fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynagrodzenia

Kasjerzy zarabiają więcej od nauczycieli? Cała prawda o pensjach w oświacie

Adobe Stock
Jak wynika z danych Spotdata, stosunek przeciętnych zarobków w edukacji do reszty zawodów malał sukcesywnie od 2015 r. W ostatnim roku doszło nawet do sytuacji, że kasjerzy w dyskontach przeciętnie zarabiali więcej niż nauczyciele.

W poniedziałek 8 kwietnia rozpoczął się ogólnopolski strajk nauczycieli. Jak wynika z danych Związku Nauczycielstwa Polskiego, w strajku bierze udział prawie 80 proc. szkół i przedszkoli w całym kraju. Nauczyciele żądają podwyżek, które kosztowałyby budżet łącznie ok. 5-8 mld zł. Czy słusznie? Aby zrozumieć w pełni obecną frustrację nauczycieli, wystarczy przyjrzeć się ich kondycji finansowej w ostatnich latach w porównaniu do innych sektorów.

Z pomocą przyszedł ośrodek analityczny Spotdata, będący częścią Bonnier Business Polska, który przedstawił dzisiaj na wykresie, jak zmieniała się w ciągu ostatnich dziesięciu lat relacja między przeciętnym wynagrodzeniem w edukacji a w całej gospodarce.

Czytaj także: Ankieta „Rzeczpospolitej”: ile zarabiają nauczyciele 

Jak wynika z wykresu, w czasie kryzysu finansowego w 2008 r. przeciętne zarobki nauczycieli wynosiły ok. 98 proc. średniego wynagrodzenia w gospodarce. Od tego czasu sukcesywnie rosły aż do 2014 r., w którym sięgnęły 105 proc. Po wyborach parlamentarnych w 2015 r., które wygrało Prawo i Sprawiedliwość, krzywa zaczęła ostro zjeżdżać i na koniec 2018 r. spadła do 97 proc. – a więc do poziomu niższego niż w czasie kryzysu.

Widać więc wyraźnie, że choć gospodarka przez ostatnie lata była rozgrzana i w wielu sektorach nastąpił wzrost wynagrodzeń, to nauczyciele byli z tego wyłączeni. Frustracja w placówkach publicznych musiała też wzrosnąć przez fakt, że nauczyciele w prywatnych szkołach doczekali się podwyżek, co tylko zwiększyło różnice wynagrodzeń obydwu sektorów, które i tak były zawsze duże.

Czytaj także:  #RZECZoBIZNESIE: Maja Meissner: Reforma edukacji uczy, że życie nie jest sprawiedliwe

Rząd musi wiedzieć, że ten fatalny stan rzeczy w publicznym sektorze oświaty nie wpływa tylko na niezadowolenie jednej grupy zawodowej, ale także - jak zwracają uwagę analitycy Spotdata - na jakość systemu edukacji, stabilność finansów publicznych i kondycję całej gospodarki.

Inne dane opublikował dzisiaj na Twitterze ekonomista Krzysztof Piech, powołując się na Business Insidera. Na zamieszczonym przez niego wykresie widać, jak zmieniało się w ostatniej dekadzie przeciętne miesięczne wynagrodzenie nominalne brutto w czterech sektorach: edukacji, przemyśle, handlu i naprawach oraz opiece zdrowotnej.

Również tu obserwujemy, że średnie pensje nauczycieli rosły znacząco do 2015 r., kiedy nagle tempo wzrostu mocno osłabło. W 2018 r. doszło wręcz do sytuacji, w której średnie zarobki w sektorze edukacji były niższe niż w handlu. To oznacza, że kasjerzy w dyskontach przeciętnie zarabiali więcej niż nauczyciele. Ta sytuacja szokuje, biorąc pod uwagę fakt, że w wielu innych europejskich krajach zawód nauczyciela jest traktowany jako prestiżowy, jako że to na barki ciała pedagogicznego spada obowiązek kształcenia przyszłych pokoleń. Pod tym względem Polska jest na szarym końcu w krajach OECD, a różnica między choćby naszym zachodnim sąsiadem – Niemcami – jest rażąca.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA