fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory do PE

Wybory do PE: Docieranie się Koalicji Europejskiej

Podpis podpis podpis podpis podpis podpis
Mateusz Włodarczyk/FORUM
Nowa faza kampanii opozycji ma ruszyć na początku kwietnia.

Z bardzo dalekiej perspektywy Koalicja Europejska wygląd na monolit w unijnych barwach, straszący polexitem. W praktyce bywa z tym różnie. Ale Platforma liczy na to, że wspólny sukces partii tworzących KE scementuje projekt na wybory do Sejmu. W tym tygodniu ruszył sztab z przedstawicielami wszystkich partii, a 6 kwietnia odbędzie się wspólna konwencja całej Koalicji. To ma być moment jednoczący całą Koalicję. Również przed konwencją jedność będzie akcentowana. W niedzielę SLD jako ostatnia w kolejności partia zatwierdzi swoje listy, co sprawi, że KE będzie mogła przejść do nowego etapu kampanii.

Powtórka z Warszawy?

– Mogę się już dzisiaj założyć, że frekwencja będzie wyższa niż 40 proc – mówił w czwartkowym programie #RZECZoPOLITYCE Cezary Tomczyk, poseł PO. Założenie o wysokiej frekwencji w maju, to jeden z dogmatów, którymi posługuje się PO. Eurowybory mają być powtórką z Warszawy: Jasne hasła, jak np. „Wielki wybór stojący przed Polakami” – mają wywołać falę mobilizacji w dużych miastach, która zapewni zwycięstwo nad PiS i otworzy Schetynie drogę do premierostwa.

W tle przekonanie o rosnącej polaryzacji, skuteczności lęku przed polexitem i „ścieżką rosyjską” oraz diagnoza, że nie ma już praktycznie niezdecydowanych, a są tylko elektoraty do mobilizacji. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że w kampanię mocno zaangażowani są politycy, który wspierali i doprowadzili do zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego w Warszawie. Sukces ma zrodzić sukces i utrzymanie koalicji na wybory do Sejmu. – Politycy PSL sygnalizują, że do wyborów jesiennych będą startować sami – przyznaje nasz rozmówca z Koalicji. Najbardziej zadowolony z jej utworzenia ma być zdaniem naszych rozmówców Włodzimierz Czarzasty, który liczy na to, że dzięki temu SLD wróci do Sejmu jesienią.

W całej wiosennej rozgrywce najbardziej poszkodowana wydaje się Barbara Nowacka. Jej Inicjatywa Polska nie jest częścią Koalicji, a całe środowisko nie ma nikogo na listach. Inicjatywa Polska może liczyć na to, że wszystko się zmieni, gdy rozpocznie się jesienne starcie o władzę.

PSL w najbardziej wyrazisty sposób prowadzi autonomiczną kampanię w ramach Koalicji. W sobotę na swojej konwencji ludowcy będą przedstawiać swoich kandydatów.

PSL z własną kampanią

Prezes PSL będzie akcentował tożsamość ludowców. Jak wynika z naszych rozmów, pokaże, że PSL ma pomysł na kampanię i na najbliższe wybory. PSL prowadzi też intensywną działalność w terenie, prezentując swoich kandydatów i nie oglądając się na PO.

Lider PSL wielokrotnie podkreśla też, że jego partia jest „konserwatywną kotwicą” całej Koalicji, a dzięki PSL w ciągu ośmiu lat rządów Tuska żadnego skrętu w lewo nie było. PSL mocno krytykowało też podpisanie karty LGBT.

Różnica jest widoczna nie tylko w tym. Chociaż Grzegorz Schetyna zapewnił, że „nic, co dano, nie zostanie zabrane", to np. Katarzyna Lubnauer wprost deklaruje, że Nowoczesna najpewniej nie poprze poszerzenia 500+ na każde dziecko. Słowa Marka Belki, że „nie ma perspektyw, by te prezenty były kontynuowane” trafiły – podobnie jak wypowiedź Lubnauer – do internetowego spotu PiS uderzającego w opozycję. Dla strategów PiS brak jedności w Koalicji jest jednym z ważniejszych tematów kampanijnych. Sprzeczne wersje można też usłyszeć w odpowiedzi na pytanie, do jakiej grupy politycznej trafią europosłowie z listy KE. Rafał Trzaskowski niedawno publiczne przyznał, że tylko dwie osoby zadeklarowały, że nie będą w EPP, europejskiej chadecji. – To Zemke i Liberadzki – podpowiada nasz rozmówca znający sytuację. Na deklarację Trzaskowskiego odpowiedziała rzeczniczka SLD Anna Maria Żukowska, która stwierdziła, że o żadnym takim porozumieniu nie ma mowy, a wszyscy trafią do swoich frakcji. „Nie po to startujemy do PE, żeby być w jednej frakcji z PO i innymi konserwatystami” – napisała, co trafiło błyskawicznie na duże portale.

Sprawa jest o tyle istotna, że EPP potrzebuje każdego mandatu w PE – przynajmniej przez pierwsze miesiące – by rozstrzygać istotne dla siebie rozgrywki w europarlamencie i nie tylko. W Brukseli w kręgach PO można usłyszeć, że politycy spoza EPP mają pozostać we frakcji co najmniej sześć miesięcy po objęciu mandatu w majowych wyborach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA