fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Aborcja w Szpitalu Św. Rodziny - to kobieta miała prawo zdecydować

123RF
W szpitalu Świętej Rodziny nie doszło do naruszenia praw pacjenta, przez to, że lekarze nie ratowali chorego dziecka, które przyszło na świat mimo aborcji. Decyzja w tej sprawie należała bowiem do matki.

Takie wynika z odpowiedzi jaką Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna B. Kozłowska przesłała   Rzecznikowi Praw Obywatelskich Adamowi Bodnarowi

Przypomnijmy - na początku marca br. w warszawskim szpitalu im. Świętej Rodziny przy ul. Madalińskiego w 24. tygodniu ciąży wywołano u pacjentki przedwczesny poród dziecka, które oprócz zespołu Downa miało mieć nieprawidłowo działające nerki i wadę serca. Jak donosiły media, mimo przeprowadzenia aborcji farmakologicznej, dziecko dawało oznaki życia - płakało. Lekarze nie podjęli jednak reanimacji. Dziecko żyło przez blisko pół godziny. Lekarzom zarzucano dokonanie aborcji wbrew przepisom ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

W ocenie rzecznika spraw obywatelskich  w sprawie tej mogło dojść do naruszenia konstytucyjnego prawa do życia, a także niektórych praw pacjenta, w tym prawa do natychmiastowego uzyskania świadczeń zdrowotnych ze względu na zagrożenie życia, a także prawa do poszanowania intymności i godności. Dlatego RPO zwrócił się do Rzecznika Praw Pacjenta z prośbą o informacje na ten temat.

W odpowiedzi z 16 czerwca RPP poinformowała o opinii Konsultanta Krajowego w dziedzinie perinatologii, z której wynika, że u dziecka pacjentki szpitala im. Św. Rodziny stwierdzono zespół Downa. Wady dziecka uniemożliwiały samodzielne przeżycie poza organizmem matki. W ocenie Konsultanta w przypadku urodzenia dziecka w 23 tygodniu ciąży – tak jak to miało miejsce w niniejszej sprawie – wskazane było podjęcie opieki paliatywnej nad dzieckiem, zaś ewentualne wdrożenie resuscytacji zależało od życzenia rodziców.

- Oznacza to, że w sprawie tej to do kobiety należała decyzja o kontynuowaniu ciąży lub dokonaniu legalnego zabiegu aborcji - poinformowała Rzecznik Praw Pacjenta.

Z kolei z opinii Konsultanta Krajowego w dziedzinie położnictwa i ginekologii wynika, że wniosek o terminację ciąży został złożony przez pacjentkę i pozytywnie rozpatrzony przez Konsylium Lekarskie. Dlatego możliwe było sztuczne wywołanie porodu przez lekarzy, w wyniku czego na świat przyszło dziecko z oznakami życia. Na prośbę matki zostało ono przeniesione do sali obok i zmarło po 30 minutach. Personel medyczny, kierując się wskazaniami z zakresu neonatologii, nie podejmował działań reanimacyjnych.

- Ponieważ w ocenie Krajowych Konsultantów postępowanie Szpitala było prawidłowe, Rzecznik Praw Pacjenta nie podejmowała postępowania wyjaśniającego - wyjaśniła rzecznik Krystyna B. Kozłowska.

Przypomnijmy, że nadal toczy się prokuratorskie śledztwo  w sprawie przerwania ciąży z naruszeniem warunków ustawowych w sytuacji, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej. Za taki czyn art. 152 par. 3 Kodeksu karnego przewiduje karę od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Innym wątkiem śledztwa jest nieudzielenie pomocy nowo narodzonemu dziecku (art. 162 kk), za  który to czyn grozi pozbawienia wolności do lat 3.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA