fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

NIK: wózki, kule, implanty coraz bardziej dla bogatych pacjentów

Adobe Stock
Dostępność oraz jakość wyrobów medycznych kupowanych przez pacjentów stają się coraz bardziej zależne od zasobności ich portfela - stwierdza Najwyższa Izba Kontroli w najnowszym raporcie.

Pacjenci coraz więcej dopłacają do wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie. Marże są wyśrubowane, bo ich wysokość ustalają świadczeniodawcy. Tymczasem brakuje standardów jakości tych wyrobów, limity finansowania przez NFZ w wielu przypadkach pozostają niezmienione od 10 lat, a czasem są nawet obniżane. Dostępność oraz jakość wyrobów kupowanych przez pacjentów stają się coraz bardziej zależne od zasobności ich portfela. Obowiązujące zasady finansowania wyrobów medycznych utrudniają do nich dostęp i przyczyniają się do niegospodarnego wydatkowania środków publicznych.

Szwankuje też nadzór nad rynkiem zaopatrzenia w wyroby medyczne, co przekłada się na ryzyko dla bezpieczeństwa ich stosowania. Minister Zdrowia co prawda przygotował projekt nowych regulacji, ale nie podjął dalszych działań na rzecz zmiany zasad obowiązujących w tym obszarze.

Takie niewesołe wnioski przynosi najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli, która skontrolowała dostępność wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie osoby uprawnionej (np. lekarza, pielęgniarki czy położnej). Szczegółowym badaniem NIK objęła część wyrobów z I lub II a klasy ryzyka, tj.: wózki inwalidzkie, pionizatory, produkty chłonne (pieluchomajtki i zamienniki, w tym: pieluchy anatomiczne, majtki chłonne, wkłady anatomiczne, podkłady higieniczne), aparaty słuchowe, wkładki uszne, ortezy kończyn dolnych, materace przeciwodleżynowe.

Wyroby medyczne to wszystkie dostępne środki i pomoce - urządzenia, narzędzia, materiały czy przedmioty ortopedyczne, które są uzupełnieniem terapii, wspierają leczenie, rehabilitację lub rekonwalescencję pacjenta, ułatwiając, a nierzadko nawet umożliwiając jego codzienne funkcjonowanie. Wyroby medyczne zostały podzielone na 4 klasy, w zależności od poziomu ryzyka dla pacjenta. Najniższe ryzyko pociągają ze sobą wyroby medyczne klasy I. Są to m.in. wózki inwalidzkie, kule, plastry z opatrunkiem, czy opatrunki gipsowe. Najwyższe ryzyko wiąże się z zastosowaniem wyrobów medycznych klasy III, takich jak np. implanty piersi, zastawki sercowe czy wkładki wewnątrzmaciczne.

Minister nie znowelizował

Jednym z powodów, dla których NIK podjęła kontrolę dostępności wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie było niezrealizowanie przez Ministra Zdrowia wniosku NIK z 2017 r. po kontroli realizacji zadań NFZ w 2016 r. Był to wniosek de lege ferenda dotyczący zmiany zasad refundacji wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie osoby uprawnionej, przez nowelizację ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Do czasu znowelizowania ustawy, Minister miał zmienić akty prawne, do których miał upoważnienie ustawowe. Jednak tego nie zrobił.

Izba zwraca uwagę, że obowiązujące w polskim porządku prawnym rozwiązania uniemożliwiają m.in. zaopatrzenie hospitalizowanych pacjentów w wyroby medyczne na okres po wyjściu ze szpitala. Jest to możliwe dopiero po zakończeniu hospitalizacji, co znacznie utrudnia dobranie i dopasowanie, a później także użytkowanie wyrobu medycznego. Oczywiście pacjenci mogą zakupić potrzebny wyrób za pełną kwotę w każdym momencie. Natomiast osoby zainteresowane finansowaniem z NFZ, muszą swoje odczekać. Zgodnie z obowiązującymi procedurami, lekarz (lub inna osoba uprawniona) wystawia zlecenie na zakup wyrobu medycznego, które następnie czeka na potwierdzenie Oddziału Wojewódzkiego NFZ.

Kontrolerzy NIK zbadali 998 zleceń na zaopatrzenie w wyroby medyczne. Badanie wykazało, że w zdecydowanej większości, bo aż w 87 proc. przypadków zlecenia były realizowane w tym samym dniu, w którym zlecenie zostało przyjęte do realizacji. W pozostałych 13 proc. (129 przypadków) zlecenia realizowano od 1 dnia do ponad 1 roku od przyjęcia zlecenia do realizacji. NIK podkreśla, że długi czas realizacji dotyczył wyrobów medycznych wymagających dopasowania do konkretnego pacjenta, np. w 7 przypadkach, gdzie czas realizacji przekroczył 100 dni, zlecenia dotyczyły aparatów słuchowych.

Najwięcej dopłacają pacjenci w Pomorskiem

W okresie objętym kontrolą koszty zaopatrzenia w wyroby medyczne wzrosły o prawie 27 proc. , podczas gdy koszty świadczeń opieki zdrowotnej ogółem finansowanych przez Fundusz poszły w górę tylko o 20 proc.

W ostatnich latach systematycznie rosną kwoty dopłat pacjentów do wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie. W latach 2014-2017 wzrost ten wyniósł prawie 35 proc.

W badanym okresie najwyższe dopłaty pacjentów dotyczyły województwa mazowieckiego (w tym niecałe 74 mln zł w 2014 r. i ponad 103 mln zł w 2017 r., co oznacza wzrost o ok. 40 proc. w badanym okresie), a najniższe województwa opolskiego (w tym prawie 15 mln zł w 2014 r. i ponad 20 mln zł w 2017 r., co daje wzrost w badanym okresie o 36,5 proc. ).

Poziom dopłat pacjentów jest bardzo zróżnicowany w zależności od regionu. Średnio pacjent w województwie pomorskim dopłaca do wyrobów medycznych dwa razy więcej niż w województwie podkarpackim i śląskim, co może świadczyć o wyborze kosztowniejszych wyrobów medycznych. Za to w województwie podkarpackim OW NFZ ponosił najwyższe koszty na osobę na tle innych województw z tytułu zaopatrzenia w wyroby medyczne.

W latach 2016-2018 (I kwartał) różnice w cenie sprzedaży przez świadczeniodawców kontraktowanych przez OW NFZ wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie - nawet na terenie jednego województwa - były ogromne i wynikały ze zróżnicowania asortymentu pod względem modelu, typu, rozmiaru, producenta czy dodatkowego wyposażenia. Np. za aparat słuchowy w Świętokrzyskim OW NFZ trzeba było zapłacić od 700 zł do 11 tys. zł, a za ortezę stawu kolanowego w Małopolskim OW NFZ od 110 zł do niemal 800 zł.

Najwięcej do wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie dopłacali pacjenci przy kupnie aparatów słuchowych (prawie 47 proc. wszystkich dokonanych dopłat w zakresie zaopatrzenia), a najmniej w przypadku okularów, soczewek (optyka okularowa stanowiła 2,5 proc. dokonanych dopłat).

Bez limitu

O ponad 11 proc. wzrosła liczba umów o zaopatrzenie w wyroby medyczne zawieranych między NFZ a świadczeniodawcami spełniającymi odpowiednie warunki, określone przez Prezesa Funduszu. Wzrost liczby zawieranych umów mógł mieć związek z rosnącą liczbą świadczeniodawców realizujących poszczególne zakresy zaopatrzenia.

Obowiązujące przepisy nie dawały NFZ możliwości wpływania na proces kontraktowania świadczeń. Umowy na zaopatrzenie w wyroby medyczne były zawierane bez konkursu i rokowań. Umowy te nie określały ani wartości kontaktu, ani liczby zakontraktowanych świadczeń. Liczba świadczeniodawców w danym regionie zależała tylko i wyłącznie od liczby chętnych, którzy spełniali warunki do zawarcia umowy określone przez Prezesa Funduszu.

Pomimo dynamicznego wzrostu kosztów zaopatrzenia w wyroby medyczne wydawane na zlecenie, w badanym okresie Minister Zdrowia nie zmieniał limitów ich finansowania ze środków publicznych. W przypadku niektórych wyrobów medycznych limity nie zmieniły się od 2009 r. (np. na pieluchomajtki czy wkładki uszne wykonywane indywidualnie), a dla kilku innych limit ten został jeszcze obniżony. Tak jest m.in. w przypadku wózków inwalidzkich ręcznych (obniżka limitu o 200,00 zł), czy materaca przeciwodleżynowego (obniżka o 150,00 zł).

Minister Zdrowia nie podjął działań mających na celu określenie limitu finansowania za pojedynczą sztukę poszczególnych wyrobów medycznych, tak jak jest to uregulowane m.in. w poz. 90 załącznika do rozporządzenia: cewniki jednorazowe do odsysania górnych dróg oddechowych do 180 sztuk - 0,80 zł za sztukę, i w kolejnych pozycjach, tj. 91 oraz od 94 do 97. Określenie limitów finansowania za sztukę innych wyrobów, np. produktów chłonnych (w tym pieluchomajtek i zamienników) zapewniłyby większą przejrzystość rozliczeń w tym zakresie pomiędzy NFZ, świadczeniodawcą i pacjentem.

Z powodu braku regulacji NFZ refundował koszty zakupu wyrobów medycznych tego samego producenta, ten sam model, o tych samych parametrach i właściwościach po bardzo zróżnicowanych cenach, co w ocenie NIK jest działaniem niegospodarnym. Różnice cen sięgały nawet 522 proc. Marże wyrobów medycznych, w skrajnych przypadkach - przy sprzedaży aparatów słuchowych - dochodziły do 100 proc. W przypadku wózków inwalidzkich marże sięgały ok. 80 proc. , materacy przeciwodleżynowych 75 proc. , a produktów chłonnych 53 proc.

W badanym okresie NFZ nie analizował cen kontraktowanych wyrobów medycznych, ani różnic w cenach tych samych wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie. Fundusz nie ingerował też w proces ustalania cen tych wyrobów. Przyczyną był obowiązujące przepisy i rozporządzenia, które nie określały jednoznacznej klasyfikacji wyrobów medycznych, ani też nie uprawniały Funduszu do wpływania na ich ceny.

Ceny rosną, dostępność nie

Nie stworzono mechanizmów zapewniających odpowiedni standard jakości wyrobów medycznych oraz wstrzymujących nieuzasadniony wzrost dopłat ponoszonych przez pacjentów przy ich zakupie. Niektórzy świadczeniodawcy celowo podwyższali ceny wyrobów medycznych do wysokości limitu finansowania określonego w rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Takie zjawisko stwierdzono w przypadku prawie 60 proc. cen wyrobów objętych badaniem.

Dostęp do wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie na terenie kraju był nierównomierny. Np. w woj. śląskim było o ponad 40 proc. więcej miejsc, gdzie można się było zaopatrzyć w sprzęt ortopedyczny niż w woj. mazowieckim, pomimo iż w tym ostatnim liczba mieszkańców była o ponad 15 proc. wyższa. Pomimo rosnącej liczby świadczeniodawców, w części powiatów brakowało pewnych grup wyrobów medycznych. Np. w kilku powiatach na terenie województwa małopolskiego, pomorskiego i świętokrzyskiego nie zapewniono dostępu do wyrobów z zakresu optyki okularowej. Przyczyną był brak zawarcia przez świadczeniodawców umów z NFZ w tym zakresie. Taka sytuacja wynika z obowiązujących przepisów, zgodnie z którymi to świadczeniodawcy, czyli osoby lub podmioty prowadzące sklepy medyczne, decydują o ich lokalizacji, jak i o oferowanym asortymencie. Oddziały Wojewódzkie NFZ nie mają wpływu na rozmieszczenie i kształt oferty sklepów medycznych.

Kontrolerzy NIK szczegółowo zbadali dostępność wyrobów medycznych u 20 objętych kontrolą świadczeniodawców. Okazało się, że pomimo obowiązku określonego przez Prezesa NFZ, tylko ośmiu świadczeniodawców (40 proc.) miało na stanie co najmniej jeden wyrób medyczny produkowany seryjnie z każdego zgłoszonego do umowy z NFZ. Tymczasem 12 świadczeniodawców (60 proc.) nie miało w bieżącej sprzedaży m.in. pionizatorów, ortez, aparatu słuchowego na przewodnictwo kostne, systemu wspomagającego słyszenie, czy wózka inwalidzkiego, pomimo iż wyroby te znajdowały się w ich ofercie finansowanej ze środków publicznych.

Zgodnie z wyjaśnieniami świadczeniodawców, braki w asortymencie wynikały głównie z przeoczeń pracowników odpowiedzialnych za zamawianie towaru. Inne przyczyny to wysokie koszty zakupu i szybki postęp technologiczny, a także konieczność dobrania wyrobu pod konkretnego pacjenta.

Kule dla zmarłego

W latach 2016-2018 (do 30 czerwca) zrealizowano 2005 zleceń na zaopatrzenie w wyroby medyczne 1902 osób zmarłych. Aż 111 zleceń na zaopatrzenie w wyroby medyczne zostało wystawionych w badanym okresie już po zgonie świadczeniobiorcy. Kwota refundacji w ramach zrealizowanych zleceń na zaopatrzenie w wyroby medyczne, w latach 2016-2018 (do 30 czerwca), wystawionych po zgonie świadczeniobiorcy wyniosła nieco ponad 22 tys. zł.

Kwota refundacji w ramach zleceń na zaopatrzenie w wyroby medyczne zrealizowanych w latach 2016-2018 (do 30 czerwca) po zgonie świadczeniobiorcy wyniosła prawie 466 tys. zł.

Przedstawiciele Funduszu wyjaśniali, że zlecenia na wyroby medyczne były wystawiane i realizowane po zgonie pacjenta, ponieważ brakowało przepisów, które umożliwiałyby sprawdzenie uprawnień do świadczeń w momencie wystawienia zlecenia. Inną przyczyną były opóźnienia w przekazywaniu do NFZ informacji z bazy PESEL dotyczących zgonów.

Były i dobre praktyki. NIK zwraca uwagę, że pomimo obowiązujących regulacji, jeden ze świadczeniodawców prowadzący Specjalistyczny Gabinet Rehabilitacji Leczniczej w Tarnowie realizował zamówienia wyrobów medycznych z bezpłatnym dowozem do ciężko chorych pacjentów (np. po udarze, zawale mózgu, czy złamaniu kompresyjnym kręgosłupa). Na prośbę rodziny pacjenta, Świadczeniodawca w miejscu jego pobytu instalował i demonstrował działanie danego wyrobu medycznego.

NIK postuluje

Izba przedstawiła wnioski pokontrolne adresowane przede wszystkim do Ministra Zdrowia:

- stworzenie mechanizmu ustalania cen wyrobów medycznych objętych dofinansowaniem ze środków publicznych, umożliwiającego Prezesowi NFZ skuteczne negocjowanie ich wysokości;

- pilne wprowadzenie zmian w ustawodawstwie dotyczącym wyrobów medycznych w celu poprawy ich dostępności, gospodarnego wydatkowania środków publicznych oraz określenia niezbędnych standardów jakościowych;

- zapewnienie skutecznego systemu nadzoru nad reklamą wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie, w tym ograniczeń odnoszących się do reklam tego typu wyrobów przy jednoczesnej możliwości eliminacji z rynku reklam, które okażą się sprzeczne z prawem lub niezgodne z przeznaczeniem;

- utworzenie rejestru wyrobów medycznych w celu umożliwienia uczestnikom systemu ochrony zdrowia uzyskania informacji o wszystkich wyrobach medycznych, znajdujących się w obrocie na terytorium Polski;

- zapewnienie interoperacyjności systemów teleinformatycznych NFZ i URPL, w celu umożliwienia weryfikacji zgodności wyrobów medycznych wykazanych w umowie z wykazanymi w zgłoszeniach i powiadomieniach do URPL;

- wypracowanie, w porozumieniu z Ministrem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, rozwiązań umożliwiających PFRON i NFZ wymianę informacji dotyczącej dofinansowania udziału własnego do zaopatrzenia w wyroby medyczne dla osób niepełnosprawnych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA