzinne wstrzymywane są w kolejnych placówkach, również ze względu na konieczność oszczędzania środków ochrony osobistej. Kombinezonów może nie starczyć dla personelu – zauważa Michał Bulsa, który uważa, że jednoznaczne stanowisko w tej sprawie powinno wydać Ministerstwo Zdrowia: – Pozwoliłoby to uniknąć zrzucania odpowiedzialności za niepopularne decyzje na zarządzających placówkami.

Rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz tłumaczy jednak, że decyzja o wstrzymaniu porodów rodzinnych należy do konsultantów krajowych.

Co na to rzecznik praw pacjenta? – Co do zasady podtrzymujemy stanowisko z sierpnia. Nie wykluczamy, że w zależności od aktualnej sytuacji epidemicznej, w przypadku jej zaostrzenia, mogą być wprowadzone dodatkowe obostrzenia dla wszystkich udzielanych świadczeń – mówi Jakub Gołąb z Biura Rzecznika Praw Pacjenta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA