Zamówienia publiczne

Przetargi: potrzeba zmian w Krajowej Izbie Odwoławczej

123RF
Krajowa Izba Odwoławcza rozpatrująca skargi dotyczące zamówień publicznych wymaga szybkich zmian.

Wprowadzenie obowiązkowych trzyosobowych składów orzekających, np.: w sprawach przekraczających unijne progi, stałych ekspertów technicznych i ekonomicznych, a także stanowisk pomocniczych postulują autorzy raportu o Funkcjonowaniu środków ochrony prawnej w UE. Zalecają też ustanowienie jednego sądu do rozpatrywania odwołań od orzeczeń KIO.

Zdaniem autorów warto też wydłużyć terminy na złożenie odwołania, obniżyć opłaty za wpisy i środki ochrony prawnej oraz wprowadzić obowiązek przekazania stronom i uczestnikom pism procesowych przed rozprawą. Pojawia się też postulat przedłużenia zakazu zawarcia umowy do upływu terminu na wniesienie skargi oraz przyznania stronom możliwości wnioskowania o zabezpieczenie powództwa poprzez zakaz zawarcia umowy (KIO mogłaby go uchylić).

Wzmocnienie Izby

Raport przygotowało Stowarzyszenie Prawa Zamówień Publicznych na podstawie ankiet przeprowadzonych w kancelariach będących członkami stowarzyszenia, z 28 państw UE. Stowarzyszenie podkreśla, że wskazane postulaty poprawiłyby działanie prawa zamówień publicznych, a zwłaszcza . przewidywalność orzeczeń KIO.

Według danych Urzędu Zamówień Publicznych w zeszłym roku do KIO wpłynęło 2496 odwołań. To i tak mniej niż w rekordowym 2013 r. (wówczas było ich ponad 3000), ale znacznie więcej niż w innych krajach Wspólnoty – ok. 1000 w Czechach, Niemczech i Bułgarii, 1200 w Chorwacji i Hiszpanii. Taka duża liczba spraw powoduje, że KIO skupia się na szybkości postępowania, więc cierpi jakość.

– Większość wniosków i ustaleń zawartych w raporcie potwierdza wcześniejsze ustalenia Urzędu – mówi Małgorzata Stręciwilk, prezes UZP. – Przykładem jest kwestia wyznaczenia jednego sądu właściwego w sprawach skarg na orzeczenia KIO. W tej sprawie na początku tego roku wystąpiłam z wnioskiem i specjalnym raportem do Ministra Sprawiedliwości. Niektóre wnioski zawarte w raporcie wciąż jednak wymagają dyskusji i weryfikacji – dodaje.

Postulat ograniczenia liczby sądów rozpatrujących odwołania popiera też KIO. Zdaniem Magdaleny Grabarczyk, wiceprezes Krajowej Izby Odwoławczej, do ujednolicenia orzecznictwa przyczyniłoby się także zwiększenie dostępności skargi kasacyjnej dla stron i uczestników postępowania.

– Warte zbadania i rozwagi jest stworzenie możliwości podejmowania uchwał dotyczących interpretacji przepisów przez zgromadzenie ogólne izby – dodaje.

– Jeśli KIO ma być organem quasi-sądowym, trzeba zapewnić pełną niezależność – wskazuje Tomasz Czajkowski wiceprzewodniczący Rady Zamówień Publicznych i były prezes UZP. – Obecnie jest ona finansowo i służbowo zależna od prezesa UZP – dodaje.

Zdaniem Magdaleny Grabarczyk przede wszystkim należy zwiększyć prestiż członka KIO, tak by sprzyjał realizacji jej celów, tzn. szybkości i jednolitości rozpoznawania odwołań.

– Zapewnieniu ciągłości wykładni sprzyja ciągłość personalna. Każdy arbiter posiadający specjalistyczną wiedzę wynikającą z przeprowadzonych rozpraw odchodzący z Izby to dla nas duża strata – dodaje.

W tym roku z KIO odeszło dwóch z ok. 40 orzekających.

Inne postulaty

Z kolei dr Aleksandra Sołtysińska z Uniwersytetu Jagiellońskiego zwraca uwagę na dwie inne kwestie, zawarte w unijnej dyrektywie, które nie zostały właściwie implementowane w Polsce.

– Pierwsza to możliwość unieważnienia postępowania –wskazuje ekspertka. – Nie zawsze wiadomo, czy ma to stwierdzić sąd czy KIO, co utrudnia dochodzenie tego prawa.

Druga sprawa to kwestia odszkodowań.

–Prawo unijne umożliwia ubieganie się o pełne zadośćuczynienie, także za utratę samej szansy uzyskania zamówienia, gdy wykonawca nie jest w stanie wykazać, że rzeczywiście jego oferta była korzystniejsza – tłumaczy dr Sołtysińska. – W polskim orzecznictwie są różne koncepcje i należałoby to jakoś usystematyzować.

Tomasz Czajkowski zwraca uwagę że dla usprawnienia systemu należałoby wprowadzić instytucję podobną do istniejącego niegdyś protestu, jako pierwszy środek rozstrzygania sporu na linii zamawiający–wykonawca.

Z raportu wynika jednak, że taka instytucja istnieje tylko w siedmiu z 28 państw UE. Raport zostanie zaprezentowany w czwartek 28 września na konferencji, nad którą patronat medialny objęła "Rzeczpospolita"

dr Piotr Bogdanowicz, kancelaria Clifford Chance

TXT - Krotko - 8.25 - L: Przewidziany w dyrektywie odwoławczej postulat możliwie szybkiego postępowania odwoławczego nie powinien być rozumiany dosłownie. W wielu państwach członkowskich albo nie ma ustawowego terminu rozpoznawania odwołań, albo wynosi on 30 dni. Krajowa Izba Odwoławcza należy do najszybszych organów w Unii Europejskiej. Szybkość musi iść jednak w parze z jakością wydawanych orzeczeń.

Anna Szymańska, radca prawny, kancelaria Dentons

Coraz większa profesjonalizacja rynku zamówień publicznych oraz merytoryczny charakter spraw odwoławczych wymagają większej niż dotychczas dostępności wsparcia eksperckiego. Dowód z opinii biegłego w obecnym kształcie bardzo wydłuża postępowanie, dlatego warto się zastanowić nad możliwościami przyspieszenia tej ścieżki. W niektórych państwach funkcjonuje np. instytucja stałych ekspertów z różnych dziedzin, w tym ekonomicznych i technicznych.

dr Wojciech Hartung, kancelaria Domański Zakrzewski Palinka

Skład rozpatrujący sprawę powinien być co do zasady trzyoosobowy. Dzięki temu zyska pewność prawa, co pozytywnie wpłynie na konkurencję. Jej ograniczenie stanowi jedną z bolączek naszego systemu. Pewność obrotu jest ważna, szczególnie gdy nasze prawo ulega częstym zmianom. Ponadto duża część spraw wymaga wiedzy z różnych dziedzin, a to w praktyce przy wyznaczeniu zbyt krótkiego terminu na ich rozpatrzenie i jednym arbitrze oznacza brak czasu na pogłębioną analizę. Zwiększenie liczby arbitrów powinno się też przyczynić do oszczędności w wydatkowaniu środków publicznych.

Jan Stylińki, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa

Liczba odwołań w Polsce jest rekordowo duża, bowiem wielu wykonawców składa je, zakładając: „a nuż się uda". Należałoby więc zmniejszyć ilość punktów spornych, z których mogą wynikać skargi. Pomogłaby standaryzacja dokumentów wymaganych przy przetargach, którą zapowiadał Urząd Zamówień Publicznych. Z punktu widzenia biznesu największym problemem jest jednak brak przewidywalności orzeczeń KIO. Żeby poprawić ich jakość, należałoby zwiększyć liczbę spraw rozstrzyganych przez składy trójkowe oraz wprowadzić możliwość podejmowania uchwał przez pełen skład Izby, co do zasady wiążących w innych sprawach. Można też rozważyć rozwiązanie niemieckie, tzn. znaczne ograniczenie wglądu w oferty konkurencji, ale nie sądzę, byśmy jako społeczeństwo byli na to gotowi – za niski jest poziom zaufania do administracji.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL