fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

JSW pracuje nad nową nazwą, by nie kojarzyć się z węglem

Fotorzepa, Dawid Lach
W kilka miesięcy przygotujemy projekt rebrandingu – mówi Włodzimierz Hereźniak, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

JSW dostanie od PFR w ramach tarczy antykryzysowej w sumie niemal 1,2 mld zł pożyczki, choć prosiła o 1,75 mld zł. Czy to ustabilizuje sytuację finansową spółki?

Sytuacja JSW cały czas była stabilna. My potrzebujemy tych środków przede wszystkim po to, by kontynuować inwestycje, bo to dla nas kluczowa sprawa. Utrzymanie frontów wydobywczych gwarantuje nam odpowiedni poziom wydobycia w kolejnych latach. Sytuacja na rynku jest tak nieprzewidywalna, że nie można niczego wykluczyć. Pandemia koronawirusa, która zmusiła nas do ograniczenia produkcji w maju i czerwcu, nauczyła nas pokory. Szczęśliwie teraz zakażeń wśród pracowników jest zdecydowanie mniej niż wiosną, ale nie wiemy co dalej. Być może czeka nas jeszcze trzecia fala pandemii.

Jak duże inwestycje planujecie w przyszłym roku?

Naszym celem jest utrzymanie poziomu inwestycji z poprzednich lat, mogą więc sięgnąć ok. 1,8 mld zł w całej grupie. Tu wymienić można budowę bloku energetycznego opalanego gazem koksowniczym w Koksowni Radlin i uruchomienie kopalni Jastrzębie-Bzie. Ten drugi projekt realizujemy nawet szybciej od pierwotnych założeń. Przewidujemy, że za rok o tej porze będziemy mieć już pierwszy węgiel koksujący z nowej kopalni. Najpierw jednak musimy zainwestować w nią ok. 700 mln zł. Zapotrzebowanie na węgiel koksowy wciąż jest duże i nie przewiduję, byśmy mieli kłopot ze zbytem w przyszłości. Tym bardziej że wkrótce skończy się wydobycie w czeskich kopalniach i zostaniemy praktycznie jedynym dużym lokalnym dostawcą tego surowca w Unii. Surowca, który ma strategiczne znaczenie dla przemysłu stalowego i dla unijnej gospodarki. Obecnie problemem jest tylko jego niska cena.

Światowe koncerny stalowe mówią jednak o konieczności redukcji emisji CO2 i o produkcji stali bez węgla.

Wszystko można zrobić, tylko pytanie, za ile? Nasi pracownicy oglądali takie technologie w Szwecji i na razie koszty produkcji stali bez węgla są za wysokie, by stało się to powszechne. Wyeliminowanie węgla koksowego to perspektywa nie kilku lat, ale dziesięcioleci. Jeśli chcemy utrzymać w Europie przemysł stalowy, to będziemy potrzebowali węgla i koksu. Dlatego jestem spokojny o popyt na nasze produkty. Przecież stal jest potrzebna nie tylko w przemyśle zbrojeniowym czy motoryzacyjnym, ale także do transformacji energetycznej, bez niej nie powstaną auta elektryczne ani farmy wiatrowe.

Czy takie spojrzenie mają też banki, które odcinają się od firm węglowych?

Z tym bywa różnie. Często musimy tłumaczyć, że owszem produkujemy węgiel, ale głównie dla hutnictwa, a nie energetyki. Z tego powodu myślimy o zmianie nazwy spółki, by instytucje finansowe nie identyfikowały nas z węglem. Boli mnie to jako górnika z wykształcenia, ale wymaga tego sytuacja rynkowa.

Z nazwy spółki zniknie węgiel?

Taki jest plan. Myślę, że w ciągu kilku miesięcy przygotujemy projekt rebrandingu firmy, który będzie jednym z elementów zmiany wizerunku spółki. Nie chcemy zmieniać nazwy wyłącznie z powodów wizerunkowych. Jastrzębska Spółka Węglowa od kilku lat realizuje strategię dzięki której stajemy się przede wszystkim producentem surowca dla hutnictwa i w coraz większym stopniu dostawcą surowców chemicznych, które powstają przy okazji przetwarzania węgla na koks. W ślad za zmianą nazwy pójdzie jeszcze większa zmiana oferty produktowej. Polska staje się ważnym krajem na mapie UE w produkcji baterii do aut elektrycznych, a tam potrzebny jest grafit, który jest też przecież formą węgla. W przyszłości będziemy dążyć do rezygnacji z produkcji paliwa dla energetyki. Już teraz z roku na rok zmniejszamy jego udział w miksie produktów, a docelowo będzie znikał z naszej oferty. Potrzebujemy na to około dziesięciu lat.

Przemysł stalowy w UE mocno ucierpiał na pandemii. Kiedy może się odbudować?

To wciąż duża niewiadoma. Problemem jest nie tylko pandemia, ale też wojna handlowa między Chinami i Australią, czyli dwoma potężnymi graczami na rynku węgla koksowego, która ma wpływ na ceny tego surowca na całym świecie. Produkcja stali w Europie wyraźnie się zmniejszyła i wciąż nie została w pełni odbudowana. JSW świetnie sobie jednak z tym poradziła, bo dużą część dostaw koksu przekierowała na dalekie rynki, jak Chiny, Malezja czy Wietnam. Nie mamy żadnych problemów ze zbytem koksu, ograniczeniem jest tylko przepustowość polskich portów. Nie martwię się też o zamówienia na węgiel koksowy. Po zapowiedzi zamknięcia czeskich kopalń, klienci sami do nas pukają, szukając nowych dostawców.

Mówił pan, że problemem jest niska cena węgla koksowego. Jakie są prognozy na 2021 r.?

Największy wpływ na ceny ma sytuacja na odległych rynkach: chińskim, amerykańskim, kolumbijskim. Chiny wybrały Australię jako punkt uderzenia w zachodni świat, blokują więc napływ australijskiego węgla na swój rynek. A światowe ceny węgla są pochodną cen transakcji w tamtejszych portach. My na tej wojnie handlowej z jednej strony korzystamy, bo wozimy do Chin nasz koks, ale z drugiej borykamy się z niskimi cenami. Tak więc przyszłość jest wielką niewiadomą. Bywało już tak, że w ciągu dwóch tygodni cena węgla rosła nawet o 100 proc. Na to nie mamy najmniejszego wpływu. Obecnie ceny szorują po dnie, a utrzymywanie się takiej sytuacji dłużej spowoduje, że kopalnie na świecie będą zamykane. Spodziewam się, że jeszcze w II kwartale 2021 r. to będzie walka o przetrwanie, a potem może być różnie.

Należąca do grupy spółka JSW Innowacje zasłynęła głównie ze skandali z jej prezesem w roli głównej, ale czy wdrożyła jakieś innowacje w górnictwie?

Spółka pracuje nad wieloma projektami, zatrudnia 120 osób. Sprawy związane z posądzaniem o molestowanie i mobbing albo o niegospodarność wyjaśnia prokuratura. Przeprowadziliśmy kontrole i audyty. One pokazały nieprawidłowości w tej spółce. Został wyłoniony nowy zarząd JSW Innowacje, ma naprawić błędy. Jego głównym zadaniem będzie wskazanie około dziesięciu innowacyjnych projektów, które mają duże szanse na realizację i są istotne dla naszego profilu działalności. To będzie podstawą decyzji inwestycyjnych. Program rozwoju konkretnych projektów powstanie w najbliższych tygodniach.

Spółka miała angażować się w produkcję nanorurek węglowych, zbudować instalację do wytwarzania wodoru z gazu koksowniczego. Ile zostało z tych projektów?

Nanorurki, włókna węglowe, produkty węglopochodne – to wszystko się dzieje, te projekty się toczą i będą miały swój finał w najbliższych miesiącach. Chcemy zawęzić działania spółki do kilkudziesięciu projektów, które są ważne dla grupy i polskiej gospodarki. Myślę tu np. o wodorze czy o obudowywaniu chodników w kopalniach nową metodą tzw. kotwiową, dotąd niestosowaną w polskim górnictwie, która może nam pomóc istotnie zmniejszyć koszty wydobycia węgla.

JSW miała zagospodarować teren po zamkniętej w 2017 r. kopalni Krupiński. Znalazło się tam aż dziewięć inicjatyw, w tym np. budowa fabryki wagonów i lokomotyw o napędzie wodorowym, fabryki ogniw paliwowych, centrum innowacji, osiedla, podziemnej elektrowni szczytowo-pompowej. Co się udało zrobić?

Duża część tego obszaru już jest zagospodarowana. W pierwszej kolejności wybudowaliśmy za około 100 mln zł halę do produkcji maszyn górniczych. Dzięki temu już w przyszłym roku nasza spółka JZR będzie mogła wyprodukować swój pierwszy kombajn górniczy. Budujemy więc silne zaplecze techniczne dla naszych kopalń. Realizacja wszystkich projektów to ogromne koszty i my dziś analizujemy, które inwestycje są nam potrzebne teraz, a które mogą poczekać. Obecnie, z uwagi na trudniejszą sytuację finansową, jest spowolnienie realizacji tego planu, ale będziemy go realizować w miarę dostępności środków.

Ale w ten sposób zamiast transformacji mamy likwidację. Tak jak koksowni Dębieńsko, którą JSW zamknęła w 2018 r. Zakład stoi pusty, choć spółka miała tam uruchomić produkcję adsorbentów węglowych.

Musieliśmy niestety ściąć wszystkie te inwestycje, które mogły poczekać. Mamy kontakt z samorządem miejscowości Czerwionka-Leszczyny, gdzie jest zakład, i wiemy, że sytuacja związana np. z bezrobociem nie jest tam przybijająca. Będziemy realizować nasze plany zależnie od możliwości finansowych. To obszar, za który jako grupa bierzemy odpowiedzialność. Na innych terenach pogórniczych chcemy budować instalacje fotowoltaiczne. Mamy mnóstwo gruntów. Jeśli tylko nowy blok w elektrociepłowni Radlin ruszy, to na koniec 2021 r. JSW będzie bliska samowystarczalności energetycznej.

CV

Włodzimierz Hereźniak stoi na czele Jastrzębskiej Spółki Węglowej od sierpnia 2019 r. W przeszłości zajmował już to stanowisko – w latach 2006–2007. Do lipca 2019 r. pełnił funkcję wiceprezesa Tauronu Ciepło. Zarządzał też takimi firmami, jak Węglozbyt, Polski Koks, Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Jastrzębiu-Zdroju. Swoją karierę zawodową rozpoczął w 1977 r. w Instytucie Metali Nieżelaznych w Gliwicach, a następnie pracował w kopalni węgla Knurów. Jest absolwentem Wydziału Górnictwa Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA