fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Tusk nie kandyduje? 73 proc. Polaków ocenia tę decyzję dobrze

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Wyborcy KO mają za złe Donaldowi Tuskowi, że ich osierocił i „uciekł do Brukseli".

Prawica, której przewodzi PiS, dokonała już wyboru i wskazała Andrzeja Dudę jako kandydata na prezydenta, ale Koalicja Obywatelska, drugie największe ugrupowanie na polskiej scenie politycznej, decyzję ma przed sobą. Wiele udało się już wyjaśnić: np. nie kandyduje Donald Tusk. I sądząc po wynikach sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej", podjął słuszną decyzję.

Tak ocenia ją aż 73 procent badanych. 15,3 jest odmiennego zdania, a prawie 12 procent nie zajmuje w tej kwestii stanowiska.

Wszyscy zadowoleni?

Uderzające jest także to, że rozkład opinii politycznych w sprawie kandydowania Donalda Tuska jest dość wyrównany. Co oczywiste, najbardziej zadowoleni z tej decyzji są zwolennicy Konfederacji (92 proc.) i PiS/Zjednoczonej Prawicy (82 proc.). Ale wyborcy partii opozycyjnych także są z niej zadowoleni: w elektoracie KO – 70 proc., Lewicy – 70 proc., a PSL–Kukiz'15 – 72 proc.

Ten podział przekłada się również na deklarowane sympatie do programów informacyjnych. Mimo że wizerunek byłego szefa PO i przewodniczącego Rady Unii Europejskiej diametralnie się różni w mediach prywatnych i narodowych, różnice w opiniach o decyzji byłego premiera tego nie odzwierciedlają. Wśród widzów „Wiadomości" TVP z decyzji o niekandydowaniu zadowolonych jest 81 proc., w grupie widzów „Wydarzeń" Polsatu – 72 proc., a „Faktów" TVN – 73 procent. Wygląda więc na to, że tym razem Donald Tusk zadowolił obie strony politycznego sporu. – Myślę, że Tusk należy do historii polskiej polityki – analizuje szef IBRiS Marcin Duma. – Z badań jakościowych wynika, że nie jest tak, iż ma negatywny odbiór tylko w elektoracie PiS, ale że spora część wyborców KO ma mu za złe, że w 2014 r. „uciekł do Brukseli" i osierocił ich – dodaje.

O porozumieniu stron nie ma już mowy przy pytaniu o kandydatów niezależnych. Na pytanie: „Czy opozycja powinna szukać kandydata na prezydenta we własnych szeregach, a może tzw. kandydata obywatelskiego niebędącego członkiem partii opozycyjnych?", odpowiedź jest niejednoznaczna, a badani mocno podzieleni. 41,3 proc. respondentów uważa, że kandydat opozycji powinien pochodzić z własnych szeregów, a 40,3 – odwrotnie.

Co ciekawe, podobnego zdania są wyborcy różnych partii: jedyna wyraźna różnica to mniejszy odsetek wyborców PiS popierający ideę kandydata obywatelskiego, którego miałaby wysunąć opozycja – to tylko 28 proc. W KO takiego kandydata widziałoby chętnie 48 procent, w elektoracie lewicy – 46 proc., w PSL – 41, a w Konfederacji – 63 procent.

Zwolennicy kandydatów partyjnych wystawianych przez opozycję to od 48 proc. PiS i Lewica, 41 proc. KO, 33 proc. PSL do 32 proc. Konfederacja.

Niepartyjny? Może być!

A czy sami badani przez IBRiS są gotowi głosować na obywatelskiego kandydata, gdyby go ktoś wystawił? IBRiS zapytał o to, czy „gdyby w wyborach prezydenckich pojawił się kandydat niezwiązany z żadną partią polityczną ani z partią rządzącą, ani z partiami opozycyjnymi, to czy oddałby Pan/i swój głos na takiego kandydata?". 45 procent zapewnia – że tak. 31,6 – że nie. Trzeba jednak pamiętać, że ci wyborcy, którzy mają już swojego faworyta – np. obecnego prezydenta Andrzeja Dudę – raczej kandydata ponadpartyjnego nie wskażą. Najwięcej zwolenników niepartyjny kandydat ma w elektoracie lewicy i PSL (67 i 68 procent).

– Każdy może rozumieć co innego pod hasłem „bezpartyjny kandydat" – przyznaje Duma. – Urzędujący prezydent też może się jawić jako bezpartyjny, a nawet ponadpartyjny. W opozycji także można różnie interpretować, bo gdyby był wspólny, to musiałby być także ponadpartyjny... A jak wspólnego nie będzie, to tęskniący za nim i tak zagłosują zgodnie z afiliacją polityczną – mówi szef IBRiS.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA