fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory do PE

Kaleta: Mam wątpliwości czy wpisywać UE do Konstytucji

tv.rp.pl
- Dzisiejsza UE i elity brukselskie są zdecydowanie lewicowo-liberalne, świadczą o tym choćby głosowania w zakresie promowania polityki LGBT, w dłuższej perspektywie chcą wydawać pieniądze na promowanie tych środowisk - mówił w #RZECZoPOLITYCE warszawski radny PiS, kandydat Zjednoczonej Prawicy w wyborach do PE.

Jacek Nizinkiewicz: Dzień dobry, Jacek Nizinkiewicz, #RZECZoPOLITYCE. Moim gościem jest Sebastian Kaleta, ósemka PiS-u w wyborach do PE, Komisja weryfikacyjna.

Sebastian Kaleta: Dzień dobry.

Czy do polskiej Konstytucji powinno zostać wpisane członkostwo w UE?

Głosy są podzielone, dyskusja w tej sprawie jest potrzebna, ponieważ członkostwo w UE jest elementem polskiej racji stanu, czyli kreowanie pozycji Polski w regionie, w świecie. Powinno to przyświecać każdemu rządowi - niezależnie od tego czy jest liberalny, czy konserwatywny.

To powinno się przełożyć na wpisanie członkostwa w UE do polskiej konstytucji?

Wpisanie do polskiej konstytucji powinno być przedmiotem dyskusji z tego powodu, że zdecydowana większość Polaków jest za członkostwem w UE i nie ma na horyzoncie żadnego argumentu wskazującego, aby miało nastąpić odejście Polski z Unii.

Podobno PiS dąży do polexitu.

Kłamliwe narracje, które się pojawiają, wymagają twardego stanowiska z naszej strony i jest ono obecnie jasne. Musimy silniej podkreślać to, że jak najbardziej Polska jest i będzie członkiem UE.

Ale wpisania członkostwa w UE do Konstytucji, jednak pan nie chce.

Mam wątpliwości, ale uważam, że dyskusja jest potrzebna, bo może rzeczywiście pomoże to spowodować dyskusje o tym, jaka UE ma być. Odnoszę wrażenie, że ci, którzy rozsiewają narrację o tym, że prawica nie chce być w UE, w ten sposób odbierają Polsce prawo do mówienia o tym jaka UE powinna być.

Część prawicy nie chce, Konfederacja nie chce.

Jednak większością w polskim parlamencie jest Zjednoczona Prawica i nasze stanowisko jest jasne. Mówienie o tym, że chcemy odejść z UE powoduje, że liberałowie odbierają Polsce prawo do formułowania postulatów, jaka UE powinna być. My chcemy uczestniczyć w procesie dyskusji o UE, ponieważ UE jest bardzo dynamiczną organizacją międzynarodową i z tego powodu taka konwergencja utrudnia skuteczne walczenie o taki kształt UE, który będzie dla polskiej racji stanu najlepszy.

Jednak to Marine Le Pen, która jest przeciwniczką UE, zaproponowała PiS-owi wejście do wspólnego sojuszu w PE. To nie jest dla PiS-u problem?

Że ktoś proponuje współpracę? Według mnie nie jest to problemem. Pan stawia tezę, że jakaś siła polityczna proponuje współpracę.

Ale nie zaproponowała tej współpracy platformie, SLD, PSL-owi, tylko PiS-owi. Marine Le Pen jest znana ze swojego eurosceptyzmu.

Dzisiejsza UE i elity brukselskie są zdecydowanie lewicowo-liberalne, świadczą o tym choćby głosowania w zakresie promowania polityki LGBT, tam już dodają nowe litery, w dłuższej perspektywie chcą wydawać pieniądze na promowanie tych środowisk. UE staje się polem bitwy ideologicznej i nie ma wątpliwości, że ta dominująca narracja w Brukseli jest narracją zdecydowanie lewicową. Jeśli siły, tradycyjne siły konserwatywne, które wzrastają w krajach zachodnich szukają sojuszników w sprawach ideologicznych, to nie jest nic nadzwyczajnego, jest to wręcz naturalne. Nie jest tajemnicą, że pewne poglądy na geopolitykę różnią nas z tymi ugrupowaniami, dlatego też ciężko jest mówić o jakimś sojuszu.

Możecie współpracować z Marine Le Pen, czy nie?

Jeśli np. konkretna propozycja padłaby na stole, że nie będziemy finansowali LGBT i, że UE skupi się na gospodarce, to dlaczego mielibyśmy w takim punkcie nie współpracować. Z drugiej strony nie ma wątpliwości, że Marine Le Pen nie będzie oponowała przeciwko Nord Stream 2, więc tutaj nie ma wspólnych punktów. Nie można patrzeć na to z perspektywy jakiegoś sojuszu, czy propozycji, to jest naturalne, że każde państwo ma swoją wizję i w sprawach ideologicznych, Bruksela jest dzisiaj skrajnie lewicowa, a wiele wskazuje na to, że jednak te tradycyjne środowiska i siły konserwatywne będą miały większy wpływ na PE w najbliższej kadencji, czy będzie to w ramach jednej frakcji, czy kilku frakcji, to się okaże.

8 miejsce nie daje panu największych szans.

Jestem najmłodszym kandydatem, swoje trzeba odpracować i oczywiście bukmacherzy raczej nie dają na mnie wysokich kursów, ale to wyborcy decydują, więc robię to czego się ode mnie oczekuje. Każdy polityk powinien być blisko ludzi i tak zamierzam prowadzić tą kampanię, aby przekonać mieszkańców Warszawy i okolic, że będę ich godnie reprezentował. Nasza lista jest bardzo silna, więc tych kandydatów, którzy będą mogli dobrze wykonywać mandat jest wielu.

Jak pan myśli, ile PiS dostanie mandatów do PE?

Myślę, że więcej niż w poprzednich wyborach.

Poprzednio dostaliście 19, zremisowaliście wtedy z PO, która również uzyskała 19 mandatów.

Myślę, że nasz stan posiadania, jeśli chodzi o liczbę mandatów się zwiększy, a Koalicji Europejskiej spadnie po tych wyborach.

W jakich proporcjach?

Nie chcę spekulować, ale o co najmniej 3-4 mandaty. Jestem przekonany, że prawica uzyska więcej a 3-5 nasi przeciwnicy stracą - co pokazuje, że jednak nasza scena polityczna i wyborcy pozytywnie oceniają to co robimy i w PE i w Polsce.

Donald Tusk zyskał politycznie po swoim wystąpieniu 3 maja na Uniwersytecie Warszawskim?

Ciężko powiedzieć, bo jednak mimo wszystko był taki fakt, że jako jedyny przedstawiciel nie dał się ponieść urokowi Leszka Jażdżewskiego i nie klaskał do jego skrajnie antyklerykalnego wystąpienia.

Podziękował mu później uściskiem dłoni.

Widać ewidentnie, że ciężko powiedzieć, że Donald Tusk klaskał, ale nie ma też wątpliwości, że był jakoś super przeciwny temu co mówił Jażdżewski. Dlatego odnoszę wrażenie, że wszystko było misternie wyreżyserowanym spektaklem, Donald Tusk, który będąc w Brukseli też niejako jest otoczony tym lewicowym anturażem elit brukselskich, które są skrajnie lewicowe, może sam przyjmuje te poglądy silniej, niż jak był premierem Polski. Najbardziej przykre jest to, że stało się to na terenie Uniwersytetu Warszawskiego, który jednak od tego typu manifestów powinien stać daleko. Na pewno przysporzył problemów PSL-owi, nie ma najmniejszej wątpliwości. PSL pokazuje swoją prawdziwą twarz, mówiłem tydzień temu, że przegłosowano w PE 2 miliardy euro na finansowanie organizacji czysto politycznych, które są przeciwnikami konkretnych rządów, które będą promować lewicową ideologię i za tym będą głosować posłowie PSL-u to zainteresowanie było, ale nikt nie brał na poważnie tego, że PSL rzeczywiście jest partią, która dołącza do antyklerykałów. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA