Zamówienia publiczne

Zamówienia publiczne: samorządy bez przetargów, biznes bez etatów

Fotorzepa, Piotr Wittman
Ministerstwo Rozwoju zmienia projekt nowelizacji prawa zamówień publicznych na kilka dni przed wysłaniem go do Sejmu.

Na czwartkowym posiedzeniu zespołu ds. zamówień publicznych Rady Dialogu Społecznego zarówno związkowcy, jak i przedstawiciele pracodawców nie kryli zdziwienia. W najnowszym projekcie ustawy – Prawo zamówień publicznych (wersja z 7 marca) ministerstwo proponuje rozwiązania niezgodne z tym, co wcześniej uzgodniono z partnerami społecznymi.

Dlatego zdecydowali oni, by wystąpić do rządu o przywrócenie poprzedniej wersji zapisu zawierającego wymóg zatrudniania na etatach w firmach startujących w przetargach publicznych.

– Martwi nas zmiana w projekcie, bo możemy w ten sposób stracić szansę na poprawę warunków zatrudnienia tysięcy osób – mówi Sylwia Szczepańska z NSZZ „Solidarność". – Obawiamy się, że zmiana ta stanowi powrót do dotychczasowych rozwiązań, w których nie ma wymogu zatrudniania na etatach, jest jedynie możliwość postawienia takiego warunku przez zamawiającego – dodaje. I podkreśla, że obecnie urzędnicy, wbrew zaleceniom rządu, bardzo rzadko decydują się na taki krok.

Inhaus wraca

Z kolei przedstawicieli biznesu martwi to, że w projekcie pojawiły się oprotestowane przez Radę rozwiązania ułatwiające samorządom zlecanie usług poza systemem przetargowym.

– W najnowszej wersji projekt przewiduje, że samorządy czy administracja będą mogły zlecać swoim spółkom zadania z wolnej ręki – tłumaczy dr Łukasz Bernatowicz, radca prawny, ekspert BCC. – Dzięki temu ich zamówienia nie będą przechodziły przez przetargi, lecz będą zlecane poza kontrolą wybranym spółkom.

Konflikt interesów

Dla wielu firm, szczególnie tych z branży wywozu śmieci, taka zmiana oznacza widmo bankructwa, bo zostaną bez zamówień. Co ważne, przeciwne jej są też związki zawodowe, które obawiają się, że przy przetargach z wolnej ręki zamawiający nie będą musieli wymagać od takich spółek zatrudniania na etatach.

Z kolei samorządowcy zabiegają o zmiany, bo dzięki nim nie będą musieli organizować skomplikowanych procedur przetargowych, które mogłyby prowadzić do ciągłych zmian firmy wykonującej zlecenia na rzecz miasta czy gminy.

– Liczę na to, że w ostatecznej wersji projektu, który prawdopodobnie zostanie przyjęty przez Radę Ministrów już w najbliższy wtorek, 15 marca, tego przepisu nie będzie – mówi Marek Kowalski, ekspert Konfederacji Lewiatan, przewodniczący zespołu ds. zamówień publicznych w Radzie Dialogu Społecznego.– Umówiliśmy się bowiem z rządem, że – w odróżnieniu od poprzedniego – będzie respektował stanowisko partnerów społecznych.

etap legislacyjny: przed Radą Ministrów

Opinia

Mariusz ?Haładyj, wiceminister rozwoju

W najnowszej wersji projektu przepis dotyczący obowiązku zatrudniania na etacie został wyłącznie doprecyzowany, tak żeby nie budził wątpliwości interpretacyjnych. Co do wyjątku in-house, propozycja zawarta w projekcie ustawy to próba wyważenia tej instytucji z uwzględnieniem wszystkich uwag, które otrzymujemy w toku prac. Przedstawiając taką propozycję, minister rozwoju kierował się potrzebą zapewnienia równowagi między możliwością korzystania z przywileju in-house a dążeniem do zachowania równych warunków konkurencji między podmiotami otrzymującymi zlecenia bez przetargu i tymi uczestniczącymi w pełni w konkurencji rynkowej oraz przede wszystkim przejrzystości korzystania z tego rozwiązania. Dyskusja nad tym zagadnieniem trwa.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL