fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynagrodzenia

Polskie zarobki mogą dogonić te europejskie za 59 lat

Fotorzepa, Michał Walczak
Polska goni dystans do UE w poziomie wynagrodzeń, ale wciąż przepaść jest ogromna. By ją pokonać, potrzeba 59 lat – wyliczyła firma doradcza Grant Thorton.

Obecnie średnie miesięczne wynagrodzenie mieszkańca UE wynosi brutto prawie 2,9 tys. euro. To niemal trzy razy więcej niż średnie zarobki mieszkańca Polski, którego miesięczna pensja wynosi 982 euro. Taki poziom stawia nas na ósmej pozycji od końca wśród 27 krajów UE.

- Pod względem nominalnego poziomu płac wciąż jesteśmy europejskim kopciuszkiem – komentował Tomasz Wróblewski, prezes Grant Thorton. – Co gorsza, nadrobienie tego dystansu może nam zająć ponad pół wieku – dodał.

Eksperci Grant Thorton stworzyli symulację  procesu doganiania poziomu wynagrodzeń. Obliczenia oparto na założeniu, że przez następne lata dynamika płac w każdym z państw UE utrzyma się na poziomie średniej z lat 2014-2016 (porównywalne dane dla 2017 r. nie są dostępne). W Polsce przykładowo ten wzrost wynosił 4,53 proc., w Niemczech – 2,17 proc., w Rumunii – 8,32 proc., a w Belgii, Grecji czy Portugali nastąpił spadek realnych wynagrodzeń.

Wyniki tej symulacji pokazały, że polskie płace najszybciej mogą dogonić te w Portugalii – teoretycznie już w 2023 r. W 2024 przegoniły by te w Grecji, a w 2027 r. – na Malcie i Słowenii. Ostatnim doganianym krajem byłyby Niemcy – dopiero w 2077 r. (w Niemczech ostatnie lata to stosunkowo wysoki wzrost płac na tle krajów zachodnich).

Czytaj także: Rośnie minimalna stawka za godzinę pracy w Niemczech 

Średnią w strefie euro moglibyśmy dogonić w 2053 r., a średnią w całej UE – także w 2077 r., czyli na samym końcu, za 59 lat.

Z kolie w mało realnym, ale ciekawym scenariuszu, gdyby wynagrodzenia w Polsce rosły tak jak przez ostatnie trzy lata, a pozostałych krajach stanęły w miejscu, średnią UE osiągnęlibyśmy za 21 lat.

- Nasze symulacją są oczywiście pewnym uproszczeniem rzeczywistości. Ale pokazują pewne trendy, które nie są dla nas korzystne. Perspektywa, gdy polskie płace osiągną poziom europejski, jest bardzo odległa – mówił Wróblewski.

– Skrócenie tak długiego okresu będzie możliwe wyłącznie w przypadku dynamicznego wzrostu efektywności polskiej gospodarki, a to z kolei wymaga wzrostu innowacyjności polskich firm. Tworzenie sprzyjających warunków do rozwoju przedsiębiorstw powinno być priorytetową troską państwa – zaznaczył Wróblewski. I podkreślił, że w warstwie werbalnej rozumieją to wszystkie kolejne rządy, ale w warstwie realnych działań wygląda to znacznie słabiej.

Wróblewski pokreślił, że dotychczas cały swój sukces polska gospodarka opierała na niskich kosztach pracy. W efekcie wynagrodzenia rosły wolniej niż gospodarkach. Od 2000 r. PKB wzrosło realnie o prawie 84 proc., a płace – o prawie 60 proc. By zniwelować tę lukę konieczne jest przejście do gospodarki produkującej „tanio” do gospodarki wywarzającej produkty o wysokiej wartości dodanej.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA