fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

NSA: obowiązek podania w parkometrach numeru rejestracyjnego auta nie narusza prawa

Fotorzepa, Radek Pasterski
Numer rejestracyjny to nie dana osobowa i miasto może żądać podawania tej informacji na biletach opłaty parkingowej za pojazd zaparkowany w strefie.

W piątek Naczelny Sąd Administracyjny wydał precedensowy wyrok dotyczący organizacji stref płatnego parkowania. Uznał, że obowiązek podania w parkometrach z klawiaturą numeru rejestracyjnego auta parkującego w strefie nie narusza prawa.

Rażące zaniedbania

Sprawa dotyczyła zasad organizacji płatnego parkowania w stolicy. W kwietnia 2016 r. jeden z mieszkańców złożył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę na obowiązującą od lat uchwałę Rady Warszawy z czerwca 2008 r. dotyczącą ustalenia strefy płatnego parkowania, wysokości stawek opłat, w tym opłaty dodatkowej, oraz określenia sposobu ich pobierania.

W zaskarżonej uchwale zakwestionował dwa paragrafy normujące pobieranie oraz wnoszenie opłaty w strefie płatnego parkowania. Konkretnie chodziło o to, że zakup biletu w parkomacie wyposażonym w klawiaturę wiąże się z obowiązkiem podania numeru rejestracyjnego parkującego pojazdu.

Mężczyzna zarzucił, że takie rozwiązanie przede wszystkim narusza przepisy ustawy o ochronie danych osobowych, a także ustawy o drogach publicznych. Te regulacje nie dają bowiem podstaw do żądania ujawniania takich danych w postaci numeru rejestracyjnego parkującego pojazdu ani uprawnienia czy obowiązku ich przetwarzania. Skarżący przekonywał, że przyjęte w stolicy rozwiązanie dotyczące parkometrów łamie również konstytucyjne prawo do prywatności.

Rada stolicy nie zgodziła się z tymi zarzutami. Przypomniała, jaka była przyczyna wprowadzenia obowiązku wpisywania numeru rejestracyjnego samochodu parkującego w strefie płatnego parkowania. Chodziło o to, że przed wprowadzeniem tej zasady bardzo często zdarzało się parkowanie na ten sam bilet różnych aut. Po przyłapaniu na braku dowodu opłaty za szybą kierowcy mogli się bronić w postępowaniu reklamacyjnym, przedstawiając cudzy bilet. Można było np. powiedzieć, że bilet był wykupiony, tylko przez podmuch wiatru przy zamykaniu drzwi samochodu spadł w niewidoczne miejsce.

W ocenie ratusza fakt zapisania na bilecie kontrolnym numeru rejestracyjnego pojazdu i wyłożenie biletu za przednią szybą nie narusza prawa do ochrony danych osobowych. Zwłaszcza że dane te zostały wcześniej upublicznione przez samego skarżącego, bo przecież umocował je na pojeździe.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał jednak, że w zaskarżonym zakresie uchwała została wydana z naruszeniem prawa. Bo choć jego zdaniem co do zasady wprowadzenie obowiązku wykazania uiszczenia opłaty za parkowanie samo w sobie jest dopuszczalne, to już nakładanie w uchwale obowiązku podania numeru rejestracyjnego jest nieproprocjonalne i narusza konstytucyjne wolności.

Rada Warszawy nie dała za wygraną i spór trafił na wokandę NSA. Podczas rozprawy jej pełnomocnik radca prawny Arwid Mednis podkreślał, że choć spór dotyczy okresu sprzed RODO, to jego rozstrzygnięcie jest bardzo ważne i aktualne również w świetle teraz obowiązujących przepisów.

Zainteresowanych nim jest wiele samorządów, m.in. z aglomeracji śląskiej, które wprowadziły podobne do warszawskich rozwiązania.

– Numer rejestracyjny jest ważnym elementem uszczelniania systemu poboru opłat za parkowanie. Analizy pokazują, że ten mechanizm przełożył się na ok. 30-proc. wzrost ściągalności opłat za parkowanie – podkreślał mec. Mednis.

Pełnomocnik miasta nie miał żadnych wątpliwości, że numer rejestracyjny pojazdu nie jest daną osobową. Identyfikuje bowiem pojazd, a nie osobę.

Przeciwnego zadania był adwokat Tomasz Krawczyk, który przed NSA reprezentował skarżącego. Tłumaczył, że zgodnie ze sporną uchwałą wstukanie numeru rejestracyjnego w parkometr z klawiaturą jest konieczne, czyli pozostaje on w pamięci urządzenia. Ponadto miasto zgłosiło takie dane jako zbiór. W ocenie mecenasa Krawczyka numer rejestracyjny jest przypisany do pojazdu, a pojazd do konkretnego właściciela, i to wystarcza, by uznać go za daną osobową.

Tablica jest jawna

Ostatecznie szala zwycięstwa przechyliła się na stronę samorządowców. NSA uchylił zaskarżony wyrok i oddalił skargę mężczyzny. Jak tłumaczyła sędzia sprawozdawca Ewa Kręcichwost-Durchowska, numer rejestracyjny jest związany przede wszystkim z samochodem. A samo to, że rejestracja jest umieszczana na tablicy auta, powoduje, że jej numer jest znany iluś osobom, zwłaszcza gdy auto jest parkowane w jednym miejscu, np. pod domem.

Ponadto, jak tłumaczył sąd, w parkomacie wpisuje go kierowca, który nie musi być właścicielem auta. To może być przecież użyczone, w leasingu czy na kredyt. NSA uznał więc, że numer rejestracyjny nie jest daną osobową.

Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: I OSK 2063/17.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA