fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Były pilot: Nie każdy intruz w powietrzu to szpieg

Jerzy Gruszczyński
tv.rp.pl
Z Jerzym Gruszczyńskim, ekspertem lotniczym, szefem pisma "Lotnictwo Aviation International" i byłym pilotem wojskowym rozmawiał Zbigniew Lentowicz.

Niedawne wtargnięcie rosyjskich myśliwców nad niewielką wyspę należącą do Korei Płd. skończyło się strzałami ostrzegawczymi oddanymi do samolotów intruzów. Jaki jest cel pirackich rajdów w przestrzeni powietrznej ?

Przyczyny takich incydentów mogą być różne. Wbrew pozorom, najczęściej nie ma w nich nic nadzwyczajnego i sensacyjnego, bo powodem zboczenia z trasy i naruszenia przestrzeni powietrznej innego państwa bywa po prostu przypadek, błąd pilota, nieprecyzyjne wskazania pokładowych przyrządów nawigacyjnych albo wręcz przekłamania w lokalizacji przez służby obserwacji i rozpoznania meldujące o incydencie. Takie rzeczy się zdarzają i jeśli obie strony mają dobrą wolę by zażegnać konflikt, wystarczy uczciwe wyjaśnienie.

Nie brak jednak sygnałów, że bojowe samoloty (np. Rosji) wchodzą na kolizyjny kurs wobec statków powietrznych krajów NATO nad obszarem państw członkowskich sojuszu. Bywa, że wykonują niebezpieczne manewry i zachowują się prowokująco. Co gorsza liczba takich incydentów rośnie.

Nie można wykluczyć, że część niestandardowych rajdów naszych militarnych rywali ma charakter szpiegowski. Zbliżanie się maksymalnie do granicy przestrzeni powietrznej obserwowanego kraju pozwala na sfotografowanie obiektów tzw. infrastruktury krytycznej – od wojskowych instalacji obronnych, portów, wysuniętych baz wojskowych, umocnień, skupisk okrętów po przebieg tras ważnych rurociągów lub linii energetycznych. Załogi wyspecjalizowanych samolotów rozpoznawczych często świadomie zbliżają się do granic państwa, z konkurencyjnego bloku, aby wzbudzić stacje radiolokacyjne obrony przeciwlotniczej, namierzyć je i ustalić ich możliwości. Cenną informacją uzyskiwaną w ten sposób jest także rejestrowanie reakcji sił powietrznych, zwłaszcza formacji dyżurnych odpowiadających za obronę koalicyjnej przestrzeni na wschodniej flance NATO. To jednak klasyka i rutynowe działanie każdego lotniczego zwiadu i takie podchody wykonują – w miarę możliwości dyskretnie i unikając przesadnego ryzyka – obydwie strony.

Kiedy takie zachowanie można zakwalifikować jako jednoznacznie wrogie?

Jeśli granice ryzykownych zachowań zostają przekroczone i incydent prowadzi do zderzenia czy katastrofy. Ale to zdarzenia naprawdę sporadyczne, zwykle nagłaśniane przez rządy i media. Najczęściej jednak ryzykowne manewry w powietrzu na międzypaństwowym styku wywołują tylko przejściowy wzrost napięcia. Wiele zależy też od kontekstu politycznego, okoliczności wreszcie – interpretacji zdarzeń. Jak np. ocenić ostentacyjne przeloty organizowane przez państwo, które rości sobie pretensje do spornego morskiego terytorium i wbrew protestom sąsiadów w ten sposób demonstruje swoją lokalną dominację i rzekome prawo do terenu?

Niedawno siły powietrzne Iranu informowały o zestrzeleniu amerykańskiego rozpoznawczego superdrona Global Hawk. Czy coraz częstsze zwiadowcze rajdy bezzałogowych maszyn to nowa jakość na polu starcia w przestrzeni powietrznej ?

Utrata bezpilotowca nawet tak kosztownego jak Global Hawk nie rodzi tak poważnego konfliktu jak zestrzelenie samolotu, a w konsekwencji śmierć lub niewola pilota.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA