fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Informatyzacja w służbie zdrowia może przyspieszyć

123RF
Ministerstwo Cyfryzacji rozważa przejęcie nadzoru nad wdrażaniem Platformy P1 i Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia.

Ministerstwo Cyfryzacji jest zaniepokojone impasem w sprawie wdrożenia Elektronicznej Platformy Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych P1. Jak dowiedziała się „Rz", rozważa przejęcie nadzoru nad wdrażaniem systemu, stanowiącego niemal jedną czwartą planu informatyzacji państwa. Niewykluczone też, że przejmie nadzór nad realizującym P1 Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ), które dziś podlega resortowi zdrowia.

Wspólny audyt

Platforma P1 miała, poprzez projekt e-Zdrowie, zapewnić pacjentom dostęp do informacji medycznej, e-recept, e-skierowań i e-zwolnień, a placówkom służby zdrowia miejsce do gromadzenia dokumentacji medycznej. Jej pierwsze elementy miały być uruchamiane już w październiku 2015 r. Okazało się jednak, że w projekcie, który pochłonął 712 mln zł, w tym 600 mln zł ze środków unijnych, są opóźnienia, a czterech wykonawców nie jest w stanie dotrzymać terminów. W grudniu 2015 r. Ministerstwo Zdrowia wypowiedziało im umowy i zapowiedziało wyłonienie nowych wykonawców. Po blisko roku sprawa nie ruszyła nawet o krok, a we wrześniu zaczęły się audyty projektu P1, które, jak informuje Karol Manys, rzecznik resortu cyfryzacji, dokonywane są przez jego resort w ścisłej konsultacji z Ministerstwem Zdrowia.

Chętni na Platformę

Specjaliści z resortu cyfryzacji samodzielnie audytują prawną dokumentację przetargową na dokończenie budowy Platformy P1.

– Prace koncentrują się na uzgodnieniu sposobu implementacji wstępnych zaleceń audytora do dokumentacji przetargowej – tłumaczy w rozmowie z „Rz" Karol Manys i dodaje, że zakończenie audytu planowane jest na połowę grudnia. Wówczas mają zapaść decyzje, czy projekt zostanie dokończony w nowej koncepcji, co może jednak grozić sporem sądowym z dotychczasowymi wykonawcami.

Od kilku miesięcy nie milkną jednak pogłoski, że resort cyfryzacji zamierza całkowicie przejąć nadzór nad realizacją P1. W listopadzie w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej potwierdziła to sama minister cyfryzacji Anna Streżyńska. „Nie ukrywam, że chcielibyśmy, aby odpowiedzialność za realizację projektu P1 była przeniesiona do nas, a Ministerstwo Zdrowia rozważa tę propozycję" – mówiła minister.

– Ministerstwo Cyfryzacji rozważało różne warianty wzmocnienia nadzoru nad dokończeniem projektu P1 – przyznaje Karol Manys i zastrzega, że decyzja nie zapadła.

Większość ekspertów uważa, że przyspieszyłaby ona dokończenie projektu, który bardziej odpowiada kompetencjom resortu cyfryzacji. Kłopot w tym, że P1 stanowi od kilku lat jeden z głównych obszarów działalności CSIOZ.

– Gdyby projekt przejął resort Anny Streżyńskiej, istnienie Centrum mogłoby stracić rację bytu. W dodatku z pieniędzy przeznaczonych na P1 sfinansowano zakup siedziby CSIOZ w centrum Warszawy i kilka etatów pracowników – mówi ekspert rynku IT, który chce zachować anonimowość. Dlatego uważa, że sensowniejsze byłoby przejęcie projektu razem z CSIOZ. – Mogłoby funkcjonować równolegle z nadzorowanym przez resort cyfryzacji Centralnym Ośrodkiem Informatyki (COI).

– Rozważane są różne warianty. Na chwilę obecną nie zapadła również żadna decyzja o przejęciu CSIOZ – precyzuje Karol Manys.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.kowalska@rp.pl

Opinia

Marek Wójcik, były wiceminister administracji i cyfryzacji, ekspert rynku ochrony zdrowia

Przejęcie przez Ministerstwo Cyfryzacji nadzoru nad Platformą P1 należy rozważyć w szerszym kontekście konsolidacji największych systemów informatycznych państwa. Uważam, że systemy NFZ, ZUS, KRUS i PFRON powinny być budowane w taki sposób, by mogły nawzajem przekazywać sobie informacje, a urzędnicy, lekarze czy funkcjonariusze mogli jednocześnie korzystać z nich wszystkich, np. psychiatra powinien wiedzieć, że pacjent korzystał z pomocy psychologicznej w środowiskowym domu pomocy. Najważniejsze informacje z tych systemów o stanie zdrowia czy ubezpieczeniu powinny być natomiast zakodowane np. w dowodzie osobistym, co jest już standardem w wielu krajach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA