fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Większe zużycie wody podwyższy cenę za odbiór śmieci

Adobe Stock
Mieszkańcy stolicy będą płacić tyle, ile zużyli wody. Taki system działa już w Szczecinie czy Ustce.

Warszawa chce powiązać wysokość opłat za wywóz odpadów ze zużyciem wody. Tak wskazania wodomierzy wykorzystuje się już w Szczecinie, Tarnowie, Darłowie czy Ustce, a wkrótce też w podwarszawskich Markach.

Znaczy to, że im więcej zużywa się wody, tym rachunek za śmieci jest wyższy. Budzi to ogromne emocje mieszkańców. Uważają, że metoda jest krzywdząca.

Samotni mają lepiej

Od niedawna mieszkańcy stolicy płacą co miesiąc ryczałt za wywóz śmieci. Za mieszkanie jest to 65 zł, a za dom jednorodzinny – 94 zł. Stołeczny ratusz zaproponował, by mieszkańcy płacili za wywóz śmieci 12,73 zł od metra sześciennego zużytej wody. W przypadku braku wodomierza, niepodłączenia do sieci wodociągowej lub braku danych za sześć kolejnych miesięcy opłata będzie naliczana jako 4 m sześc. zużytej wody na osobę.

Ile tak naprawdę zapłacą warszawiacy? Według GUS średnie zużycie wody na jednego warszawiaka wynosi 47,5 m sześć. w skali roku, czyli miesięcznie 3,95 m sześć. Oznacza to, że samotny za odpady zapłaci 50 zł, dwuosobowa rodzina 100 zł, a trzyosobowa 150 zł. Duże rodziny zapłacą więc więcej.

– Kiedy wprowadziliśmy opłatę ryczałtową, otrzymaliśmy mnóstwo głosów od mieszkańców i spółdzielni mieszkaniowych, że to system niesprawiedliwy. I wiele sygnałów o konieczności jak najszybszej zmiany na metodę uzależnioną od zużycia wody. Zapowiedzieliśmy w grudniu, że zrobimy to w pierwszej połowie roku – przypomina Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy.

Nowe zasady w stolicy mają wejść w życie w lipcu Uchwała w tej sprawie miała być przegłosowana 14 maja, ale dzień wcześniej zdjęto ją z porządku obrad rady miasta. Część radnych chce, by wyłączyć z systemu komunalnego odbiór odpadów z nieruchomości niezamieszkanych – głównie chodzi o biurowce i galerie handlowe.

Nie tylko w stolicy są plany powiązania opłat za odpady ze zużyciem wody.

– W marcu radni mieli przyjąć uchwałę w tej sprawie. Plany pokrzyżowała pandemia. Teraz zastanawiamy się, jak zorganizować bezpieczne zbieranie nowych deklaracji w sprawie wywozu odpadów – mówi Jacek Orych, burmistrz Marek.

Według niego metoda uzależniająca opłatę za śmieci od zużytej wody ma zaletę: niełatwo ją oszukać. Dziś w Markach płaci się za wywóz śmieci 32 zł od osoby, sami mieszkańcy podają w deklaracji, ile osób mieszka w lokalu. Nikt nie jest w stanie zweryfikować, czy w mieszkaniu żyje pięcio- czy dwuosobowa rodzina. Dochodzi do nadużyć. Szacuje się, że w tym mieście ok. 8–9 tys. osób nie płaci za odpady. Według Jacka Orycha zmiana metody spowoduje, że mieszkańcy będą płacić średnio mniej o 40 zł.

Najdłużej opłaty za śmieci powiązane z wysokością zużycia wody ustala Szczecin. Robi to od 2013 r.

– Stosujemy ją w budynkach wielorodzinnych. W domach jednorodzinnych obowiązuje opłata zryczałtowana. A osoby samotne mieszkające w domu jednorodzinnym mogą przejść na opłatę powiązaną z zużyciem wody, jeżeli miesięcznie nie przekracza ono 4 m sześc. – tłumaczy Paulina Łątka z Urzędu Miasta w Szczecinie.

Miesięczna opłata za odpady dla mieszkania to 7,5 zł za m sześc. wody, a w domów jednorodzinnych – 94 zł miesięcznie.

Sprawiedliwość? Nie istnieje

Obecnie przepisy przewidują cztery metody ustalania opłat za wodę: ryczałtową, od osoby, od zużycia wody lub metrów powierzchni użytkowej.

– Nie ma sprawiedliwej metody. Każda budzi kontrowersje. Czy obecny system obowiązujący w Warszawie jest sprawiedliwy? Od mieszkania płaci się jedną zryczałtowaną stawkę. Tyle samo płaci osoba samotna i rodzina ośmioosobowa. W Gdańsku mieszkańcy płacą od metrażu, ta metoda też budzi emocje – twierdzi Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Krystian Ziemski & Partners. – Na pewno uzależnienie opłat od zużycia wody spowoduje, że za odpady będą płacić także ci, którzy dziś tego nie robią, a więc tysiące przyjezdnych, studentów, pracowników tymczasowych czy obcokrajowców – dodaje Maciej Kiełbus.

Sami zarządcy nieruchomości co do zmiany mają mieszane uczucia.

– Nie bardzo wiem, jak zastosować tę metodę. Za śmieci płaci się co miesiąc. Wskazania wodomierzy odczytujemy co pół roku, a teraz w związku z pandemią będzie tylko jeden roczny odczyt. Czy za śmieci będzie się płacić zaliczkowo, a potem rozliczać? A jeżeli odczyt ma być co miesiąc, to kto za niego zapłaci? Przecież to kosztuje – zastanawia się Dariusz Śmierzyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Ruda w Warszawie.

– Na moim osiedlu mieszka wielu emerytów, którzy na wiele miesięcy wyjeżdżają na działkę. Czy za ten okres nie będą płacić za śmieci? – rozważa prezes Śmierzyński.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA