fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2019

Nowy Sejm: słabsi obrońcy zwierząt, silniejsi sojusznicy LGBT

Do Sejmu wszedł tylko jeden przedstawiciel ruchu antyszczepionkowego
EAST NEWS
Słabsi obrońcy zwierząt, silniejsi sojusznicy LGBT. Nowy Sejm oznacza zmiany w ponadpartyjnych lobby.

– Patrząc realnie, szanse na wejście do Sejmu miałem tylko ja – mówi Paweł Skutecki, poseł mijającej kadencji z Konfederacji i szef Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Szczepień. W ten sposób komentuje fakt, że do Sejmu nie dostał się żaden kandydat popierany przez Stowarzyszenie STOP NOP, kojarzone z ruchem antyszczepionkowym.

Listę swoich 41 kandydatów stowarzyszenie opublikowało w internecie. Wszyscy startowali z Konfederacji, najczęściej z odległego siódmego miejsca. Od tej zasady było tylko kilka wyjątków, przykładowo Skutecki kandydował z „trójki" w Warszawie. I brak sukcesów tłumaczy właśnie konstrukcją list.

Jego zdaniem w Sejmie wciąż będą słyszalne opinie sceptyczne wobec obowiązku szczepień. – Jako środowisko mieliśmy jeden podstawowy postulat: wznowienie prac Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Szczepień. Tak się stanie, więc tuż po zaprzysiężeniu Konfederacja szykuje niespodziankę – dodaje.

Trudno nie odnieść wrażenia, że bez Skuteckiego antyszczepionkowcy mogą stracić w Sejmie impet. Jednak nie są jedynym głośnym środowiskiem, które będzie mieć mniej przedstawicieli.

Klęska „zwierzolubów"

O prawdziwej porażce mogą mówić obrońcy praw zwierząt. Reelekcji nie uzyskali ich dwaj najbardziej wpływowi posłowie: Krzysztof Czabański z PiS i Paweł Suski z PO. Ten ponadpartyjny duet w mijającej kadencji najmocniej zasłynął złożeniem nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, która przewidywała m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Pod projektem podpisał się Jarosław Kaczyński, jednak nie udało się nad nim rozpocząć prac. Większym sukcesem dla Czabańskiego i Suskiego skończyła się niewygodna dla myśliwych nowela prawa łowieckiego.

Dlaczego nie weszli do Sejmu? – Uzyskałem lepszy wynik niż w poprzednich wyborach, ale zaważył niefortunny rozkład głosów na liście. A Krzysztof Czabański? Być może za bardzo zaangażował się w politykę centralną zamiast w działania na rzecz okręgu? – zastanawia się Paweł Suski.

Suski kierował dotąd Parlamentarnym Zespołem Przyjaciół Zwierząt i mówi, że właśnie trwają poszukiwania nowego szefa zespołu. A jego istnienie może być ważne dla obrońców zwierząt, bo w nowej kadencji silną reprezentację będą mieli myśliwi.

Posłem co prawda nie będzie zmarły prof. Jan Szyszko, jednak reelekcję uzyskali inni stronnicy myśliwych, m.in. Edward Siarka z PiS i Urszula Pasławska z PSL. Do Sejmu ponownie weszła Anna Paluch z PiS, znana ze starć z Kingą Rusin, prezenterką TVN i znaną przeciwniczką polowań.

– Łowieckie lobby w Sejmie nie będzie mieć lekko, bo przecież wrogiem myśliwych jest Jarosław Kaczyński – mówi nieoficjalnie jeden z posłów PiS. Za to ostrych sejmowych sporów można spodziewać się w sprawach światopoglądowych.

LGBT rośnie w siłę

Portal mniejszości seksualnych Queer.pl zauważył, że do Sejmu dostała się liczna reprezentacja „sojuszników LGBT". Wymienia posłów z Lewicy i KO, w tym ujawnionego geja Krzysztofa Śmiszka z Wiosny i biseksualną Annę Marię Żukowską z SLD. To pierwszy raz, gdy w Sejmie zasiądą osoby otwarcie nieheteroseksualne, odkąd z Wiejskiej w 2014 roku odszedł Robert Biedroń.

Innym głośnym lewicowym lobby, które będzie miało reprezentację, są działacze proaborcyjni. Do Sejmu weszły ikony tego ruchu: Wanda Nowicka i Joanna Senyszyn z SLD oraz Barbara Nowacka z KO.

A pro-life? Jednym z najbardziej znanych działaczy antyaborcyjnych jest nowy poseł Konfederacji Grzegorz Braun. Piotr Uściński z PiS mówi jednak, że na razie trudno ocenić siłę pro-life. – Nie znam jeszcze poglądów wszystkich posłów. Jednak trzeba zauważyć, że nie dostali się niektórzy kandydaci PiS znani z silnych poglądów pro-life, jak posłanki Barbara Bubula i Anna Sobecka – zauważa.

Jego zdaniem nowy układ sejmowych lobby oznacza, że będzie dużo barwniej niż do tej pory. Jednak nie ukrywa, że się tego trochę boi. – Jeśli niektórzy nowi posłowie Lewicy i Konfederacji będą mówili tym samym językiem, co w internecie, autorytet Sejmu niekoniecznie na tym zyska – komentuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA