fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Gminy odzyskają miliony za szpitale

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Samorządy, które pokryły straty netto szpitali od 2017 r., mają roszczenie do NFZ o zwrot tych środków.

Dziesiątków milionów złotych mogą zażądać od Skarbu Państwa (SP) samorządy tytułem zwrotu środków, które w ciągu ostatnich pięciu lat poniosły na pokrycie długów podległych sobie szpitali. 29 maja, za sprawą wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 20 listopada 2019 r. (sygn. akt K4/17), traci moc art. 59 ust. 2 ustawy o działalności leczniczej, który zobowiązuje samorząd do pokrycia straty finansowej netto szpitala za zakończony rok obrotowy.

Zwrot od państwa

TK uznał, że źródłem zadłużenia się placówek samorządowych jest wadliwość finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia, bo za świadczenia płaci on mniej, niż wynoszą rzeczywiste koszty. I że powszechne zadłużenie zakładów opieki zdrowotnej prowadzących szpitale stanowi koronny dowód na to, że środki przekazywane szpitalom przez NFZ są nieadekwatne do rzeczywistych nakładów.

Czytaj też: Samorządowcy o długach szpitali i wyroku TK: konieczne zmiany systemowe

– TK stwierdził, że przenoszenie ciężaru finansowania świadczeń opieki zdrowotnej z NFZ na samorząd terytorialny jest niedopuszczalne konstytucyjnie. Od dnia wydania wyroku jednostki, które pokryły stratę netto szpitala od 2017 r., mają roszczenie do NFZ o zwrot tych środków. Dziś jednostki samorządu terytorialnego nie mogą pokrywać straty w zakresie wskazanym w wyroku, więc będzie się ona kumulować w samodzielnych publicznych zakładach opieki zdrowotnej (SPZOZ) – tłumaczy dr Tomasz Zalasiński, radca prawny z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, który na zlecenie Sejmu przygotowywał analizę wyroku, a przed TK reprezentował województwo mazowieckie.

Rząd miał półtora roku na naprawę wadliwych przepisów, ale tego nie zrobił. Samorządy szykują więc pozwy o miliony złotych, jakie w ostatnich latach wydały na pokrycie długów placówek, dla których stanowią organ tworzący.

Według Związku Powiatów Polskich same powiaty przez ostatnie trzy lata dołożyły do szpitali blisko 100 mln zł.

Zdaniem ekspertów Związku Miast Polskich (ZMP) przygotowanie pozwu przeciwko SP będzie bardzo pracochłonne, gdyż samorządowcy będą musieli wykazać, że NFZ rzeczywiście zapłacił im za mało.

– Naszym zadaniem będzie wykazać, że strata nie wynika z błędów zarządzania, ale z czynników niezależnych od zarządzających szpitalami, jak wprowadzanie nowych przepisów, które podnosiły standardy zatrudnienia czy zmuszały do doposażenia oddziałów w drogi sprzęt – tłumaczy Marek Wójcik z ZMP. I wylicza rozporządzenie zwiększające liczbę pielęgniarek na poszczególnych oddziałach czy podwyżki dla personelu medycznego zatrudnionego w publicznych placówkach ochrony zdrowia.

Zdaniem Krzysztofa Strzałkowskiego, przewodniczącego Komisji Zdrowia Sejmiku Województwa Mazowieckiego, vacatio legis wyroku TK się kończy i niedochodzenie należności od SP mogłoby być traktowane jako narażenie samorządu na straty.

– Z kolei jego przedstawicieli mogłoby narażać na zarzut niegospodarności i odpowiedzialność karną – mówi Strzałkowski. Jego zdaniem SP może spodziewać się zalewu pozwów. Dodaje, że zamiast wykonać wyrok, poprawiając wadliwe przepisy, resort zdrowia przygotowuje ustawę restrukturyzacyjną, która ma doprowadzić do centralizacji szpitali.

Wciąż do wykonania

Dziwią się także prawnicy.

– Ustawodawca mógł ten wyrok wykonać, ale tego nie uczynił, choć uważam, że potrzeba jego wykonania jest pilna. TK wskazał wyraźnie, co jest przyczyną niekonstytucyjności. Prawidłowe wykonanie wyroku to skonstruowanie wyceny świadczeń zdrowotnych tak, by realnie odpowiadała ona ich wartości. Konieczne jest też stworzenie mechanizmu przeglądowego – uważa dr Tomasz Zalasiński z DZP.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Marek Wójcik, członek Rady Małopolskiego NFZ, były wiceminister administracji i cyfryzacji

Oczekiwanie zapłaty od świadczeniobiorcy, w tym przypadku pracodawcy organizującego możliwość szczepień dla swoich pracowników, jest nieuzasadnioną próbą wyłudzenia pieniędzy za świadczenie. I to świadczenie, którego wycena jest bardzo korzystna – za kwalifikację do szczepienia i samo szczepienie jednej osoby podmiot leczniczy dostaje bowiem 61 zł. Domaganie się od pracodawcy dodatkowych 10 zł z tytułu wykonywania szczepień, np. w weekend, można potraktować jako próbę współpłacenia, które jest nielegalne – polskie prawo nie dopuszcza możliwości dopłaty do świadczenia gwarantowanego. Moim zdaniem NFZ mógłby zakwestionować przekazywanie środków podmiotowi, który żądałby za szczepienie dodatkowych pieniędzy, traktując to jako złamanie umowy z Funduszem. Gdyby NFZ przeprowadził kontrolę i coś takiego by się wydało, podmiotowi leczniczemu mogłaby grozić kara.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA