fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Burda inwestuje w polską e-drogerię i ma dalsze plany

Martin Weiss
Martin Weiss
materiały prasowe
Chcemy jeszcze mocniej w tym regionie urosnąć i wybraliśmy Polskę na nasz e-commerce hub. Teraz przejmujemy sklep Cocolita, czyli popularną drogerię internetową – mówi Martin Weiss, członek zarządu Hubert Burda Media.

Na czym polegają zapowiedziane właśnie inwestycje grupy Burda w e-commerce'owy hub w Rzeszowie?

Jesteśmy koncernem wydawniczym, od dziesięciu lat jednak Burda, czyli klasyczne wydawnictwo niemieckie, przechodzi transformację w firmę zajmującą się mediami i technologią, wykorzystywaniem tradycyjnych treści na nowych polach internetowych. Mamy za sobą już długą drogę, ale udało nam się zbudować cały system najróżniejszych rodzajów aktywności, z jakich korzystamy.

Nie jesteśmy więc już po prostu firmą medialną, e-commerce obecnie odpowiada za mniej więcej jedną trzecią naszych przychodów. Wciąż oczywiście wydajemy magazyny czy książki, ale także organizujemy wydarzenia, również cyfrowe. Zajmujemy się też choćby usługami turystycznymi, sieciami społecznościowymi, jak niemieckojęzyczna wersja LinkedIn czyli Xing, który jest nawet notowany na giełdzie. Wszystko to wiąże się z działalnością wydawniczą i tworzeniem różnych treści, a przyjęcie tak szerokiego modelu biznesowego pozwoliło nam w ostatnich latach rosnąć. Także na poziomie zysków, a mówię o rynkach takich jak niemiecki, brytyjski czy tych w Europie Środkowej. Teraz chcemy jeszcze mocniej w tym regionie urosnąć i wybraliśmy Polskę na nasz e-commerce hub.

Przejmujemy sklep Cocolita, czyli popularną drogerię internetową. Pozwoli nam to realizować strategię rozpoczętą przed laty w innych krajach, co zmieniło nas w koncern łączący treści i technologie w jedno. Rzeszów nas zachwycił, powstała tam szybko rosnąca i zyskowna firma, a naszą inwestycję traktujemy jako pierwszy krok w rozwijaniu potencjału polskiego rynku. Chcemy rozwijać się tu w różnych kierunkach, jeśli chodzi o ofertę, oraz oczywiście wciąż budować firmę jako wydawcę treści kierowanych głównie do kobiet na wielu płaszczyznach.

W Rzeszowie powstanie coś w rodzaju centrum badań i rozwoju czy innego rodzaju projekt?

W tej chwili działa tam sklep internetowy z własnym systemem logistycznym, wszystko, co może potrzebować firma zajmująca się e-handlem. Równocześnie jest w nim departament zajmujący się analizą danych sprzedażowych, jak i ogólnie big data. Przejmujemy teraz pakiet większościowy udziałów. To jednak nie koniec, zainwestujemy w ten projekt, by powstał tam nasz e-commerce hub na Europę Środkową. Chcemy wykorzystać te podstawy, by wyjść na zupełnie nowe rynki, rozpocząć eksport do innych państw regionu, a może także do Niemiec. Chcemy przyjrzeć się też nowym kategoriom. Cocolita zajmuje się szeroko rozumianą kategorią beauty, ale możemy ją rozbudować o inne.

Jakie?

W Polsce jesteśmy obecni na rynku z mocnymi markami, jak National Geographic czy magazyny kulinarne, co powoduje, że te kierunki są dla nas atrakcyjne. Jesteśmy też mocni w magazynach modowych, więc również ten sektor jest dla nas obiecujący.

Polski rynek w trakcie pandemii mocno się zmienił. Jak Burda ocenia kierunek, w jakim sektor może dalej zmierzać? Dla firmy nie było to nic nowego, więc prawdopodobnie boom w e-handlu odczuła bardzo pozytywnie?

Covid zmienił nie tylko ostatnie 12 miesięcy, ale także naszą rzeczywistość na przyszłość. Zachowania konsumenckie i przejście na model cyfrowych zakupów odbyło się znacznie szybciej, niż można się było spodziewać nawet w ciągu pięciu lat. Ludzie spędzają online znacznie więcej czasu niż kiedyś, korzystają z różnych narzędzi, np. do organizowania spotkań online, jak również kupują. To przekonanie wielu osób do korzystania z takich form kontaktu nie zniknie, zostanie z nami. Dla firm takich jak my oznacza to podwojenie tempa inwestycji w kanały cyfrowe, choć już i tak byliśmy na dobrej pozycji. Od lat inwestowaliśmy w rozwiązania internetowe, ostatni rok oznaczał dla nas więc wzrost biznesu, także jeśli mówimy o danych porównywalnych w ujęciu like-for-like.

Droga od wydawcy papierowych magazynów do przejścia w treści cyfrowe oczywiście powoduje też negatywne skutki, ale mieliśmy również wysoki wzrost w kanale internetowym. W sumie w marcu i kwietniu tak jak wszyscy byliśmy zszokowani i zastanawialiśmy się, co może być dalej, ale szybko zauważyliśmy, że jest to także wielka szansa dla firm z rozbudowaną ofertą, które angażują swoich klientów za pośrednictwem kanałów cyfrowych.

Co będzie po zakończeniu pandemii? Jak wiele z tych nowych zachowań konsumentów zostanie na zawsze?

Wierzymy, że wiele z nich zostanie i nasze życie naprawdę się zmieniło. Pod wieloma względami, oczywiście wiele rzeczy także straciliśmy, choćby osobisty kontakt, a ludzie są zwierzętami społecznymi. To chcemy na pewno odzyskać, podobnie jak wrócić do miejsc pracy, by z innymi ludźmi móc rozmawiać. Ale wiele rzeczy zostanie stąd wierzymy iż nasze inwestycje w cyfrowe produkty i infrastrukturę były właściwą drogą.

W jakim kierunku rynek może się nadal rozwijać? W Azji widać ogromną popularność np. transmisji streamingowych, podczas których można kupować produkty. Także w tym celu korzysta się z mediów społecznościowych – choć online, to z namiastką bezpośredniego kontaktu ze sprzedawcą. W Europie ten trend zaistnieje mocniej?

Czeka nas zmiana, ludzie zmieniają zachowania konsumenckie, ale wiele wiąże się z grupą wiekową. Cocolita kieruje ofertę do młodych kobiet i one robią zakupy po prostu inaczej niż starsze generacje. Inaczej wyszukują produkty, ale nawiązują także relacje z markami. Ten sklep korzysta z narzędzi oferowanych przez Instagram, Facebook Live – trend nazywany social selling już tu jest.

To także jeden z powodów, dla których zwróciliśmy uwagę na tę firmę i zdecydowaliśmy się ją kupić. Rozmowy prowadziliśmy przez ostatnie pół roku, co w epoce pandemii nie było łatwe choćby z powodu odległości. Byliśmy pod wrażeniem tego, co robią, jak są zaawansowani, nawet w zestawieniu z firmami niemieckimi. Są cały czas na TikToku, sprzedają na żywo przez Facebooka – to fantastyczne móc znaleźć taką firmę z młodym i kreatywnym działem marketingu w południowo-wschodniej Polsce, w Rzeszowie. To doskonałe miejsce, ma dwa uniwersytety, wiele młodych, utalentowanych i kreatywnych osób.

Czy jako wydawca książek także widzicie zmiany w zachowaniach konsumentów? Czy w erze przesytu komputerami i transmisjami konsumenci nie czytają chętniej na papierze?

Jest to prawda, choć oczywiście widzimy, że wielu konsumentów korzysta dzisiaj z wielu form dostępu do książek, czyta je zarówno w wersji papierowej, jak i elektronicznej. Coraz mniej osób jednoznacznie wiąże się tylko z jednym ich rodzajem, mamy ogromny wybór różnych sposobów korzystania z treści. Kiedyś filmy oglądaliśmy w kinie, mecze w telewizji, a telefonami wysyłaliśmy wiadomości tekstowe. Dzisiaj smartfon służy do wszystkiego, młodzi ludzie oglądają na nim filmy, transmisje, czytają książki i wysyłają wiadomości. Jesteśmy hybrydowymi konsumentami, chcemy korzystać z treści, kiedy chcemy, jak chcemy i na czym chcemy. Dla nas jako firmy najważniejsze jest teraz właśnie dać konsumentowi wybór sposobu, w jaki chce z naszej oferty skorzystać. Tak jak on chce, nie możemy narzucić tego, co nam pasuje.

Nasz biznes książkowy w Polsce jest stabilny, ale jeśli chcemy w Polsce rosnąć, nadal musimy przyglądać się potrzebom nowych generacji.

Wasze wydawnictwo książkowe w Polsce zmieniło niedawno nazwę. Oznacza to przekształcanie firmy w holding niezależnych spółek?

Rebranding części naszego biznesu w Polsce, zajmującej się książkami, był decyzją lokalną. Chodziło o zwiększenie naszej obecności w szerszych segmentach odbiorców, z którymi pracujemy.

Burda nie jest firmą z określoną z góry na dół strukturą. Na poszczególnych rynkach działamy w sposób zdecentralizowany. Jesteśmy po prostu platformą dla przedsiębiorców, a ludzie nadal prowadzą swoje biznesy na naszej podstawie. Cocolita także na nią wchodzi, a jej założyciel jako prezes zostaje w firmie, by dalej ją rozwijać, choć to my mamy pakiet większościowy. Ten model rozwijany jest także w innych krajach, czyli niezależne kierownictwo w niezależnych przedsiębiorstwach pod naszym parasolem, który można nazwać holdingiem. Gdy trafia się na spotkanie kierownictwa Burdy ze 100 najważniejszymi osobami, to znajdzie się tam 50 osób z tytułami prezesa na wizytówce. Tak naprawdę jest, oni nadal rozwijają swoje biznesy u nas. Jesteśmy po prostu platformą.

Rzeszowska drogeria nie jest pierwszym projektem grupy, jeśli chodzi o inwestycje w polskim e-handlu, macie już za sobą także projekt ze sklepem odzieżowym Showroom.

Hubert Burda Media po raz pierwszy zainwestowała w warszawską spółkę Showroom w 2012 r. i stale wspierała ją w działaniach rozwojowych. W marcu 2019 r. Showroom został przejęty przez skandynawską platformę modową Miinto. Od tego czasu nie jesteśmy już zaangażowani w działalność i rozwój tej firmy.

Martin Weiss jest członkiem zarządu Hubert Burda Media od 1 sierpnia 2017 r. Nadzoruje Burda International, która zarządza działalnością firmy w 16 krajach, jak i Burda Principal Investments, wehikułu inwestycyjnego Burdy. Wspiera szybko rozwijające się biznesy cyfrowe w branży technologicznej. Wcześniej pracował w telekomie Milicom, był także założycielem i partnerem firmy doradczej Solon, prowadzącej biuro w Londynie w latach 2008–2013.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA